Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Peszko: Teraz Espadon musi się martwić, żeby nas pokonać

Jakub Peszko: Teraz Espadon musi się martwić, żeby nas pokonać

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Zabrakło nam pojedynczych punktów do tego, żeby walczyć o wyższe miejsce, ale teraz już nie ma co tego roztrząsać. Gramy o jedenaste miejsce i zrobimy wszystko, żeby je zdobyć. Wszystkie ręce na pokład. Mamy nadzieję, że przed swoimi kibicami zagramy dobre spotkanie i godnie zakończymy ten sezon – powiedział Jakub Peszko, przyjmujący MKS-u Będzin, który jest blisko wywalczenia jedenastego miejsca na koniec rozgrywek.

Udanie rozpoczęliście rywalizację o jedenaste miejsce. Wygrana z Espadonem Szczecin przerwała passę waszych czterech porażek z rzędu, więc chyba przyszła w najbardziej oczekiwanym momencie?



Jakub Peszko: – Każdy z nas ma świadomość, że są to mecze o wyższą pozycję na koniec sezonu. Chcemy go zakończyć w dobrym stylu. Bardzo żałujemy, że nie mamy możliwości rywalizacji o lokaty 9-10. Niestety, liga się tak ułożyła pod koniec rundy zasadniczej, że na własne życzenie straciliśmy sporo punktów. Ale cieszymy się, że jesteśmy bliżej jedenastego miejsca. Dwa pierwsze sety były pod naszą kontrolą, lecz w trzecim i czwartym w nasze szeregi wkradła się trochę nerwowość. Ten mecz stał się szarpany, ale najważniejsze, że udało nam się w nim zwyciężyć.

Przez dwa i pół seta byliście lepsi, ale zbyt szybko uwierzyliście w to, że pojedynek sam się dokończy? Zbyt wcześnie się rozluźniliście?

– Nie. Espadon dokonał kilku zmian w składzie, zmienił taktykę i zaczął grać lepszą siatkówkę. Przede wszystkim wzmocnił zagrywkę, a my zaczęliśmy mieć problemy w pierwszej akcji, nie byliśmy też już tak skuteczni na kontrze. Na pewno nie rozluźniliśmy się w końcówce. Była w niej twarda walka, która mogła się podobać kibicom. Przegraliśmy ją, ale w czwartym secie wróciliśmy do swojej dobrej gry i zakończyliśmy spotkanie wygraną 3:1.

A była taka obawa, że może powtórzyć się historia z niedzieli? Mieliście w głowach to, że może ponownie dojść do tie-breaka?

– Wyrzuciliśmy z głowy tamtą porażkę. Niedzielny mecz nam nie wyszedł. Koncentrowaliśmy się tylko na tym spotkaniu. Przebywaliśmy w Policach aż pięć dni, dlatego cieszymy się, że wracamy już do domów, do swoich rodzin. Wracamy do treningów. Na szczęście pojedynek rewanżowy zagramy przed świętami, także Wielkanoc będziemy mieli spokojną, bez treningów. Na razie zbieramy siły na drugi mecz. Mamy nadzieję, że wygramy tę rywalizację o jedenaste miejsce, choć zdajemy sobie sprawę z tego, że wcale nie musi to być łatwe zadanie.

Czyli u siebie nie pozostaje wam nic innego jak postawienie kropki nad i w batalii o jedenaste miejsce? Wydaje się, że będziecie faworytami meczu rewanżowego…

– Dobre słowo – wydaje się. To jest siatkówka, w której działy się już różne cuda. Na pewno mamy jakiś handicap, że wygraliśmy w Policach 3:1. Teraz Espadon będzie musiał się martwić o to, żeby pokonać nas 3:0 lub 3:1 i doprowadzić do złotego seta. W środę będzie nowa bitwa, w której wszystko się może zdarzyć.

Mecze o poszczególne miejsca mają już nieco inny charakter niż te rozgrywane w rundzie zasadniczej? Gra się je na większym luzie, podejmując większe ryzyko?

– Nie gramy o medale, ale to też jest pewien prestiż dla klubu i kibiców, żeby zająć wyższe miejsce na koniec sezonu. Chłopaki na pewno są już zmęczeni tym sezonem. 30 meczów w rundzie zasadniczej to jest olbrzymia dawka siatkówki. Ja jednak nie mogę mówić o zmęczeniu, bo dopiero wracam do gry po sześciu tygodniach przerwy, która była spowodowana kontuzją. Cieszę się, że mam możliwość gry w takich spotkaniach, bo muszę nadrobić stracony czas. Fajnie, że złamanie ręki się zagoiło, ból ustąpił, a dzięki temu mogłem pomóc chłopakom w meczu w Policach, odczuwając dużą radość z gry.

Wspominał pan o tym, że żałujecie tego, że nie możecie walczyć o wyższe miejsce. Czego zabrakło, żeby rozstrzygnąć na swoją korzyść większą ilość tie-breaków, których sporo graliście w rundzie zasadniczej?

– Tie-breaków zagraliśmy bodajże dziewięć, a wygraliśmy tylko trzy z nich. Piąte sety w naszym wykonaniu nie były udane. Zabrakło nam w nich koncentracji. Wydaje mi się, że najbardziej szkoda porażki u siebie z Łuczniczką Bydgoszcz. Zabrakło nam pojedynczych punktów do tego, żeby walczyć o wyższe miejsce, ale teraz już nie ma co tego roztrząsać. Gramy o jedenaste miejsce i zrobimy wszystko, żeby je zdobyć. Wszystkie ręce na pokład. Mamy nadzieję, że przed swoimi kibicami zagramy dobre spotkanie i godnie zakończymy ten sezon.

 

Zobacz również:
Wyniki play-off PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-04-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved