Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Jakub Guz: Ten sezon na długo utkwi mi w pamięci

Jakub Guz: Ten sezon na długo utkwi mi w pamięci

– To był jedyny taki sezon w mojej karierze, bardzo przewrotny sezon z wieloma wydarzeniami sportowymi i poza sportowymi. Na długo utkwi mi on w pamięci – powiedział Jakub Guz, libero Espadonu Szczecin, który w Suwałkach pokonał miejscowego Ślepska, kończąc tym samym I-ligowe rozgrywki na trzecim stopniu podium.

Gratulacje za zdobycie brązowego medalu w I lidze. Zawsze chyba lepiej jest pozytywnym akcentem zakończyć sezon, tym bardziej że wielu z was nie miało jeszcze na koncie takiego sukcesu?



Jakub Guz: – Na pewno tak. Nie ukrywam, że liczyliśmy na awans do finału, ale po porażce w półfinale z GKS-em Katowice warto było zakończyć sezon chociaż brązowym medalem. Każdy wie, że zajęcie czwartej pozycji jest nielubiane przez sportowców, bo jest ona poza podium. Po niepowodzeniu w półfinale oraz po przegranym meczu ze Ślepskiem u siebie cieszymy się, że nie spuściliśmy głów. Do Suwałk pojechaliśmy walczyć. Wygraliśmy 3:1 i do Szczecina wróciliśmy z brązowymi medalami.

Chociaż w Suwałkach też łatwo nie było. Mecz rozpoczął się dla was dość niefortunnie, od porażki w pierwszym secie…

Faktycznie, bardzo słabo weszliśmy w mecz. Zupełnie przespaliśmy początek pierwszego seta. Gospodarze fajnie się nakręcili, nie robili żadnych błędów, a my w jednym ustawieniu straciliśmy kilka punktów, przez co rywale nam odjechali. Przegraliśmy gładko do 18, ale po raz kolejny pokazaliśmy, że gramy do końca. Wiedząc, że musimy wygrać 3:1, pokazaliśmy charakter, wygrywając trzy kolejne partie.

Czyli charakter okazał się kluczowy?

Na pewno charakter miał niebagatelne znaczenie. Ważna była też wiara w to, że uda nam się odwrócić losy meczu. Jakby jej nie było, to nasze głowy spuszczone byłyby w dół. Przeciwnik by to widział i grałby jeszcze lepiej. Nie pozwoliliśmy na to, żeby wiara w zwycięstwo gdzieś uleciała. Odbudowaliśmy się w drugim secie, którego wygraliśmy do 19 i wróciliśmy do gry.

Kluczowy był trzeci set, w którym przegrywaliście już pięcioma oczkami, a jednak ponownie się podnieśliście?

Rywale dążyli do tego, żeby wygrać przynajmniej dwa sety. Nawet, jeśli przegraliby 2:3, to liczone byłyby małe punkty. Podejrzewam, że w nich – przy wysokich porażkach w poszczególnych setach – pewnie okazalibyśmy się gorsi w całej rywalizacji. Trzecia partia faktycznie była przełomowym momentem spotkania, bo na początku gospodarze odskoczyli nam na kilka punktów, ale my wróciliśmy do gry i wygraliśmy tę część meczu. Zrobiło się 2:1 dla nas. Wówczas chłopaki z Suwałk zaczęli myśleć o tym, że brąz wymyka im się z rąk, a my byliśmy nakręceni i w czwartym secie nie pozwoliliśmy im się już podnieść.

Wspomniał pan, że liczyliście na awans do finału. Uważa pan, że była szansa na ogranie GKS-u, czy jednak wówczas był on poza waszym zasięgiem?

GKS i Espadon to były bardzo wyrównane drużyny. Wydaje mi się, że kluczem do zwycięstwa w półfinale mogłoby być przywiezienie chociaż jednego zwycięstwa z Katowic. Nam się to nie udało. Przegrywaliśmy w rywalizacji 0:2, więc u siebie musieliśmy odrabiać straty. W Szczecinie przegraliśmy 2:3. Mimo tego, że rozegraliśmy dobre spotkanie, to w kluczowych momentach zabrakło nam może trochę koncentracji i sił, przez co katowiczanie wygrali tę rywalizację w trzech spotkaniach. Trochę nas to zabolało, bo liczyliśmy na grę w finale, ale musieliśmy szybko się pozbierać i koncentrować się na pojedynkach o brązowy medal.

Ale mimo tego, że nie znaleźliście się w finale, to i tak ten sezon można ocenić na plus?

Myślę, że tak. Zrealizowaliśmy podstawowe zadanie, którym był awans do czwórki. Choć nie przyszło nam to łatwo, bo w obu meczach z Krispolem przegrywaliśmy 1:2. Te mecze kosztowały nas sporo zdrowia i wysiłku psychicznego. To był dla nas kluczowy moment sezonu. Później mecze z GKS-em nam nie wyszły, ale cieszymy się, że pozytywnie zakończyliśmy rozgrywki, z brązowymi medalami na szyjach.

Jaki to był sezon? Coś szczególnie utkwiło panu w pamięci?

To był jedyny taki sezon w mojej karierze, bardzo przewrotny sezon z wieloma wydarzeniami sportowymi i poza sportowymi. Na długo utkwi mi on w pamięci. W dużej mierze chodzi mi o smutną historię z trenerem (śmierć Dejana Brdjovicia – przyp. red.). Potem były rozstania z zawodnikami. Odszedł Sergio Noda, który przeniósł się do Włoch, następnie klub pożegnał się z Bartoszem Wajdowiczem i Leonardo da Silvą. Trochę się działo, ale uważam, że brązowy medal jest ciekawym podsumowaniem. Każdy sezon jest inny. Była to dla każdego z nas fajna lekcja pokazująca, że do życia trzeba podchodzić z pokorą. Teraz idziemy dalej. Mam nadzieje, że wszystko potoczy się w dobrym kierunku.

A według pana Espadon zagra w PlusLidze?

Mam nadzieję, że tak. Głęboko wierzę, że praca, którą wykonaliśmy w kończącym się sezonie, nie pójdzie na marne. Liczę, że PlusLiga będzie w Szczecinie. To miasto zasługuje na to, żeby były w nim rozgrywki siatkarskie na najwyższym szczeblu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved