Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Kowalczyk: Nikt nie spodziewał się takiej sytuacji

Jakub Kowalczyk: Nikt nie spodziewał się takiej sytuacji

fot. Katarzyna Antczak

Wygrana Onico AZS-u Politechniki Warszawskiej z PGE Skrą Bełchatów 3:1 zaskoczyła nawet warszawskich siatkarzy. – Nawet trzeźwo myślący zawodnicy w naszej szatni nie myśleli, że zakończymy to spotkanie z trzema punktami na koncie – mówił po spotkaniu stołecznych inżynierów Jakub Kowalczyk.

Udał wam się rewanż.



Jakub Kowalczyk: Udał się, nie ma co! (śmiech)

Jakie było nastawienie przed tym spotkaniem?

– Nastawienie było takie, by dać z siebie sto procent i zejść z parkietu zadowolonym bez względu na wynik. Chcieliśmy zagrać tak, by wycisnąć z siebie maksimum możliwości i aby nikt nie miał sobie nic do zarzucenia. Ostatecznie wyszło fantastycznie.

Powiedział pan, że niezależnie od wyniku, bo PGE Skra Bełchatów to trudny przeciwnik?

– Oczywiście. Tutaj nikt nie spodziewał się takiej rewelacji. Myślę, że nawet trzeźwo myślący zawodnicy w naszej szatni też nie myśleli, że zakończymy to spotkanie z trzema punktami na koncie. Wierzyliśmy jednak, że będziemy grać dobrze i że pokażemy fajną siatkówkę. Tak zrobiliśmy, a nagrodą jest wygrana.

Pokazaliście, że w tej lidze nie ma drużyn niepokonanych.

– To jest sport. Raz się wygrywa, raz się przegrywa. Nastawienie jest tu kluczowe. Jeśli bardzo chce się wygrać, to w końcu zdobywa się te punkty. Rozgrywamy naprawdę dobre spotkania, ale też te gorsze, to wszystko się przeplata. Zobaczymy, co będzie następnym razem. Póki co cieszymy się ze zwycięstwa.

Następnym razem zmierzycie się na wyjeździe z AZS-em Częstochowa.

– Ta drużyna jest wymagającym przeciwnikiem. W tabeli zajmuje nieco niższe miejsce, ale trudno nam się rywalizuje z teoretycznie słabszymi zespołami lub tymi na zbliżonym poziomie. Nie sposób wywróżyć wyniku w tym momencie. Na pewno przyłożymy się do tego spotkania i będziemy chcieli się zrewanżować, bo u nas częstochowianie wygrali 3:1. Każdy kolejny mecz jest ważny. Już powoli zaczynamy myśleć o tym wyjeździe, jednak teraz cieszymy się z wyniku spotkania ze Skrą.

Może przed wyjazdem trzeba zadbać o to, by trener Jakub Bednaruk założył ten sławny już szczęśliwy zegarek, który miał też podczas spotkania z bełchatowską drużyną?

– Nie do końca wierzę w szczęśliwe muszki, zegarki, kucyki i tak dalej. Bardziej stawiam na dobrą, rzetelną pracę. Szczęście oczywiście jest potrzebne. Może rzeczywiście zegarek trenera nam sprzyja i powinienem mu za niego podziękować. (śmiech) Oby trener zakładał go jak najczęściej!

W waszej drużynie nie brakuje chyba dobrej atmosfery. Nawet podczas tego spotkania widać było, że świetnie bawicie się na boisku.

– My się bardzo lubimy. To drużyna, która składa się z samych pozytywnych chłopców, mężczyzn. Nikt nie wychodzi przed szereg, nie gwiazdorzy, nie ma negatywnych cech. Jeżeli komuś coś odbije, to szybko go prostujemy, kolokwialnie mówiąc. Idziemy w jednym kierunku, każdemu tak samo zależy na dobrych wynikach. Politechnika to też taki klub, z którego można wybić się dalej, ale tylko dając z siebie wszystko. Każdy stara grać na sto procent.

Fenomenem na meczach przeciwko Skrze na Torwarze jest to, że bez względu na to, kto zdobywa punkt, obie drużyny wywołują na trybunach taki sam aplauz. Chyba nigdzie w Polsce się tego nie spotyka.

– Przed meczem trochę śmialiśmy się, że na naszych trybunach będzie więcej bełchatowskich kibiców niż warszawskich. Skra to taki klub, który jest w Polsce bardzo pozytywnie odbierany, a przynajmniej takie mam wrażenie. Wszędzie mają dużo kibiców. Dla mnie ważne jest, by na nasze spotkania przychodziło jak najwięcej ludzi. Mogą kibicować nawet Chicago Bulls, byleby przyszli i dobrze się tu bawili.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-02-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved