Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Bednaruk: Jest wiele pytań, a mało odpowiedzi

Jakub Bednaruk: Jest wiele pytań, a mało odpowiedzi

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Jest wiele pytań, a mało odpowiedzi. Martwię się tym, co się dzieje dookoła. Nie panikuję jednak. Przejmuję się mamą, która jest starsza i od czterdziestu lat pali papierosy. Martwię się też o teściową. Z dziećmi jest trochę inaczej, bo one są jednak mniej zagrożone. I dochodzi inna sprawa, my nie trenujemy po to, żeby grać przy pustych trybunach – mówił w rozmowie z portalem sport.tvp.pl trener MKS-u Będzin, Jakub Bednaruk. 

Przyszłość wydaje się być całkiem obiecująca. Powstaje hala sportowa, to może być ważny krok w rozwoju będzińskiej siatkówki. Wreszcie na swoim.



Jakub Bednaruk: – To prawda. Plan jest taki, żeby zdążyć na nowy sezon. Na pewno w głowie siedzi sposób na zapełnienie hali w przyszłych rozgrywkach. Trzeba to zrobić ściągając jakieś duże nazwisko.
Bednaruk nie wystarczy?

– Wydaje mi się, że jestem raczej od trenowania, a niekoniecznie przyciągania kibiców na trybuny. Gwiazdy są na boisku. Na mecz przychodzi się dla zawodnika. Wracając do nowej hali w Będzinie, termin oddania to sierpień tego roku, ale pewnie skończy się na małym przesunięciu, jak to bywa w życiu.

Rok temu o tej porze kończyła się pańska przygoda w Bydgoszczy. Teraz tamten klub pożegnał się z PlusLigą. Zaskoczenie, czy tego należało się spodziewać?

– Skłamałbym mówiąc, że nie… Kibicowałem mocno Wojtkowi Jurkiewiczowi i temu, jak próbował ratować drużynę w Bydgoszczy. Trzeba sobie jednak otwarcie powiedzieć, że ten spadek nie jest kwestią sezonu. Nałożyło się wiele rzeczy przez ostatnie lata. Rozmawiałem z ludźmi z klubu po degradacji i pozytywnie patrzą w przyszłość. Ma być zapewnione wsparcie miasta, na pewno Bydgoszcz będzie chciała szybko wrócić do PlusLigi. Kiedyś mądrze powiedział Łukasz Kadziewicz. Trudno jest oceniać zawodnika wiedząc, kiedy ostatnio dostał pensję. „Kadziu” to powiedział szczerze, w telewizji. Często słyszę kibiców, którzy oceniają siatkarzy, a ja wiem, że ten gość przez cztery miesiące nie widział wypłaty na koncie. A mamy ocenianie zaangażowania, jakości… Pierwsze pytanie powinno brzmieć: Czy klub jest wypłacalny?

Jak rozumiem, w Bydgoszczy rok temu bywało z tym różnie.

– W poprzednim sezonie pierwszą pensję dostaliśmy 23 grudnia. Trzy kolejne pojawiły się już w perspektywie terminu, nazwijmy go, „do końca sezonu”… Były problemy, żeby to dobrze posklejać. Trzymaliśmy się jednak mocno, jako zespół. Problem w tym, że każdy kto otrzymywał ofertę z innego klubu, w styczniu był już dogadany. Do tego Szczecin wcześniej wycofał się z PlusLigi, więc nie było zagrożenia spadkiem, brakowało pieniędzy, siatkarze dogadani i myślami w nowych klubach… Chcę jednak jeszcze raz zaznaczyć, że to też nie tylko ten i poprzedni sezon zadecydowały o spadku Bydgoszczy.

O wypłatach w Będzinie też słyszałem różne, niezbyt dobre, głosy.

– Bywało różnie. Teraz jesteśmy na bieżąco. Nowy prezes pojawił się w lutym i musiał posklejać pewne kwestie. Nie będę ściemniał, były problemy. Czym innym jest jednak, kiedy mówimy o jednej-dwóch wypłatach opóźnienia. Jeśli ciągnie się to miesiącami, zawodnik i trener musi wrócić do domu i powiedzieć żonie: Słuchaj, nic się nie zmienia. Trudno to sobie racjonalnie poukładać w głowie. Przyznam szczerze… W mojej pracy trenerskiej nie spotkałem się z regularnością w wypłatach.
A jak jest z dżentelmeńską umową o braku rozmów odnośnie transferów i kontraktów na nowy sezon?

– A jak ma być? Pierdoły i tyle! Część zespołów od stycznia ma już poukładane składy na kolejny sezon. Wszyscy się umawiają, że nie wyciągamy zawodników w trakcie ligi, a najważniejsze kontrakty i tak są już podpisane.
Zostanie chociaż połowa zespołu w Będzinie?

– Mogę jedynie powiedzieć, że wiem dobrze, co się dzieje. Chłopaki do mnie przychodzą i mówią wprost, jak wygląda sytuacja. Wszyscy chcieli zostać na kolejny sezon. Ale jak się łatwo domyślić, nie wszyscy zostaną. Konkurencja nie śpi.

Rafał Faryna zasługuje na miano jednego z największych odkryć sezonu.

– Kiedy pojawiłem się w Będzinie w kwietniu ubiegłego roku, namawiałem Rafała do podpisania umowy na nowy sezon. Umówiliśmy się na kilka podstawowych warunków do spełnienia. Głównie chodziło o pracę fizyczną siatkarza w trakcie klubowej przerwy. Faryna i Superlak to są goście, o których śmiało mogę powiedzieć, że codziennie robią postęp. To są małe szczegóły. Przykładowo: choćby liczba błędów, czy rozwiązywania sytuacji przy wysokiej piłce. Mnie to bardzo cieszy. Doceniłbym również Michała Poterę, który w Będzinie jest najdłużej, ale również zrobił postępy.

Koronawirus. Podobno igrzyska w Tokio są zagrożone. Ucieknie nam sprzed nosa wyjątkowa, medalowa szansa?

– Bardziej martwię się nie kwestią medalu, a tym, że miałem jechać na igrzyska z TVP Sport, jako ekspert telewizyjny. Żartuję. Byłem bardzo podekscytowany, bo to byłyby moje pierwsze igrzyska. Dzień przed startem wylot i dzień po zakończeniu powrót, zatem trzy tygodnie w Tokio. Pojawia się kwestia przesunięcia, słyszałem o listopadzie. Tylko co wtedy z rozgrywkami ligowymi? Jest wiele pytań, a mało odpowiedzi. Martwię się tym, co się dzieje dookoła. Nie panikuję jednak. Przejmuję się mamą, która jest starsza i od czterdziestu lat pali papierosy. Martwię się też o teściową. Z dziećmi jest trochę inaczej, bo one są jednak mniej zagrożone. I dochodzi inna sprawa, my nie trenujemy po to, żeby grać przy pustych trybunach. Dlatego też takie mecze nie miałyby większego sensu, to tak czysto sportowo, nie wchodząc w powody zdrowotnych zagrożeń.

Cały materiał Macieja Piaseckiego w serwisie sport.tvp.pl

źródło: sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-03-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved