Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki młodzieżowe > Jakub Malke: To, co się dzieje, jest nie do przecenienia

Jakub Malke: To, co się dzieje, jest nie do przecenienia

fot. archiwum

W Częstochowie trwa kolejna edycja Kinder + Sport. W obszernej rozmowie ze Strefą Siatkówki pomysłodawca turnieju, Jakub Malke, opowiedział między innymi o początkach rozgrywek oraz znaczeniu tej rywalizacji w kształtowaniu młodych sportowców. – Programy sportowe skierowane do dzieci wychowują nam młodzież, która będzie zdrowsza. Ona nie musi być zawodowymi siatkarzami, ale będzie wiedziała, że jest praca zespołowa, że można zrobić coś drużynowo, jak ważne jest to, żeby siebie wspierać – stwierdził Jakub Malke.

Ostatnio wszystko odbywa się raczej w cieniu piłkarskiego Euro, jednak tu nie widać tego, by w zainteresowaniu turniejem przeszkadzał termin pokrywający się z piłkarską rywalizacją.



Jakub Malke:Postaramy się zakończyć finał Kinder + Sport przed finałem mistrzostw Europy w niedzielę. Absolutnie nam nie przeszkadza, bo to jest impreza masowa skierowana do dzieci. To nie jest oglądanie, tylko czynny udział, to jest znacząca różnica. Myślę, że od czasu kiedy już Polska nie gra na Euro, też to zainteresowanie spadło, ale dla nas najważniejsze jest to, co tu się dzieje. Trzydzieści sześć boisk, tysiąc pięćset dzieci, super poziom sportowy. Gramy fajną siatkówkę.

Bardzo dużo uczestników, rozgrywki prowadzone w kilku miejscach. Jest to duże wyzwanie organizacyjne. Jak radzicie sobie z tak dużym projektem?

Tutaj brawa należą się organizatorom: Śląskiemu Związkowi Piłki Siatkowej, ludziom z Częstochowy i miastu Częstochowa. Myślę, że mamy najlepszy finał pod względem organizacyjnym od czasów Zabrza, gdzie to było prostsze do ogarnięcia, bo graliśmy na jednej hali. Hale są bardzo dobrze przygotowane, są to świetne, nowoczesne obiekty, które Częstochowa ma, gramy również w Hali Sportowej Częstochowa, na której na co dzień gra miejscowy AZS. Brawa dla organizatorów, bo naprawdę to jest trudna impreza pod względem logistycznym. Noclegi dla wszystkich, wyżywienie, same rozgrywki to nie jest proste. Uważam, że pod względem organizacyjnym jest to najtrudniejsza impreza tego typu ze wszystkich imprez dziecięcych, które odbywają się w Polsce, bo imprezy piłkarskie, które są, są znacznie prostsze, bo infrastruktura „orlikowa” jest bardzo duża i jest się na czym oprzeć. My musimy być w halach i to nie jest już takie proste.

Zwracając uwagę na zainteresowanie ze strony uczestników, chyba nie ma obaw o wyczerpanie się formuły turnieju?

– Mam nadzieję że nie. Nie martwimy się, bo liczba uczestników narasta. Kiedy zaczynaliśmy dziewięć lat temu, przetwarzając zabrzański turniej minisiatkówki w rozgrywki o Puchar Kinder + Sport, to tych dzieci grało, już nie pamiętam dokładnie, ale około czterech-sześciu tysięcy. Dzisiaj liczba grających w eliminacjach miejskich i wojewódzkich to około czterdzieści dwa tysiące. Jest oczywiście tak, że więcej jest grających dziewczynek niż chłopców, bo myślę, że dziewczynki nie mają aż tak wielu sportów do wyboru, chłopcy pod tym względem mają większe możliwości. Myślę, że stabilność tego turnieju polega też na tym, że on już trwa wiele lat. Warte jest też podkreślenia, że współpraca na linii związek sportowy – partner projektu, czyli firma Ferrero Polska Commercial i organizatorzy wszystkich turniejów miejskich, wojewódzkich, a później ogólnopolskiego finału, działa bardzo dobrze. Nie ma wielu programów, które trwają tak długo. Ten program przez cały czas się rozwija. Oczywiście zawsze są skoki wzrostu zainteresowania związane z wynikami reprezentacji i to widać, że zainteresowanych jest więcej, ale nie martwimy się. Trenerzy, którzy pracują w terenie w małych i dużych miejscowościach, pracują dobrze, tych dzieci mają coraz więcej. Widać również zaangażowanie dużych klubów plusliowych i orlenligowych, którzy są patronami klas sportowych. To też daje efekty.

Z roku na rok coraz więcej mówi się o sposobie szkolenia dzieci i młodzieży. Czy również w tych kategoriach wiekowych, patrząc z perspektywy lat, widać pozytywne zmiany?

– Absolutnie. Od paru lat obserwujemy, że już tutaj trenerzy mają tabliczki z rozrysowaną taktyką, te zespoły przyjeżdżają przygotowane jak profesjonaliści, pięknie ubrane, mające wielu sponsorów. Widać zaangażowanie na poziomie lokalnym. Również wsparcie rodziców jest bardzo duże. Mieliśmy przez parę lat fajne porównanie, bo jak jeździliśmy do Włoch, z polskimi dziećmi odwiedzając Sebastiana Świderskiego, czy na mistrzostwa świata, to często graliśmy rozgrywki z dziećmi włoskimi w podobnym wieku albo starszymi. Wyszkolenie techniczne i zaangażowanie w ten sport naszych dzieci było na zupełnie innym, wyższym poziomie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-07-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved