Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Popiwczak: Byliśmy skłonni do ustępstw

Jakub Popiwczak: Byliśmy skłonni do ustępstw

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Rozmawialiśmy jak cywilizowani ludzie i doszliśmy do wspólnego stanowiska, bo my jako siatkarze mamy świadomość tego, że nasz zawód to dla innych tylko rozrywka, urozmaicenie codziennego życia, gdzie nikt w tym momencie o tym nie myśli, nie zaprząta sobie głowy a patrząc na nasze zarobki, to my sobie na pewno poradzimy. Wiemy, że musimy ratować klub, pomagać społeczeństwu, bo tego wymaga ta chwila – powiedział w rozmowie z telewizją klubową Jakub Popiwczak.

Gdyby nie pandemia koronawirusa, wciąż trwałaby walka o mistrzostwo Polski. Obecnie jednak sytuacja wygląda zupełnie inaczej. – Radzę sobie wydaje mi się całkiem dobrze, bo czas spędzam w domu, nie narzekam. Tego czasu jest o wiele więcej niż zazwyczaj, naprawdę mnóstwo, ale nie nudzę się. Cały czas urozmaicamy go sobie trochę ćwiczeń w domu, gry komputerowe, książka, teraz puzzle – opowiedział o sposobach na spędzanie czasu w obecnej sytuacji Jakub Popiwczak.



Siatkarz Jastrzębskiego Węgla nie ukrywa niedosytu spowodowanego zakończeniem sezonu na 4. miejscu. – Uważam, że byliśmy na tyle silną grupą, że mogliśmy w tym roku walczyć o złoto bez jakichkolwiek kompleksów, bez problemów. Szkoda, że nie było nam dane to rozstrzygnąć na boisku. Myślę, że tak jak my czują się pozostałe trzy zespoły w tej lidze, bo każdy miał poczucie, że jest w stanie wygrać coś wielkiego w tym roku i szkoda, że kibicom nie było dane to zobaczyć, bo byłaby to mega gratka. Pewnych rzeczy nie przeskoczymy, nie oszukamy. Trzeba pogodzić się z tym, jak jest. Na pewno to, co zostanie nam w pamięci, to ta przygoda w Lidze Mistrzów, bo myślę, że to była kapitalna sprawa i dla nas zawodników i dla kibiców, bo pokonać dwa razy Zenit Kazań to coś niesamowitego. Z jednej strony sezon dziwny, ale z drugiej były pozytywne akcenty i z tego trzeba się cieszyć – zaznaczył.

Pandemia zbiera swoje żniwa. Niektóre kluby walczą o swój byt, inne ograniczają wydatki. – Słuchając narracji ze strony innych klubów, sportów, to tam jest chyba mniej dialogu, niż było tutaj u nas w klubie. Od samego początku pan prezes wykazał się dużym zrozumieniem, nie starał się niczego nam narzucić z góry. Rozmawialiśmy jak cywilizowani ludzie i doszliśmy do wspólnego stanowiska, bo my jako siatkarze mamy świadomość tego, że nasz zawód to dla innych tylko rozrywka, urozmaicenie codziennego życia, gdzie nikt w tym momencie o tym nie myśli, nie zaprząta sobie głowy a patrząc na nasze zarobki, to my sobie na pewno poradzimy. Wiemy, że musimy ratować klub, pomagać społeczeństwu, bo tego wymaga ta chwila. Byliśmy skłonni do ustępstw – przyznał libero Jastrzębskiego Węgla.

Wciąż pod znakiem zapytania pozostaje to, w jaki sposób do normalnej aktywności wracać będą wszyscy, w tym sportowcy. – Na ten moment ciężko sobie wyobrazić powrót do normalności, bo nasze życie zmieniło się diametralnie. Wydaje mi się, że nikt nawet sobie nie wyobrażał tego, że w pewnym momencie nie będziemy pracować, będzie od nas się wymagać, żebyśmy siedzieli w domu i tyle. Teraz wrócić na normalny tryb byłoby ciężko, ale uważam, że w końcu musimy wrócić do codzienności, bo im dłużej to wszystko będzie trwało, tym większa zapaść będzie się tworzyć. Sport to jest to, czym my żyjemy, ale zapaść będzie dotyczyć też wielu innych dziedzin – podkreślił Jakub Popiwczak.

źródło: Jastrzębski Węgiel - YouTube, opr. własne

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-04-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved