Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Jakub Ziobrowski: Przyjechaliśmy tutaj po złoto

Jakub Ziobrowski: Przyjechaliśmy tutaj po złoto

fot. Klaudia Piwowarczyk

Reprezentacja Polski juniorów wygrywając z Brazylią 3:2, zanotowała swoje 47. zwycięstwo z rzędu. – Chcemy wygrać w niedzielę i podtrzymać ten status zespołu niepokonanego na rozgrywkach międzynarodowych. Wyjdziemy na boisko, jakbyśmy grali z Kubańczykami po raz pierwszy. Chcemy im pokazać, że to my jesteśmy najlepsi na świecie – mówił w rozmowie ze Strefą Siatkówki Jakub Ziobrowski.

Cel, jakim był awans do finału, został zrealizowany. Wygrana z Brazylią z pewnością cieszy, jednak oceniając ten półfinał, można odnieść wrażenie, że wygrana w pełnym wymiarze była o krok, a w pewnym stopniu podaliście rywalom tę „pomocną dłoń”, pozwalając się rozegrać?



Jakub Ziobrowski: – Wydaje mi się, że ogólnie tego typu problem po dwóch setach wkrada się w nasze szeregi. Może nie jest to problem, a raczej coś, co powtarza się dość często, gdzie wygrywamy dwa pierwsze sety, później w pewnym stopniu trochę może nam ucieka koncentracja, ale też rywal nie mając nic do stracenia, podejmuje większe ryzyko we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła, a to się opłaca i przynosi mu oczekiwane rezultaty. Tak było w tym spotkaniu z Brazylią. Dwa pierwsze sety meczu zagraliśmy naprawdę dobrze, później może trochę zabrakło serca, wkradła się lekka dekoncentracja i musieliśmy rozstrzygać spotkanie w tie-breaku. Naprawdę były w tym spotkaniu momenty grozy, ale nikt z nas nie dopuszczał do głów innej opcji zakończenia tego półfinału niż nasze zwycięstwo, wiedzieliśmy, że musimy wygrać. Było nerwowo, ale może to i dobrze, bo takie zwycięstwo smakuje lepiej. (śmiech)

Taki rozwój wypadków nie jest w jakimś stopniu rezultatem pierwszego zmęczenia? Turniej był długi, a jako jeden z nielicznych zespołów we wszystkich meczach graliście tą żelazną szóstką, a zmiennicy pojawiali się na boisku zadaniowo.

– Na pewno wdaje się jakieś zmęczenie, jednak nie szukałbym w tym wytłumaczenia. Nawet jeżeli jest to odczuwalne, nie jest to żadne wytłumaczenie dla słabszej gry. Jeżeli gra się na maksimum swoich możliwości, nie myśląc o tym, że jest się zmęczonym, a na boisko wychodzi się odpowiednio zmotywowanym, to nie ma na to miejsca.

Głównym mankamentem reprezentacji Polski w dotychczasowych meczach był element przyjęcia serwisu. Te dwie pierwsze partie meczu z Brazylią to wasza dobra gra we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła. Jak blisko ta dyspozycja była tego najwyższego poziomu, na jaki was stać?

Po dobrym początku w półfinale w trzecim się rzeczywiście ten problem z przyjęciem wróciły, natomiast nie możemy oczekiwać od siebie, że będziemy wygrywać ze wszystkimi 3:0. Mimo że byśmy tego chcieli, nie zawsze reakcja rywala w meczu na to pozwala, tak jak wspomniałem, to co wydarzyło się po drugim secie, to raczej kwestia ogólnej dekoncentracji. Co do maksimum – są jeszcze pewne rezerwy i jestem pewien, że przyjdzie w finale. W decydującym meczu na pewno wyjdziemy na boisko odpowiednio zmotywowani, przyjechaliśmy tutaj po złoto i wyjedziemy z Brna ze złotymi krążkami na szyjach.

Mówimy o ogólnym zmęczeniu czy wkradającej się dekoncentracji, a jak wygląda sytuacja zdrowotna? W pana przypadku wspominało się o problemach z barkiem, na ile jest to uraz nie pozwalający na swobodną grę w pełnym wymiarze spotkań?

– Na początku turnieju może faktycznie były lekkie problemy, natomiast teraz już nie odczuwam żadnego bólu, jestem w stanie grać na maksimum. I jestem przekonany, mogę to nawet zagwarantować, że do końca turnieju będzie już tylko bardzo dobrze.

Ta wasza seria 47 zwycięstw z rzędu bez wątpienia jest imponującym rezultatem, który robi wrażenie również na rywalach? W pewnym stopniu tymi wynikami sami wytworzyliście presję, jaka spoczywa na reprezentacji Polski jako faworycie turnieju.

– Rzeczywiście przeciwnicy mogą mieć w głowach to, że nie przegraliśmy jeszcze meczu na żadnych turniejach, może mamy dzięki temu tę przewagę mentalną. Ale na tym nie zamierzamy poprzestać, chcemy wygrać w niedzielę i podtrzymać ten status zespołu niepokonanego na rozgrywkach międzynarodowych. Jak najbardziej jesteśmy świadomi tego, że tę presję sami na siebie ściągamy, ale to dlatego, że wiemy, czego chcemy, jesteśmy pewni swoich umiejętności. I moim zdaniem właśnie dlatego jesteśmy tak silną drużyną.

Poza faktem zgrania, w jakim stopniu pomocne może być doświadczenie z plusligowych parkietów? Wielu z was na co dzień występuje w zespołach PlusLigi, zbierając te szlify już w seniorskiej siatkówce.

– Nasz rocznik pod tym względem jest naprawdę wyjątkowy, ponieważ ze Spały praktycznie wszyscy przeszliśmy do zespołów z PlusLigi i sporo z nas bardzo dużo meczów rozegrało w tym pierwszym plusligowym sezonie. I myślę, że na pewno taka gra dodaje nam sporo pewności i pozwala nabrać tego doświadczenia. Drugą sprawą jest fakt, że spędzaliśmy ze sobą naprawdę bardzo dużo czas razem. Chyba nie przesadzę, jeżeli powiem, że żadna inna drużyna tyle nie grała razem, co nasz zespół.

Rywal finałowy, a więc reprezentacja Kuby. To zespół, z którym graliście już w tym turnieju, wygrywając 3:0. Jednak również Rosjanie, którzy przegrali z Kubańczykami swój półfinał, wcześniej nie mieli problemów z pokonaniem tego przeciwnika. Czego możemy się więc spodziewać po rywalach w decydującym starciu?

– No właśnie, myślę, że Rosjanie podeszli do tego meczu półfinałowego, mając w głowach tę wcześniejszą wygraną i wychodząc z założenia, że tym razem może być trochę łatwiej, a nawet jeżeli trudniej, to na pewno wygrają. A z tego co widziałem, to naprawdę Kubańczycy zagrali bardzo dobrą siatkówkę, bardzo mocno serwowali, Rosjanie nie potrafili poradzić sobie w przyjęciu i skończyło się tak, a nie inaczej. My na pewno nie podejdziemy do meczu w podobny sposób, nie będziemy wracać myślami do tamtego spotkania z wcześniejszej fazy, tylko wyjdziemy na boisko, jakbyśmy grali z nimi po raz pierwszy i chcemy w finale im pokazać, że to my jesteśmy najlepsi na świecie.

Wsparcie kibiców, bliskich, na jakie możecie liczyć w Brnie, jest odczuwalne?

– Oczywiście, to bardzo miłe, kiedy widzi się na trybunach rodziny każdego zawodnika. To jest coś fantastycznego. Bardzo się cieszymy, że przyjechali tutaj i nas wspierają, bo to dodaje skrzydeł.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, mistrzostwa świata, reprezentacje młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-07-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved