Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Bednaruk: Już zasłużyliśmy na szacunek w lidze

Jakub Bednaruk: Już zasłużyliśmy na szacunek w lidze

fot. MKS Będzin

Siatkarze MKS-u Będzin w 17. kolejce mogli cieszyć się z kolejnego, trzeciego zwycięstwa z rzędu. Będzinianie pokonali 3:1 Cerrad Eneę Czarnych Radom i zgarnęli trzy oczka do ligowej tabeli. – Uważam, że najtrudniejszy dla naszych głów mecz był właśnie z Czarnymi, bo już pojawiły się głosy, że MKS faworyt i najlepiej jakby do 15 wygrywał. Dlatego przez trzy dni cały czas ciągnąłem chłopaków za uszy do ziemi. Faworyt nie faworyt, to trzeba wypracować i wywalczyć. W trzeciej partii na przykład w ogóle nie mogliśmy ich ruszyć, mieli chyba 70% w ataku, ale musieliśmy to przeczekać i zagrać mocniej w czwartym secie – mówił po zwycięstwie szkoleniowiec MKS-u, Jakub Bednaruk. 

Ekipa MKS-u Będzin nie zwalnia tempa, wygrała trzeci mecz przed własną publicznością, 3:1 pokonując Cerrad Eneę Czarnych Radom i dzięki temu ma na swoim koncie 16 punktów. To zbliża MKS do szerokiej, środkowej części tabeli PlusLigi. – Jeśli będziemy myśleć o fazie play-off, to zaraz dostaniemy po głowach. My mamy myśleć o tym, żeby grać dobrze. Wcale nie zagraliśmy złej pierwszej rundy, po prostu graliśmy siedem meczów na wyjeździe. Wiadomo, że nasza hala jest specyficzna i wykorzystujemy to na maksa. Chcemy, żeby zespoły, które tu przyjeżdżają wiedziały, że będziemy stawiać opór. Powiedziałem zawodnikom, że już zasłużyliśmy na szacunek w lidze, z nami naprawdę jest ciężko wygrać i to trzeba utrzymać do końca sezonu – przyznał trener Jakub Bednaruk.



Jego siatkarze z dobrej strony w meczu z radomianami pokazali się między innymi w polu zagrywki. – Taką samą przewagę w polu zagrywki mieliśmy z ZAKSĄ i z zespołem z Zawiercia. Co prawda Karol Butryn popsuł nam trochę humory, bo to on doprowadzał do tego, że w pierwszym secie, który powinniśmy wygrać swobodniej, było trudniej. Nie powinniśmy dać sobie zrobić tylu asów – podkreślał szkoleniowiec MKS-u, który bardzo zadowolony może być z postawy Rafała Faryny. Atakujący zdobył 27 punktów, kończąc 61% swoich akcji ofensywnych. – Rafał Faryna jest obecnie naszym najlepszym zawodnikiem, ale na treningach Michał Superlak w ogóle mu nie ustępuje. Oni są bardzo zbliżonymi zawodnikami. Teraz akurat jest czas Rafała, Michał na ten moment musi zacisnąć zęby i czekać. Mam dwóch atakujących, dwóch mocnych atakujących i myślę, że żaden zespół w PlusLidze nie ma tak równych zawodników na tej pozycji. Cieszę się, że Rafał gra, jak gra, bo dużo się najeździł po Polsce, gdzie był drugim, trzecim atakującym i nie zawsze był traktowany z szacunkiem. Tutaj to ma, ja na niego liczę i on wie, ile dla nas znaczy i to oddaje – chwalił swoich podopiecznych Bednaruk.

Dla będzinian triumf w starciu z Czarnymi był trzecim zwycięstwem z rzędu. – Z ZAKSĄ to był mecz łatwy psychicznie, wygrasz czy przegrasz – jest ok. Z ekipą z Zawiercia też tego nie było, bo była tu taka atmosfera, która cię unosi. Uważam, że najtrudniejszy dla naszych głów mecz był właśnie z Czarnymi, bo już pojawiły się głosy, że MKS faworyt i najlepiej jakby do 15 wygrywał. Dlatego przez trzy dni cały czas ciągnąłem chłopaków za uszy do ziemi. Faworyt nie faworyt, to trzeba wypracować i wywalczyć. W trzeciej partii na przykład w ogóle nie mogliśmy ich ruszyć, mieli chyba 70% w ataku, ale musieliśmy to przeczekać i zagrać mocniej w czwartym secie – wyjaśnił szkoleniowiec MKS-u, który teraz stawia na odpoczynek. – Teraz trzeba odpocząć, bo za chwilę czeka nas PGE Skra, Verva Warszawa i Visła Bydgoszcz. Gramy teraz sześć meczów w 20 dni. Musimy więc odpocząć, zregenerować się i dobrze się bawić.  Jesteśmy na limicie fizycznym, zagraliśmy trzy mecze w 10 dni i to mecze na takich porządnych emocjach i ciśnieniu. Ważniejsza jest teraz regeneracja niż trening – przyznał szkoleniowiec.

Jego zespół nie punktował zbyt wiele w pierwszej części sezonu zasadniczego, często przegrywając sety w końcówkach. – Jechaliśmy na mecz, w każdym z nich było 24:24 i dostawaliśmy w łeb. Uważam, że w sporcie raz daje, raz zabiera i jeśli przegramy 24:26, a w pierwszej rundzie przegraliśmy wszystko, to teraz jest inaczej. Widać, że mamy jakiś pomysł na to granie, choć w tym meczu było widać, że mieliśmy problemy w ofensywie, większe niż ostatnio, ale nie można grać non stop na takim poziomie. Rano powiedziałem chłopakom, że jedziemy 230 km/h od tygodnia, czasem jakiś piasek do tej benzyny wpadnie – tłumaczył Bednaruk. Co prawda MKS Będzin nadal jest przedostatni w tabeli, ale ma już siedem punktów przewagi nad ostatnią Visłą Bydgoszcz. – Ja nawet nie wiem, ile w tym momencie punktów ma GKS Katowice, Trefl Gdańsk czy Ślepsk Suwałki. Wiem, ile my mamy punktów, no i ile ma Visła Bydgoszcz – mówił z uśmiechem trener i dodał: – Nie patrzymy do tyłu, ale patrzymy we wsteczne lusterko. Nie ma już tego ciśnienia, które było na początku, kiedy cały czas przegrywaliśmy, a zespół z Bydgoszczy punktował, a my przez siedem kolejek mamy zero punktów. Wszyscy już mówią, że jesteśmy dupa nie zespół. My mamy jednak tę cechę, którą ja bardzo cenię. Moja drużyna nie pękła po siedmiu porażkach, a są zespoły, które pękają po czterech czy pięciu. Po siódmej przegranej cały czas byliśmy razem, nawet kiedy zostawili nas TJ i Fayazi i to teraz procentuje – podsumował Jakub Bednaruk.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-01-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved