Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Bednaruk: Drużyny są różnie budowane

Jakub Bednaruk: Drużyny są różnie budowane

fot. Katarzyna Antczak

– Na razie jeszcze się poznajemy. Staram się dowiedzieć, kto ma jaki charakter, kto będzie walczył do końca, a kto przy wyniku 12:24 będzie już myślał, co o nim napiszą w gazecie – mówi Jakub Bednaruk. – Drużyny są różnie budowane. Myśmy w tym roku zaryzykowali. Ściągnęliśmy dwóch ludzi, którzy nigdy nie grali w Polsce i jednego, który jak próbował, to mu się krzywda działa – dodaje nowy trener bydgoskiej Łuczniczki.

„Od jakiegoś czasu czułem, że coś mnie z tą Łuczniczką połączy”. To pana słowa z pierwszej konferencji prasowej w Bydgoszczy. Co to więc było?



Jakub Bednaruk: Jeszcze gdy grałem w siatkówkę, miałem propozycję przyjścia do Bydgoszczy. Później było blisko, abym przejął zespół po Vitalu Heynenie, ale wtedy postanowiliśmy zostać w Warszawie. Skoro więc już kilka razy rozmawialiśmy, utrzymywaliśmy kontakt, to w końcu musiałem tu trafić.

Wcześniej rozmawiał pan też z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle.

– Może nie tyle rozmawiałem, co po prostu byłem jednym z kandydatów. Ale też nie mówię o tym, żeby tworzyć jakieś historie, jakie to miałem oferty, ale żeby było wiadomo, że polski trener też może być kandydatem do objęcia czołowego zespołu w lidze.

Ostatecznie padło jednak na Łuczniczkę. Jakie są więc pierwsze wrażenia? Warto było?

– Przede wszystkim mogę wykorzystać moją fantazję w sali, bo nikt mnie z niej nie wyrzuca. W Warszawie były z góry narzucone godziny, a tutaj jest jedna hala dla dwóch zespołów i możemy się nią dzielić z Piotrkiem Makowskim. Tylko zawodnicy płaczą, bo cały dzień siedzą w hali i nie mogą wcześniej wracać do domów.

Piotr Makowski prowadził zespół przez większość poprzedniego sezonu. Rozmawiał pan z nim o swoich nowych podopiecznych?

– Rozmawiamy codziennie, bo nasze biura sąsiadują ze sobą przez ścianę. Najczęściej dyskutujemy o siatkówce, o tym, co było w poprzednich latach, jak ten zespół funkcjonował i co teraz może się wydarzyć. Mam już pewne spostrzeżenia.

Na razie postawił pan na integrację – escape room, wakepark, basen u prezesa. Tego wcześniej w Łuczniczce nie było.

– Nie wiem, czy nie było, może po prostu teraz więcej tego pokazujemy. Chciałem zrobić jeszcze kilkudniowy obóz, ale Metodi Ananiew przyjechał tydzień po rozpoczęciu zajęć, Edi Goas dopiero teraz, więc nie było sensu. Chcę, żeby ci zawodnicy spędzali razem czas, lubili ze sobą przebywać, bo to na pewno zaprocentuje na boisku.

Zawodnicy, do których zadzwonił pan już jako trener Łuczniczki, to m.in. nieznani dotąd w Polsce obcokrajowcy. Kibice mogą pytać, co to za siatkarze.

– Sam jestem ciekaw. (śmiech) Drużyny są różnie budowane. Czasami chcesz utrzymać poziom, ale uniknąć ryzyka. Myśmy w tym roku zaryzykowali. Ściągnęliśmy dwóch ludzi, którzy nigdy nie grali w Polsce i jednego, który jak próbował, to mu się krzywda działa. Taki jednak jest ten zawód i potrzeba w nim odwagi. Najbliższy sezon będzie bardzo trudny, bo dwa zespoły spadną, a jeden zagra w barażu. Ważne więc będzie, aby zawodnicy, trenerzy, działacze i kibice nie reagowali nerwowo.

Ten zespół ma potencjał, żeby stać się kolejną odsłoną „Wilków Bednaruka”?

– Na razie jeszcze się poznajemy. Staram się dowiedzieć, kto ma jaki charakter, kto będzie walczył do końca, a kto przy wyniku 12:24 będzie już myślał, co o nim napiszą w gazecie. We wtorek mieliśmy iść do koszar na musztrę, trochę się przetarzać, bo chciałem zobaczyć, jak zawodnicy zareagują. Nie udało się, ale w przyszłym tygodniu na pewno pojedziemy.

Rozmawiał Sebastian Torzewski – cały wywiad w serwisie metropoliabydgoska.pl

źródło: metropoliabydgoska.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-08-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved