Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Jakub Nurczyński: Gra w play-out byłaby dużym rozczarowaniem

Jakub Nurczyński: Gra w play-out byłaby dużym rozczarowaniem

fot. Damian Wójcik

– Wejście do ósemki było naszym planem minimum. Jednak plaga kontuzji, która prześladowała nas praktycznie przez cały sezon, spowodowała, że szczególnie pierwsza runda nie ułożyła się tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Mimo wszystko cieszymy się, że udało nam się zakończyć sezon zwycięstwem przed własną publicznością – powiedział Jakub Nurczyński, libero Campera Wyszków. 

Na koniec fazy zasadniczej ograliście po tie-breaku KPS Kęty, ale chyba marne to dla was pocieszenie, bo nie tak wyobrażaliście sobie zapewne zakończenie sezonu?



Jakub Nurczyński: – To prawda, wejście do ósemki było naszym planem minimum. Jednak plaga kontuzji, która prześladowała nas praktycznie przez cały sezon, spowodowała, że szczególnie pierwsza runda nie ułożyła się tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Mimo wszystko cieszymy się, że udało nam się zakończyć sezon zwycięstwem przed własną publicznością.

Trudno było o mobilizację w trakcie meczów i zaangażowanie na treningach, kiedy wiedzieliście już, że nie zagracie w play-off? Czy jednak waszą ambicją było jak najlepsze zakończenie rundy zasadniczej i pokazanie, że jednak potraficie grać w siatkówkę?

– Matematyczną szansę na grę w fazie play-off straciliśmy właściwie dopiero po przegranym meczu z siedlczanami, kiedy to byliśmy bardzo blisko zwycięstwa 3:1. Jednak wypuściliśmy z rąk przewagę, którą wypracowaliśmy sobie w czwartym secie i ostatecznie ulegliśmy im 2:3. Była to bolesna porażka, jednak musieliśmy się pozbierać, ponieważ wciąż istniało ryzyko, że dogoni nas drużyna z Kęt. Wyniki przedostatniej kolejki nie zniwelowały jednak pięciopunktowej przewagi, którą mieliśmy nad KPS-em, więc stało się jasne, że ostatnie spotkanie z kęczanami będzie tym o pietruszkę. Każdemu z nas zależało jednak, żeby dobrze zakończyć sezon, tym bardziej że graliśmy przed własną publicznością. Dlatego zaangażowania i mobilizacji nie zabrakło nam do końca.

Choć w sumie mieliście też sporo szczęścia, bo gdyby nie wycofanie z rozgrywek Hutnika, to musielibyście walczyć o utrzymanie w play-out, czego zapewne nawet w najczarniejszych snach żeście się nie spodziewali?

– Rzeczywiście możemy mówić o szczęściu, jednak Hutnik wycofał się z rozgrywek na początku rundy rewanżowej, dlatego od dłuższego czasu było jasne, że jedenaste miejsce dawało spokojne utrzymanie. Na pewno, pomimo problemów, jakie mieliśmy, gra w play-out byłaby dla nas sporym rozczarowaniem. Na szczęście udało nam się jej uniknąć, choć był moment, że wizja spadku na dwunaste miejsce w tabeli stanęła nam przed oczami. 

Od początku sezonu szło wam jak po grudzie. Najpierw dotknęła was plaga kontuzji, a później już jakoś nie potrafiliście odnaleźć odpowiedniego rytmu gry. Co twoim zdaniem było waszym największym problemem?

– Zdecydowanie kontuzje, które przeszkadzały nam od początku aż do końca rozgrywek. Wynikające z tego problemy pojawiały się już na treningach. Bardzo często nie było możliwości, aby ustawić dwie szóstki po przeciwnych stronach siatki. Ponadto kontuzje skutkowały częstymi i wymuszonymi zmianami w wyjściowym składzie meczowym, co nie pozwalało nam się zgrać.

Wygraliście na trudnym terenie w Nysie, pokonaliście Espadon, urwaliście punkt GKS-owi Katowice, co świadczy o tym, że tkwił w was spory potencjał. Dlaczego nie udało się go w pełni wykorzystać?

– Uważam, że nasz potencjał był duży, na pewno wystarczający na wejście do ósemki. Jednak pomimo przebłysków dobrej formy, które niewątpliwie mieliśmy, nie byliśmy w stanie ustabilizować naszej gry. Wielokrotnie rozgrywaliśmy dobre sety i mecze z zespołami, które ostatecznie po zakończeniu rundy zasadniczej uplasowały się w czubie tabeli, np. wygrane mecze u siebie z Krispolem i Espadonem, jednak nie potrafiliśmy powtórzyć skutecznej gry z przeciwnikami potencjalnie słabszymi, ponosząc porażki w Ostrołęce i Kętach. Był to nasz mankament w pierwszej rundzie, który spowodował, że strata punktowa była na tyle duża, że okazała się nie do nadrobienia, żeby zapewnić sobie miejsce w ósemce. Wielokrotnie brakowało nam również po prostu szczęścia w końcówkach. 

A można doszukiwać się jakichś pozytywów po tak nieudanym sezonie?

– Na pewno żaden z nas nie zaliczy tego sezonu do udanych, ciężko doszukiwać się w nim plusów. Trudno również mówić, aby utrzymanie było jakimkolwiek pozytywem przy potencjale, jaki miał ten zespół.

Dla ciebie był to pierwszy pełen sezon na I-ligowych parkietach? Jak odnalazłeś się w tej klasie rozgrywkowej i jak ocenisz swoją postawę na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy?

– Na początku wiązało się to ze sporymi emocjami. Czułem, że poziom I ligi jest wysoki i że dużo się ode mnie oczekuje. Na pewno mogę powiedzieć, że dałem z siebie wszystko. Bardzo mi zależało, aby pokazać się w tym sezonie z jak najlepszej strony. Cieszę się, że grałem prawie we wszystkich meczach i miałem ku temu okazję. Dzięki temu zyskałem dużo doświadczenia. Myślę, że poprawiłem swój poziom gry. Żałuję, że nie udało nam się wejść do ósemki i grać o najwyższe miejsca, ale taki jest sport.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved