Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Bednaruk: Jesteśmy jeszcze chimeryczni i falujemy grą

Jakub Bednaruk: Jesteśmy jeszcze chimeryczni i falujemy grą

fot. Katarzyna Antczak

Już we wtorek Łuczniczka Bydgoszcz oficjalnie zaprezentuje nowy skład, który rozegra towarzyski mecz z PGE Skrą Bełchatów. Nadchodzący mecz dał okazję klubowi do zorganizowania w poniedziałek eventu dla kibiców.

Spotkanie z siatkarzami obu ekip zostało zorganizowane w Galerii Pomorskiej. Event był także okazją do porozmawiania z członkami zespołów o bieżących sprawach. Niedawno drużyna z Bydgoszczy grała w Memoriale Zdzisława Ambroziaka, gdzie ostatecznie zajęła piąte miejsce, po pokonaniu GKS-u Katowice. W pierwszym swoim meczu bydgoszczanie łatwo ulegli Onico Warszawa, prowadząc wyrównaną walkę tylko w pierwszej partii. Zarówno Jakub Bednaruk, jak i Mateusz Sacharewicz nie wiedzą, dlaczego Łuczniczce „odcięło” prąd. – Nie wiem, co stało się w meczu z Onico Warszawa. W pierwszym secie graliśmy naprawdę niezłą siatkówkę, mieliśmy piłki meczowe. Nagle nam się jednak wszystko posypało i nie mam pojęcia, dlaczego tak się stało. Musieliśmy sobie porozmawiać po meczu dość mocno. Drugie spotkanie (z GKS-em Katowice – przyp. red.) też było różne. Musimy jeszcze spędzić czas na dogrywaniu się – stwierdził Bednaruk. – W memoriale zagraliśmy bardzo słabo z Onico. Dobrej gry wystarczyło nam tylko na jednego seta, z czego na pewno nie jesteśmy zadowoleni, gdyż pojechaliśmy tam, by zagrać trzy fajne spotkania. Skończyło się na dwóch – dodał środkowy zespołu, który jednak już w meczu z GKS-em widzi więcej pozytywów. – Drugi mecz był już jednak pełny emocji, pełny walki. Mam nadzieję, że z każdym kolejnym dniem będziemy robić mały kroczek do przodu – powiedział Mateusz Sacharewicz.



Szkoleniowiec Łuczniczki pokusił się także o ocenę dyspozycji drużyny na obecną chwilę. Na tym etapie przygotowań trener Bednaruk nie jest jeszcze do końca zadowolony ze swojego zespołu. – Gra drużyny jeszcze nie jest taka, jakiej sobie życzymy. Nie mamy jeszcze takiego wypracowanego stylu. Jesteśmy nadal chimeryczni i falujemy w naszej grze. Na razie praca jest ciężka, wiemy, że musimy ustabilizować te elementy, które decydują o wyniku, szczególnie zagrywkę i pierwszą akcję – powiedział trener klubu z Bydgoszczy. Mateusz Sacharewicz zaznacza jednak, że w zespole nie brakuje pozytywnej atmosfery, a każdy jest skoncentrowany na pracy, jaką musi wykonywać. – Skład mocno się zmienił, ale atmosfera jest bardzo fajna. Każdy wie, jak bardzo musimy pracować, żeby nadrobić zespoły, które są przed nami – powiedział środkowy, według którego atmosfera to nie wszystko, by osiągnąć dobre wyniki. – Atmosfera była również dobra i przed rokiem, lecz wtedy zabrakło nam chyba umiejętności. Obecnie pracujemy skupieni, więc wierzę, że będzie dobrze – dodał.

Wielkimi krokami zbliżają się już rozgrywki ligowe, które od razu przynoszą Łuczniczce aż trzy pojedynki w przeciągu siedmiu dni. Najpierw formacja zagra u siebie przeciwko Onico Warszawa (1  października). 4 października zespół znad Brdy czeka wyjazd do Katowic, gdzie w Spodku zmierzy się on z miejscowym GKS-em. Na koniec maratonu, tj. 7 października, podopieczni Jakuba Bednaruka podejmą zawodników z MKS-u Będzin. Bydgoszczanie są jednak świadomi tego, co sprezentuje im PlusLiga podczas pierwszego tygodnia gier. – Cieszymy się na myśl o grze w Spodku, gdyż wiadomo, że każdy chce tam zagrać. Nie jest ważne, gdzie byśmy grali z GKS-em, trzeba wyjść i się bić. Nam o punkty będzie ciężko w każdym meczu. Ciężko będzie, byśmy w jakimkolwiek spotkaniu byli wyraźnym faworytem. Będziemy raczej startować z pozycji „under doga”. Musimy się przyzwyczaić, że każdy set, każde punkty będą dla nas sukcesem – ocenił sytuację trener Bednaruk. – Początek ligi to dla nasz trzy mecze, każdy z nich bardzo ważny. Terminarz znamy jednak długo i wiemy nad czym mamy pracować, by forma od początku była dobra. Mam nadzieję, że do tego właśnie zmierzamy, by być w optymalnej dyspozycji na nadchodzące spotkania – dodał z kolei Sacharewicz.

Zawodnik zaznaczył także, iż indywidualnie nie może się już doczekać rozpoczęcia rozgrywek. Ponadto gracz nie widzi problemu w rozgrywaniu oficjalnych spotkań co trzy dni. – Ja osobiście czekam na ligę, gdyż nikt nie lubi okresu przygotowawczego. Jest to najgorszy czas dla siatkarza, ponieważ jest mało siatkówki, a dużo pracy fizycznej. Czekam z utęsknieniem na grę. Na szczęście widać już to „światełko”. Co do gry co trzy dni, to nie mam z tym problemu. Wolę grać niż trenować. Nie gramy w europejskich pucharach czy też reprezentacji, dlatego mi to kompletne nie przeszkadza. Rozumiem kolegów, którzy grają także w kadrze narodowej, dla nich taki terminarz może być trudny. Ja jednak cieszę z takiego obrotu sprawy – powiedział środkowy Łuczniczki.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-09-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved