Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Jagoda Gruszczyńska: Wszystkie zespoły zbierają punkty, by pojechać na igrzyska

Jagoda Gruszczyńska: Wszystkie zespoły zbierają punkty, by pojechać na igrzyska

fot. fivb-org

Jagoda Gruszczyńska i Aleksandra Wachowicz zwyciężyły w ostatnim z tegorocznych turniejów cyklu Plaża Open, który odbył się w Białymstoku. Podczas Pucharu Polski nasze eksportowa para miała okazję zmierzyć się z najlepszymi duetami w kraju. Zaraz potem reprezentantki Polski wyjechały jednak do Wiednia, gdzie wystąpiły w kwalifikacjach kolejnego turnieju rangi World Tour. – Mamy rok, w którym wszystkie zespoły zbierają punkty, by zakwalifikować się do igrzysk olimpijskich. Bywało tak, że część drużyn odpuszczała sobie niektóre turnieje, a teraz nawet w trzygwiazdkowych zawodach rangi World Tour zdarza się spotykać pary mające duże szanse pojechać do Tokio. Przez to my musimy walczyć w kwalifikacjach, także nie jest łatwo – powiedziała po wygranej w Białymstoku Jagoda Gruszczyńska.

Rzadko macie okazję skonfrontować się z zawodniczkami grającymi na krajowym podwórku. Jako faworytkom zwykle w takich turniejach jak ten w Białymstoku zawsze gra się wam trudniej. Było to widoczne szczególnie chyba podczas półfinału…



Jagoda Gruszczyńska: Nie powiedziałabym, że ten pierwszy set przeciwko parze Łodej/Duda nam nie wyszedł, to raczej nasze młodsze koleżanki spisały się lepiej. Nie miałam takiego odczucia, że grałyśmy słabo, trzeba oddać dziewczynom, że w pierwszej partii półfinału praktycznie się nie myliły. Miały bardzo dobrą zagrywkę. Tak jak powiedziałeś inne pary wychodząc na mecz przeciwko nam nastawiają się na dużą agresję i podejmowanie ryzyka, bo nic nie muszą, a jedynie mogą. Czasami będąc przyciśniętym do ściany nie da się wszystkiego wygrać, dlatego cieszę się, że wygrałyśmy tę presję i w Białymstoku sięgnęłyśmy po puchar Polski.

Kibice zapewne będą mieli szanse zobaczyć was jeszcze podczas turnieju finałowego mistrzostw Polski, ale czy do tego czasu planujecie jeszcze jakieś występy na arenie międzynarodowej?

Jagoda Gruszczyńska:Po pięciogwiazdkowym turnieju w Wiedniu, być może zagramy też w następny weekend w Gdańsku. Później planujemy wyjazd do Niemiec na turniej o randze krajowej. Przed mistrzostwami Polski czeka nas jeszcze prawdopodobnie dwugwiazdkowy turniej w Chinach skąd pojedziemy już do Torunia.

Turniej w Białymstoku zamknął 10. sezon rozgrywek spod szyldu Plaża Open. Czy idą za tym zmiany i postęp krajowych par?

Jagoda Gruszczyńska: Myślę, że tak. Gram już na turniejach w Polsce kilka lat więc widzę nawet drobne zmiany. Wydaje mi się, że przede wszystkim coraz więcej par chce grać w tych zawodach. Rywalizacja o końcowy sukces jest naprawdę duża. Może nie do końca widać to w telewizji, ponieważ jedynie finał jest transmitowany na całą Polskę, ale przez trzy dni walka jest wyrównana. Coraz więcej zespołów gra dobrą siatkówkę i poziom z roku na rok wzrasta.

Już za nieco ponad miesiąc mistrzostwa Polski, wieńczące dla wielu par sezon siatkówki plażowej. Rok temu stanęłyście na podium w Krakowie, choć na różnych jego stopniach. Po ubiegłorocznym wyniku pozostał niedosyt?

Aleksandra Wachowicz:W tym składzie jeszcze nie grałyśmy. Ja jeszcze mistrzostwa Polski nie zdobyłam, Jagoda już tak. Sezon sezonowi nierówny, składy się zmieniają. To jest turniej, podczas którego spotykamy się ze swoimi koleżankami z kadry, znamy się nawzajem bardzo dobrze i stąd tak zróżnicowane wyniki. Gdyby ktoś przyszedł do nas na trening to też byłby świadkiem tego, że w zależności od dnia potrafi wygrać jedna para, a drugiego inna. Czasem decyduje tu dyspozycja dnia i myślę, że tym razem będzie podobnie.

Dla obu z was występy w turniejach cyklu World Tour nie są niczym nowym, jednak nie wszyscy mogą śledzić wasze wyniki na turniejach poza granicami kraju. Jak w tym roku kształtuje się wasza pozycja pośród najlepszych par na świecie?

Jagoda Gruszczyńska:Pewnie nie jest to wszystkim tak znany temat, jak to krajowe podwórko. Na poziomie międzynarodowym występuje dużo dobrych par, a dodatkowo aktualnie mamy rok, w którym wszystkie zespoły zbierają punkty, by zakwalifikować się do igrzysk olimpijskich. Bywało tak, że część drużyn odpuszczała sobie niektóre turnieje, a teraz nawet w trzygwiazdkowych zawodach rangi World Tour zdarza się spotykać pary mające duże szanse pojechać do Tokio. Przez to my musimy walczyć w kwalifikacjach, także nie jest łatwo. Skupiamy się na swojej grze, mamy swoje cele i do ich osiągnięcia dążymy.

Aleksandra Wachowicz: – Zmieniamy też zestawienia, dopiero trzy tygodnie temu dobrałyśmy się ze sobą. Treningów też nie było aż tak wiele, raczej zgrywamy się w warunkach meczowych. Cieszę się na nadchodzący tydzień, bo po turnieju w Wiedniu znajdziemy czas, by na spokojnie potrenować.

Jak czułyście się mogąc zaprezentować się przed własną publicznością, lubicie tu wracać?

Jagoda Gruszczyńska:Zdecydowanie, bardzo lubimy tu wracać. Już przez cztery lata nie było mnie na Plaży Open, a trzy lata w ogóle na krajowym turnieju poza mistrzostwami Polski. Bodajże ostatni raz było to właśnie przed trzema laty w Kozienicach, gdzie moją partnerką była jeszcze Dorota Strąg. Lubimy tą atmosferę, jest to też dla nas korzystne, że nie musimy latać kilku tysięcy kilometrów, ani przystosowywać się do zmiany czasu, organizacyjnie też te turnieje stoją na wysokim poziomie.

Organizatorzy turnieju w Białymstoku zdecydowali się zafundować uczestnikom prawdziwy maraton meczowy. Ostatniego dnia zawodów od razu po meczach półfinałowych odbywały się spotkania medalowe. Zespoły, które dostały się do ćwierćfinału z prawej strony drabinki rozegrały nawet trzy mecze z rzędu. Jak odnalazłyście się w tej formule rozgrywek?

Jagoda Gruszczyńska: To też jest dla nas nowość. Kiedy jedziemy na turniej World Tour rozgrywamy maksymalnie dwa mecze dziennie i to dzieli je dość długa przerwa. W niedzielę w Białymstoku zagrałyśmy dwa mecze z rzędu. Ja trochę w pewnym momencie już odczułam trudy tego turnieju. Tym bardziej, że w sobotę rywalizowaliśmy w trzech pojedynkach. Myślę, że to było ciekawe doświadczenie.

Aleksandra Wachowicz:Utrzymanie koncentracji i skupienia wymaga dużego wysiłku, widzimy to na treningach. Te trwają na ogół 2-2.5 godziny i po 1.45 minutach często ta jakość i poziom spadają. Cieszę się, że wytrzymałyśmy ten mały maraton i walczyłyśmy do końca o każdą piłkę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-07-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved