Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Kochanowski: W ataku mam cały czas rezerwy

Jakub Kochanowski: W ataku mam cały czas rezerwy

fot. Klaudia Piwowarczyk

Pomimo prowadzenia 2:0 Indykpol AZS Olsztyn nie zdołał wygrać z Treflem Gdańsk. Po pięciosetowym starciu po kolejne zwycięstwo z rzędu sięgnęli podopieczni Andrei Anastasiego. – Staramy się grać jak najlepiej. Nie zawsze udaje się wejść w mecz i grać równo i to pokazaliśmy. Na szczęście pokazaliśmy też, że da się wyjść z trudnej opresji, odwrócić mecz, w którym gra się słabo – stwierdził po meczu Wojciech Grzyb.

Siatkarze olsztyńskiego AZS-u zdominowali pierwszego seta środowego meczu w Gdańsku. W drugim gra była znacznie bardziej wyrównana, jednak również zwycięstwo padło łupem przyjezdnych. Po dziesięciominutowej przerwie sytuacja odwróciła się. Kolejne dwa sety na swoim koncie zapisali gdańszczanie. W tie-breaku nie brakowało emocji i wyrównanej walki, jednak i tym razem to siatkarze Andrei Anastasiego przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. – Nie będę tego na razie analizował, bo na gorąco nigdy nie dostrzega się wszystkiego. Nie ma sensu teraz wymyślać jakichś elementów, które zawiodły. Po prostu zagraliśmy gorzej niż w pierwszych dwóch setach, gdańszczanie zagrali lepiej i przegraliśmy – powiedział Jakub Kochanowski.



Środkowy Trefla Gdańsk przyznał, że spodziewał się zaciętego pojedynku. – Drużyna z Olsztyna, której kibicuję jeśli tylko nie gra przeciwko mnie, ma zwyżkę formy, pokonała u siebie Resovię po bardzo dobrym występie. Spodziewaliśmy się ciężkiego boju i taki był. Dwa pierwsze sety AZS Olsztyn dominował i nie mieliśmy za wiele do powiedzenia. Kiedy tylko zawiązywała się u nas jakaś ciekawa gra, to olsztynianie potrafili wszystko odrobić punktowymi serwisami. Tutaj troszeczkę ciężko się grało. Dużo nam dała zmiana Michała Kozłowskiego, który zagrał fenomenalnie. Ja później w trzecim secie wróciłem na boisko i też byłem troszeczkę odmieniony, aczkolwiek i tak mam do siebie sporo pretensji po tym meczu – przyznał Wojciech Grzyb.

W pięciosetowym pojedynku młody środkowy AZS-u Olsztyn zdobył 14 punktów, czyli tyle samo co Robbert Andringa. Najlepiej punktującymi obu zespołów byli atakujący – Damian Schulz (31 punktów) oraz Jan Hadrava (23 punkty). Kochanowski zaserwował dwa asy, czterokrotnie zatrzymał ataki rywali, a sam zapunktował w ataku osiem razy (38% skuteczności). – Na pewno cieszy mnie to, że na zagrywce i w bloku utrzymałem całkiem niezły poziom. W ataku mam cały czas rezerwy, chociaż to różnie bywa, bo nie każdą piłkę da się skończyć, a popełniłem mało błędów, więc to też nie jest aż tak źle, ale na pewno da się lepiej – ocenił swoją postawę siatkarz drużyny z Olsztyna.

Dla gdańszczan środowe zwycięstwo było siódmym z rzędu w PlusLidze. – Nie liczę żadnych wygranych. Tutaj byliśmy o włos od przerwania serii. Seria nie jest celem, celem jest to, żeby znaleźć się w czołowej szóstce po fazie zasadniczej, a to rzeczywiście możemy sobie ugrać na parkiecie sami. Staramy się grać jak najlepiej. Nie zawsze udaje się wejść w mecz i grać równo i to pokazaliśmy. Na szczęście pokazaliśmy też, że da się wyjść z trudnej opresji, odwrócić mecz, w którym gra się słabo – zakończył doświadczony środkowy Trefla Gdańsk..

źródło: inf. własna, Radio UWM FM

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-03-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved