Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Kochanowski: Wciąż jesteśmy w grze

Jakub Kochanowski: Wciąż jesteśmy w grze

fot. Klaudia Piwowarczyk

Siatkarze Indykpolu AZS-u Olsztyn przegrywali już w Katowicach z miejscowym GKS-em 0:2. Podopiecznym Roberto Santillego udało się jednak powrócić do gry, a następnie odwrócić losy spotkania, wywożąc ze stolicy Śląska dwa, być może bardzo cenne punkty do tabeli PlusLigi. – Na całe szczęście udało nam się znaleźć w sobie na tyle energii, żeby pociągnąć jeszcze te trzy sety, bo gdybyśmy tutaj stracili trzy punkty, to zapewne pożegnalibyśmy się z najlepszą szóstką sezonu zasadniczego, a tak wciąż jesteśmy w grze – powiedział Strefie Siatkówki środkowy AZS-u, Jakub Kochanowski.

Wydawało się, że po waszym zwycięstwie nad ONICO Warszawa w kolejnych meczach będzie wam łatwiej, ale wychodzi na to, że w tej końcówce wielu drużynom zdarzają się mniejsze lub większe błędy



Jakub Kochanowski: – Stratę tego punktu można nazwać jak najbardziej błędem. Sezon jest długi i to już jest jego końcówka. Widać praktycznie po wszystkich drużynach, że są zmęczone i po nas w tym spotkaniu również było to widać. Na całe szczęście udało nam się znaleźć w sobie na tyle energii, żeby pociągnąć jeszcze te trzy sety, bo gdybyśmy tutaj stracili trzy punkty, to zapewne pożegnalibyśmy się z najlepszą szóstką sezonu zasadniczego, a tak wciąż jesteśmy w grze.

Co takiego więc stało się w 10-minutowej przerwie, że się jednak podnieśliście i koniec końców cieszyliście się ze zwycięstwa?

– GKS Katowice na pewno nie grał już tak dobrej siatkówki, jaką prezentował przed 10-minutową przerwą. Rywale trochę słabiej zagrywali i trochę gorzej przyjmowali. Nam to dało na tyle tlenu, że byliśmy w stanie się odbudować i dotrwać, już szczęśliwie, do końca meczu.

Po jednej i po drugiej stronie siatki było sporo błędów. To wynika z tego zmęczenia, o którym pan wspomniał?

– Myślę, że mogło to wynikać ze zmęczenia. Może to był po prostu też pech, że ani my, ani rywale z Katowic nie mieliśmy swojego dnia i graliśmy najzwyczajniej w świecie na słabym poziomie. Nam pozostaje się jedynie cieszyć z tych dwóch punktów, które udało nam się tutaj wywalczyć.

Pamięta pan jeszcze wasz pierwszy mecz w tym sezonie z GKS-em w Olsztynie? Chyba był podobny, a też zakończył się w pięciu setach.

– Tak, pamiętam. Był tie-break, było podobnie, tamten mecz też nie stał na najwyższym poziomie na świecie i również to była to pewna gra błędów. Wychodzi chyba na to, że nie lubimy ze sobą grać. (śmiech)

W rundzie zasadniczej zostało wam już tylko starcie z MKS-em Będzin, ale chyba wszystko się jeszcze może zdarzyć w kwestii awansu. Takie dodatkowe emocje pomagają w grze?

– Patrząc na ten mecz z GKS-em Katowice, to wychodzi na to, że nie do końca pomagają. Mam jednak nadzieję, że w tym meczu z MKS-em Będzin te trzy oczka zostaną u nas, a to powinno nam zapewnić tę pierwszą szóstkę.

Czyli w niedzielę cała drużyna będzie oglądać to, co będzie się działo w meczu MKS Będzin – Asseco Resovia?

– Na ten moment nic innego nam nie pozostało. (śmiech)

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved