Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Bednaruk: Nie wiem, czy kiedykolwiek prowadziłem zespół w tak dziwnym meczu

Jakub Bednaruk: Nie wiem, czy kiedykolwiek prowadziłem zespół w tak dziwnym meczu

fot. Aleksandra Tarkowska

– Mojego kapitana jeszcze nie ma? Pewnie spalił się ze wstydu, tak jak ja za chwilę się spalę – stwierdził wściekły trener gości, Krzysztof Stelmach, tuż przed rozpoczęciem konferencji prasowej. – O samym meczu wypowiem się krótko. Ogarnął nas dzisiaj paraliż i zaćmienie umysłu. Więcej nie powiem, bo będę żałował słów, które bym wypowiedział – powiedział chwilę później. 

Trener Politechniki Jakub Bednaruk przekonuje, że wyniki jego drużyny w tym sezonie (aktualnie trzy zwycięstwa i cztery porażki) to przede wszystkim kwestia psychiki. – Mam w drużynie grzecznych chłopców, a nie bandziorów – mówi. W pierwszym secie wczorajszego meczu rywale prawie każdą zagrywką celowali w Pawła Halabę, dla którego to dopiero pierwszy sezon w PlusLidze. – Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale jak wychodzę na parkiet, schodzi ze mnie cały stres – przekonywał niedawno Halaba, ale w poniedziałek nie było tego widać. Młody przyjmujący, uchodzący za jeden z największych talentów polskiej siatkówki, z serwisem przeciwnika sobie radził, ale nie potrafił skończyć żadnego z pięciu ataków! Mało tego – po każdej kolejnej próbie coraz bardziej się załamywał. Efekt był taki, że gospodarze, którzy na początku prowadzili 6:1, po kilku minutach przegrywali 10:11 i Bednaruk musiał zdjąć Halabę.



Jak usiadłem na ławce, Kuba zaczął mnie pocieszać i mówił, że być może zaraz wejdę. Wiedziałem, że będą we mnie celować, bo tak zawsze jest, że wali się w najmłodszego. Ze swojego przyjęcia jestem zadowolony, ale zawiodłem w ataku – przyznał po meczu Halaba. Choć Politechnika wygrała 3:0, wśród gospodarzy zawiódł nie tylko on. – Nie wiem, czy kiedykolwiek prowadziłem zespół w tak dziwnym meczu. W jednej z akcji moi chłopcy potykali się o własne nogi, a tu nagle ich atakujący wszystko psuje. Dobrze, że doświadczeni zawodnicy wytrzymali ten mecz, bo młodzi źle w niego weszli od samego początku – ocenia Bednaruk.

Na szczęście Politechnika ma w składzie Guillaume’a Samikę. Przy stanie 22:22 w pierwszym secie Francuz w pięknym stylu zdobył dwa kluczowe punkty, a w dwóch kolejnych partiach też był zdecydowanie najlepszy na parkiecie (choć nagrodę MVP otrzymał akurat Paweł Zagumny). Mało brakowało, a Samica nie grałby teraz w Politechnice. Francuz miał przed tym sezonem ofertę z mocniejszego klubu PlusLigi, ale nie trafił tam, bo trener dał wiarę plotkom, że zawodnik jest alkoholikiem. Bednaruk nie miał z tym jednak żadnego problemu. – Po pierwsze, to nieprawda. Poza tym nie interesuje mnie to, co mój siatkarz robi wieczorami w domu. Najważniejsze, by dawał to, czego oczekuję podczas meczów. A „Samik” najczęściej to daje – mówi Bednaruk.

Więcej w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-12-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved