Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Kowalczyk: Powoli wychodzimy na prostą

Jakub Kowalczyk: Powoli wychodzimy na prostą

fot. Katarzyna Antczak

– Mieliśmy kilka wzlotów i upadków na przestrzeni całych rozgrywek, ale mam nadzieję, że powoli wychodzimy na prostą. Postawiliśmy sobie cel, żeby wrócić w szeregi pierwszych ośmiu zespołów w tabeli, więc musimy jeszcze kilka punktów nadrobić. Liczymy, że teraz coraz częściej będziemy punktować – powiedział po wygranej nad Effectorem Kielce środkowy AZS-u Politechniki Warszawskiej, Jakub Kowalczyk. 

W ostatniej kolejce rozprawiliście się z Effectorem Kielce. Mimo że nie straciliście ani jednego seta, to nie można powiedzieć, że było to łatwe spotkanie. Szczególnie do momentu kontuzji Sławomira Jungiewicza wynik chyba był sprawą otwartą?



Jakub Kowalczyk:To był ciężki mecz ligowy, w którym walczyły dwie wyrównane drużyny. Dużo pomogła nam sytuacja w końcówce drugiego seta, kiedy kielczanie stracili swojego głównego bombardiera, zresztą widać to po wyniku. Wygraliśmy dwie pierwsze partie praktycznie po walce na przewagi, więc byliśmy w lepszej sytuacji, ale gdyby nie kontuzja Jungiewicza, to ten mecz mógłby się jeszcze różnie potoczyć.

Można powiedzieć, że głównie w bloku zatrzymywaliście rywali w kluczowych momentach?

Mieliśmy dobrze rozpisanych rywali, znaliśmy ich najsilniejsze strony i dobrze reagowaliśmy na ich grę. W związku z tym zapisaliśmy na swoim koncie kilka bloków. Nie wiem dokładnie, jak wyglądało to w statystykach, ale mieliśmy znaczną przewagę w tym elemencie. Wiadomo, że nie ma nic fajniejszego niż sprzedanie przeciwnikowi klasycznej czapy, daje to dodatkową siłę drużynie.

Taki mecz był wam chyba potrzebny? Bo szczególnie po przerwie w rozgrywkach nie spisywaliście się zbyt dobrze. Ponieśliście kilka porażek. Trudno było pozbierać się po słabszym fragmencie sezonu w styczniu?

Nasza praca od początku sezonu wygląda podobnie. Nie obijamy się na treningach. Ciężko szlifujemy te elementy, które akurat szwankują w danym momencie. Mieliśmy kilka wzlotów i upadków na przestrzeni całych rozgrywek, ale mam nadzieje, że powoli wychodzimy na prostą. Postawiliśmy sobie cel, żeby wrócić w szeregi pierwszych ośmiu zespołów w tabeli, więc musimy jeszcze kilka punktów nadrobić. Liczymy, że teraz coraz częściej będziemy punktować.

Właśnie, to była wasza trzecia wygrana w krótkim odstępie czasu. Czy zatem można mówić, że forma powoli się stabilizuje, a porażka z będzinianami była tylko wypadkiem przy pracy?

Mam nadzieję, że tak, choć trzeba podkreślić, że los nie oszczędzał nas w ostatnim czasie. Przez dwa ostatnie tygodnie mieliśmy problem ze skompletowaniem dwunastu chłopaków do grania. Mieliśmy małą epidemię grypy w drużynie. Kilku z nas w meczu z MKS-em Będzin chodziło bladych po boisku, wykończonych chorobą, a kilku innych w ogóle nie mogło przystąpić do tego spotkania, kilka elementów złożyło się na to, że ostatnio nasza forma falowała i graliśmy trochę słabiej, niż się od nas oczekuje. Ale teraz już wszyscy jesteśmy zdrowi, ochoczo podchodzimy do swoich siatkarskich obowiązków. Mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej, a my przyniesiemy naszym kibicom więcej radości niż smutków.

Wspomniał pan o tym, że chcielibyście być w ósemce, więc chyba w kolejnym meczu, w którym zagracie z BBTS-em, musicie bezwzględnie odnieść wygraną?

Jest to przeciwnik, którego raz już w tym sezonie ograliśmy. Liczymy, że z Bielska-Białej też uda nam się wywieźć jakieś punkty. Jeśli dopisalibyśmy kolejne trzy punkty do ligowej tabeli w sobotę, byłaby to świetna informacja, choć zdajemy sobie sprawę, że łatwo o sukces nie będzie.

W ostatnich sezonach grywał pan w I lidze. Jak czuje się pan w PlusLidze? Trudno było wskoczyć na ten wyższy poziom siatkarski?

Przede wszystkim musiałem ogarnąć się psychicznie. Skoro zaufano mi w Warszawie i zatrudniono mnie w klubie, to oznaczało, że mam odpowiednie umiejętności, żeby grać na parkietach elity. Musiałem na początku sam sobie wytłumaczyć, że nie dostałem tej szansy za darmo, że jestem dobrym zawodnikiem i zaaklimatyzować się w nowym środowisku. Nie ma co ukrywać, że w PlusLidze wszystko wygląda zupełnie inaczej – od organizacji klubu aż po poziom sportowy przeciwników. Trochę czasu zajęło mi zaadaptowanie się do nowych warunków, ale myślę, że jestem na dobrej drodze, aby grać coraz lepiej.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-02-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved