Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Bednaruk: Końcówki to nasza zmora

Jakub Bednaruk: Końcówki to nasza zmora

fot. Katarzyna Antczak

– Końcówki to nasza zmora. Gramy dobrze, ale kiedy trzeba oddzielić chłopców od mężczyzn, stajemy się chłopcami. Na treningu symulujemy jakieś końcówki, ale w meczu podejmujemy złe decyzje, czy to na zagrywce, czy to w przyjęciu, czy też na rozegraniu – powiedział po przegranym meczu z Jastrzębskim Węglem trener Łuczniczki Bydgoszcz, Jakub Bednaruk.

Już przed spotkaniem z Jastrzębskim Węglem Łuczniczka stała w bardzo trudnym położeniu. W zasadzie bydgoszczanom kolejne punkty pozwolą uniknąć bezpośredniego spadku, aniżeli pomogą im w walce o bezpieczną pozycję. Mimo tego gospodarze zamierzali sprawić niespodziankę, wygrywając z wyżej notowanymi rywalami. Po pierwszym wyraźnie przegranym secie zespół z Bydgoszczy toczył wyrównany bój z przeciwnikiem, ostatecznie wygrywając jednak tylko jednego seta. Zdaniem trenera Łuczniczki – Jakuba Bednaruka, jedną z głównych przyczyn porażki był brak zimnej krwi podczas końcowych etapów partii. – Kolejny mecz w ciągu czterech dni, gdzie nam odcina myślenie przy „dwudziestu”. Gramy dobrą siatkówkę, walczymy. Oczywiście różnica między klasowymi zawodnikami i dobrymi jest taka, że jak się pojawia dwadzieścia, to w tym momencie pokazuje się klasę. Końcówki to nasza zmora. Gramy dobrze, ale kiedy trzeba oddzielić chłopców od mężczyzn, stajemy się chłopcami. Na treningu symulujemy jakieś końcówki, ale w meczu podejmujemy złe decyzje, czy to na zagrywce, czy to w przyjęciu, czy też na rozegraniu – powiedział szkoleniowiec. O problemach z „głową” u zawodników wspomniał też Wojciech Jurkiewicz. – W czwartym secie przyszła chwila dekoncentracji lub błędnych decyzji. Sądzę, że to my sobie bardziej zaszkodziliśmy, zaprzepaszczając możliwość walki o jakikolwiek punkt – stwierdził kapitan ekipy znad Brdy.



Zarówno trener, jak i środkowy odnieśli się także do pierwszej partii, w której gospodarze zdołali zdobyć zaledwie trzynaście punktów. – Mamy końcówkę sezonu, a my się jeszcze badamy, gdyż pierwszy set był takim sprawdzeniem, co się wydarzy. Prawdę mówiąc, nie wiem czemu przegraliśmy do trzynastu. Wcale nie wyglądało to dramatycznie, a tu „pach, pach, pach” i koniec pierwszego seta – rzekł Bednaruk. – W pierwszej partii było widać, że jesteśmy sztywni, brak nam pewności siebie. To jest problem mentalny, gdzieś on w nas siedzi. Odnieśliśmy sporo porażek, zwłaszcza w tych meczach, które decydowały o tym, czy odskoczymy od grupy spadkowej, czy będziemy dalej do końca zerkać na inne zespoły – dodał od siebie Jurkiewicz.

PL: Porażka bydgoszczan z Jastrzębskim Węglem

Mimo kolejnego przegranego spotkania trener Łuczniczki zauważył pozytywy w grze swoich podopiecznych. – Oddaliśmy serducho na boisku. Chłopcy walczyli, aż miło było patrzeć, jak oni biją się o każdą piłkę. W czwartym secie wystarczyło jednak 1,5 minuty głupoty i już było pozamiatane. W drugim secie z kolei wystarczyło 30 sekund głupoty i przegrywamy 1:3, zamiast doprowadzić do tie-breaka i walczyć o dwa punkty – ocenił szkoleniowiec. Dobre momenty w grze zauważył również kapitan drużyny. – Pokazaliśmy, że potrafimy grać z każdym przeciwnikiem, lecz musimy przełożyć to na dłuższy wymiar czasowy. Tutaj wystarczyła chwila słabości czy też dekoncentracji i przegraliśmy czwartego seta – powiedział środkowy.

Obecna sytuacja drużyny z Bydgoszczy nie wygląda najlepiej. Łuczniczka posiada sporą stratę do bezpiecznej dwunastej pozycji, dlatego priorytetem wydaje się dla niej utrzymanie swojego czternastego miejsca. Zawodnicy zdają sobie sprawę z trudnej sytuacji, lecz nadal wierzą oni w kolejne wygrane. – Na pewno jesteśmy w ciężkiej sytuacji. Po meczu w Zawierciu teraz walczymy tylko o to, żeby móc grać o trzynaste miejsce i ewentualne baraże. Sytuacja jest ciężka, ale nie beznadziejna. Mamy mecze przed nami, na pewno kalendarz nam nie sprzyja, gramy z trudnymi przeciwnikami, ale cały czas wierzymy. Musimy sobie poradzić mentalnie, gdyż jeśli przegramy już w głowach, to będzie to słabo wyglądało – powiedział Jurkiewicz.

W dalszej walce o punkty bydgoszczanom nie pomagają liczne kłopoty kadrowe. Bednaruk opisał nieco szerzej, z czym musi się borykać zespół. – Miałem dzisiaj sześciu do grania. Do końca sezonu raczej nie będzie Kacpra Bobrowskiego. Nadal nie wiemy, co jest z Jakubem Rohnką. Ja liczę, że dostanie on tylko naganę i wróci. Jest taka szansa, mała, ale jest. Nie mamy zmiany. Próbowaliśmy przestawić drugiego libero na przyjęcie, ale też naderwał sobie więzadła. Mogę rozgrywającego wstawić co najwyżej, a oni się palą, ponieważ chcieliby atakować – stwierdził szczerze trener bydgoszczan.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-03-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved