Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jan Firlej: Trenowanie z Zagumnym było wielką frajdą

Jan Firlej: Trenowanie z Zagumnym było wielką frajdą

fot. Klaudia Piwowarczyk

W sobotnim spotkaniu Onico AZS Politechnika Warszawska pokonało GKS Katowice 3:1 w pierwszym meczu o 9. miejsce PlusLigi. – Pierwsze dwa sety to była koncertowa gra – mówił po spotkaniu Jan Firlej, młody rozgrywający warszawskiej drużyny, który podczas tego spotkania symbolicznie zmienił kończącego karierę Pawła Zagumnego. – Mogłem się od niego uczyć, ale też zmieniać go czy też zastępować na boisku, kiedy miał kontuzję. Następca to za duże słowo – dodał Firlej.

Patrząc na waszą grę w dwóch pierwszych setach, można było w ciemno obstawić wygraną 3:0. Co się stało w tej trzeciej partii?

Jan Firlej: – Bardzo dobrze weszliśmy w ten mecz. Pierwsze dwa sety to właściwie była koncertowa gra. Byliśmy skoncentrowani na sto procent, graliśmy dobrą siatkówkę, taką, jaką potrafimy. Praktycznie nie było elementu, w którym byśmy nie przewyższali drużyny z Katowic. Później była dziesięciominutowa przerwa i nie wiem, czy to brak koncentracji, czy lepsza gra katowiczan, czy też może jedno i drugie, ale stało się tak, że trzeciego seta przegraliśmy. Przeciwnicy walczyli, zaczęli grać twardą siatkówkę i to przyniosło efekt. W czwartym secie wróciliśmy do swojego poziomu. Wynik wygląda tak, jak sobie założyliśmy. Chcieliśmy wygrać za trzy punkty, wygraliśmy 3:1, więc jesteśmy zadowoleni.

Rozegraliście już trzeci mecz z GKS-em Katowice w tym sezonie, a zatem taktykę na ten zespół powinniście mieć opracowaną w najdrobniejszych szczegółach.



– To, co było powiedziane na odprawie technicznej odnośnie tego zespołu, jak najbardziej się sprawdziło. Za chwilę czeka nas kolejne spotkanie – gramy mecz po meczu, co nieczęsto zdarza się w zawodowej siatkówce. Jedziemy z nastawieniem na zwycięstwo i zdobycie dziewiątego miejsca. PlusLiga się powiększyła, więc dziewiąta czy dziesiąta pozycja to dobry wynik, biorąc pod uwagę, że przez ponad pół sezonu graliśmy bez Pawła Zagumnego.

Trzy mecze i trzy zwycięstwa z katowickim zespołem. Można założyć, że niedzielny mecz to tylko formalność?

– Nie traktujemy tego w kategoriach formalności, bo drużyna z Katowic potrafi grać w siatkówkę. Pokazała w tym sezonie, że może wygrywać z mocniejszymi zespołami, grać na równi z drużynami na podobnym poziomie. W niedzielę będzie grała u siebie, przy własnej publiczności. Myślę, że będzie bardzo dużo ludzi, więc i doping będzie ogromny. Jestem przekonany, że nie złoży broni, zrobi wszystko, żeby z nami wygrać.

Ten mecz był wyjątkowy. Pożegnaliśmy Pawła Zagumnego, ale też trenera Jakuba Bednaruka. Czy te emocje udzielały się wam odrobinę podczas spotkania?

– Wiedzieliśmy, co się będzie działo później, ale te emocje nam się nie udzielały, byliśmy mocno skoncentrowani. W czasie przerwy po drugim secie nawet trener zwrócił nam uwagę, że fajnie trzymamy koncentrację. Może trochę zapeszył, bo trzecia partia nie ułożyła się po naszej myśli, ale wróciliśmy do swojej gry. W czasie meczu byliśmy skupieni na tym, co robiliśmy, wiedzieliśmy, że mamy to wygrać. Emocje udzieliły się dopiero wtedy, gdy rozbrzmiał ostatni gwizdek.

Symbolicznie zmieniłeś dziś na boisku Pawła Zagumnego. Czujesz się trochę jego następcą?

– Następcą bym siebie nie nazwał, krócej żyję, niż on grał. Trenowanie z nim to była wielka frajda. Mogłem się od niego uczyć, ale też zmieniać go czy też zastępować na boisku, kiedy miał kontuzję. Następca to za duże słowo. Na razie skupiam się na tym, żeby się rozwijać z każdym rokiem, z każdym sezonem. Jest paru innych kandydatów na następcę Pawła. Ja spokojnie robię swoje.

Przed nami ostatni mecz, zatem nie sposób nie zapytać cię o plany na kolejny sezon.

– Nie są jeszcze sprecyzowane, ale jest szansa, że zostanę w AZS-ie w kolejnym sezonie.

Co myślisz o zmianach w zespole? W kolejnym sezonie zobaczymy Pawła Zagumnego w roli dyrektora sportowego i Stephane’a Antigę na ławce trenerskiej.

To na pewno ciekawy projekt. Myślę, że i Paweł, jako dyrektor sportowy, i trener Antiga będą swego rodzaju magnesami dla zawodników. Zapowiada się to bardzo ciekawie. W przyszłym sezonie zobaczymy, co z tego będzie.

Jakub Bednaruk współpracował z klubem przez siedem lat. Ty rozwijałeś się pod jego skrzydłami nieco krócej. Jak podsumujesz tę współpracę?

– Współpraca z Kubą przebiegała fantastycznie. Bardzo dużo mi pomagał. Przez cały sezon na boisku starałem się w pewien sposób odwdzięczyć trenerowi za to, że mi zaufał. Paweł Zagumny jest już bardzo doświadczonym zawodnikiem i Kuba uwierzył, że w razie czego mogę sobie poradzić, będę mógł go zmienić. Branie tak młodego chłopaka, który dopiero co kończy juniorską grę, to ogromne ryzyko. Staram się za to odpłacić czasem z lepszym, czasem z gorszym skutkiem. Współpracę z trenerem oceniam bardzo pozytywnie. Robiłem, co mogłem, by spłacić kredyt zaufania. Nie mnie oceniać, w ilu procentach go spłaciłem, ale się starałem.

Czego życzysz naszym czytelnikom na nadchodzące święta?

– Wszystkim czytelnikom Strefy Siatkówki chciałbym złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocy. Życzę wam, żebyście spędzili te święta w rodzinnym gronie, dobrej atmosferze, zdrowiu i szczęściu.

Kto zdobędzie złoto Orlen Ligi w sezonie 2016/2017?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-04-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved