Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Jakub Rybicki: Mam nadzieję, że ta przygoda będzie miała fantastyczny koniec

Jakub Rybicki: Mam nadzieję, że ta przygoda będzie miała fantastyczny koniec

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Wyjazd do Belgii to jedna lepszych decyzji, jakie podjąłem. Dzięki trenerom w Aalst poznałem inne techniki gry. Ponadto zwracają oni uwagę nie tylko na przygotowanie techniczne, ale także mentalne, a to jest bardzo ważne dla młodego zawodnika. Podczas spotkań rozgrywanych tutaj atmosfera jest zdecydowanie bardziej rodzinna, a siatkarze mogą liczyć na wspaniałą oprawę spotkań i doping kibiców – o siatkarskiej emigracji, perspektywie rozwoju i tęsknotą za domowymi obiadami opowiedział Strefie Siatkówki Jakub Rybicki, przyjmujący Lindemans Aalst.

W tym sezonie zdecydowałeś się zmienić ojczystą ligę na belgijski zespól Lindemans Aalst. Co zadecydowało o twoich przenosinach za granicę?



Jakub Rybicki: Po dwóch latach w rodzinnym Radomiu szukałem klubu, w którym będę miał więcej możliwości grania oraz rozwoju. Tutaj pojawiła się oferta z Belgii, na którą po krótkim namyśle przystałem.

W mistrzostwach Belgii twój obecny klub dawno nie wywalczył złotego medalu, ostatnie wicemistrzostwo przypadło na 2015 rok, natomiast brąz to nieprzerwanie od 2017 roku trofeum Lindemans Aalst. Jakich szans tego zespołu upatrujesz w tym sezonie?
Czy zespół twoim zdaniem ma potencjał na więcej?

Dokładnie tak. Lindemans Aalst ostatnio zdobywało cały czas brązowy medal w rozgrywkach ligowych. Wydaje mi się, że w tym roku mamy bardzo wyrównany skład na każdej z pozycji, a co za tym idzie, każdy z nas może grać i pomagać drużynie w trudnych momentach, dlatego wszystko jest możliwe i mam nadzieję, że w tym sezonie zdobędziemy coś więcej niż brąz. (śmiech)

Kto na drodze do medalu może sprawić wam najwięcej kłopotów?

Rozgrywki w Belgii są bardzo specyficzne, gdyż raz gramy w dużej hali np. w Aalst czy też Roeselare, a następny mecz jest już w hali o połowę mniejszej i dużo niższej, dlatego każdy może wygrać z każdym szczególnie na swoim terenie. Jednakże myślę, że Knack Roeselare oraz Greenyard Maaseik są zdecydowanie najcięższymi przeciwnikami.

W twoim obecnym zespole grali m.in. tacy Polacy, jak chociażby Jan Firlej, Piotr Orczyk, Krzysztof Modzelewski, Patryk Strzeżek czy Kamil Droszyński. Zasięgałeś porady u któregoś z kolegów przed podjęciem decyzji o wyjeździe?

Tak, oczywiście. Myślę, że to naturalne. Ja skorzystałem z opinii mojego serdecznego kolegi Kamila Droszyńskiego, z którym grałem w Spale oraz w Radomiu. Następnie spotkałem się z Jasiem Firlejem, z którym miałem przyjemność poznać się już w rozgrywkach młodzieżowych i to dzięki ich opinii i dobrym zdaniu jakie mieli o Lindemans Aalst podjąłem decyzje o zmianie „klimatu”.

Jak przebiegła twoja aklimatyzacja w drużynie? Ciężko było ci „wejść” do zespołu?

Aklimatyzacja przebiegła bardzo sprawnie i łagodnie. Zarówno przez sztab szkoleniowy jak i przedstawicieli Zarządu Klubu zostałem przyjęty bardzo ciepło. Wszyscy starali się, żebym dobrze się czuł w Belgii i Lindemans Aalst. Już od pierwszych dni panowała bardzo dobra atmosfera zarówno na treningach, jak i w szatni. (śmiech) Dużą rolę odegrali także, grający tu rodacy, tj. Adrian Staszewski i Janusz Górski, którzy pomagali mi „wejść” do drużyny.

Co sprawiło ci największy problem w nowym zespole? Było coś takiego?

Organizacja w klubie pod każdym względem jest na bardzo wysokim poziomie, dzięki czemu nie miałem żadnych problemów w nowym miejscu. Władze klubu jak i osoby pracujące tutaj są bardzo życzliwe i chętnie pomagają mi w każdej kwestii z uśmiechem na twarzy. W każdym aspekcie Lindemans Aalst jest profesjonalnym klubem począwszy od sztabu szkoleniowego, opieki medycznej i wszelkich innych spraw związanych z moim pobytem w Belgii. Każdy najmniejszy problem rozwiązywany jest natychmiast, w najlepszy możliwy sposób – za to ogromny szacunek. Tu nie ma rzeczy niemożliwych. (śmiech)

Jak natomiast zaaklimatyzowałeś się w nowym kraju? Coś cię w nim zaskoczyło?

Nie miałem żadnego problemu, bo jest tu bardzo ładnie. Belgia, oczywiście pomijając trudny język, nie różni się aż tak bardzo od Polski. Mnie osobiście zaskoczyła duża ilość uliczek jednokierunkowych (śmiech) i ścieżek rowerowych, po których poruszają się setki rowerzystów niezależnie od warunków pogodowych. Przede wszystkim jednak rzuca się w oczy spokój i życzliwość ludzi.

Czytaj dalej na następnej stronie

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne, Wywiady

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-11-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved