Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Jagoda Gruszczyńska: Potrafiłyśmy się podnieść

Jagoda Gruszczyńska: Potrafiłyśmy się podnieść

fot. wrzesnia2016.pl

Dorota Strąg i Jagoda Gruszczyńska zdobyły we Wrześni brązowe medale mistrzostw Polski. Dorota po raz pierwszy stanęła na podium tej imprezy, a jej partnerce, pochodzącej z Wrześni Jagodzie, udało się w swoim rodzinnym mieście powtórzyć osiągnięcie sprzed roku. – Ten sezon w ostatecznym rozrachunku wyszedł dla nas na plus. Biorąc pod uwagę fakt, że nie miałyśmy wcześniej zbyt dużo czasu na zgrywanie się, to wydaje mi się, że dobrze się dobrałyśmy, dogadujemy się i chcemy razem grać dalej – powiedziała Gruszczyńska, która niedawno zdobyła wicemistrzostwo Europy do lat 22. Jednak zarówno dla Doroty, jak i Jagody przełomowym momentem było wygranie pierwszego seniorskiego medalu na zawodach międzynarodowych.

Wielkie brawa należą wam się za to, że po porażce w półfinale podniosłyście się i mecz o trzecie miejsce wyglądał w waszym wykonaniu tak, jak powinien i to była taka gra, do jakiej przyzwyczailiście kibiców…



Dorota Strąg: Myślę, że to właśnie było najtrudniejsze, żeby zapomnieć o tym półfinale. To było dla nas bardzo ważne, by przez ten krótki czas dzielący dwa ostatnie mecze odbudować odpowiednie nastawienie.

Jagoda Gruszczyńska: Ciężko było się podnieść, dlatego cieszymy się, że zagrałyśmy poprawne spotkanie. Nie był to też na pewno nasz najlepszy mecz w tym turnieju. Najważniejsze jednak, że potrafiłyśmy się zmobilizować i z tego się bardzo cieszymy.

Być może żałowałybyście porażki w ½ finału troszkę mniej, gdyby nie to, że wcześniej w tym sezonie za każdym razem z Kasią Kociołek i Martyną Wardak wygrywałyście i to nawet na tym turnieju… Same byłyście zaskoczone takim obrotem spraw?

Dorota Strąg: W tym sezonie rzeczywiście pierwszy raz z nimi przegrałyśmy, na cztery rozegrane spotkania. W piątek przeciwko nim zagrałyśmy dużo lepiej, zaprezentowałyśmy kawał tej naszej siatkówki w najlepszym wydaniu. W półfinale było już gorzej, wydaje mi się, że presja miała na to jakiś wpływ, to że bardzo chciałyśmy być w tym finale. Każdy chyba wie, że taki „przerost” motywacji nie jest najlepszy i myślę, że to paradoksalnie podcięło nam trochę skrzydła.

Pewnie kiedy już na spokojnie będziecie analizować ten turniej, przyjdzie czas na jeszcze większą radość…

Jagoda Gruszczyńska:Pewnie, że tak. Nie oszukujmy się, kto za 2-3 lata będzie pamiętał, czy miałyśmy srebrny, brązowy czy nawet złoty medal. Ogromnie cieszy nas ten medal, to jest kolejny udany turniej i wygrane spotkanie. Dla nas to kolejny bagaż doświadczeń. Jesteśmy bardzo zadowolone, mamy medal mistrzostw Polski, naprawdę nie mamy powodów do narzekania.

Dorota Strąg:To mój pierwszy medal mistrzostw Polski, więc ja tym bardziej jestem szczęśliwa, bo wiele razy walczyłam w mistrzostwach Polski i nigdy nie udało mi się zdobyć tego upragnionego medalu. Cieszę się, że los się dla mnie odwrócił.

Jak czułyście się, grając tutaj we Wrześni? Nie obawiałyście się troszkę o małą frekwencję w czasie tych finałów?

Jagoda Gruszczyńska: Nie, myślę, że wszyscy to przyznają, że Września siatkówką plażową stoi. Dlatego nic dziwnego, że kibice dopisali, świetnie nam się grało w takiej atmosferze. To jest też moje rodzinne miasto, więc wiedziałam, że kibice dopiszą, wszystko było bardzo dobrze zorganizowane. Wielu ludzi było mocno zaangażowanych w to, aby turniej wypadł jak najlepiej, robili wszystko co w ich mocy, by „dopieścić” każdy detal. Pytano się nas – co można poprawić, zrobić lepiej? My wiedziałyśmy, jak to wyglądało w innych miastach, co można jeszcze poprawić. Wydaje mi się, że to się udało i kibice byli zadowoleni z tego, jak wyglądały mistrzostwa Polski, obiekty i cała otoczka zawodów.

Ten sezon to dla was wiele wyjazdów na turnieje międzynarodowe. Mistrzostwa Polski to była dla was okazja, by posmakować tej siatkówki plażowej w wydaniu krajowym…

Dorota Strąg: Tak, w tym sezonie w Polsce grałyśmy wcześniej jedynie na turnieju w Kozienicach. Widzimy, że jest zdecydowana różnica pomiędzy poziomem siatkówki w naszym kraju i tym, z którym spotykamy się, wyjeżdżając na turnieje międzynarodowe.

Jagoda Gruszczyńska:Może nie do końca chodzi tutaj nawet o sam poziom, ale o styl. Ten jest zupełnie inny i do tego musiałyśmy się przyzwyczaić. Tutaj bardzo często dziewczyny grają tego tzw. „drapa”, bardzo dużo takich bliskich zagrań tuż za siatkę. Kiedy gramy na turnieju za granicą, to przy akcji bez bloku pewnym jest, że będzie to silny atak i musimy wręcz bronić twarz. (uśmiech) Tutaj z kolei musimy wielokrotnie podchodzić bliżej i zbierać piłki spod siatki.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-09-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved