Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Jacek Skrok: Po drodze do głównego celu udało się dużo osiągnąć

Jacek Skrok: Po drodze do głównego celu udało się dużo osiągnąć

fot. developres.rzeszow.pl

Siatkarki E.Leclerc Radomki Radom nie obroniły trzeciej pozycji, którą zajmowały przed ostatnią kolejką fazy zasadniczej rozgrywek I ligi, przegrywając z faworytem z Warszawy. To oznacza, że zespół będący rewelacją Pucharu Polski w swoim pierwszym pojedynku fazy play-off zmierzy się z poznaniankami. – Praca wymaga czasu, by przynieść efekty. Zagraliśmy kilka spotkań z wynikiem 3:2 na początku sezonu. Zdobywaliśmy doświadczenie, hartowaliśmy się. To zaprocentowało myślę, że w bardzo dobrym momencie, w meczach pucharowych – mówił trener radomianek, Jacek Skrok.

Pojedynek z Wisłą był szansą na zajęcie 3. miejsca w lidze. Mimo wszystko czuć było, że jego ciężar gatunkowy jest nieco mniejszy i jest to zaledwie przedsmak pierwszych meczów play-off oraz Final Four Pucharu Polski…



Jacek Skrok: – Dla nas był to bardzo ważny mecz. Dużo rozmawialiśmy o tym przed spotkaniem i zarówno ja, jak i dziewczyny podeszły do niego bardzo poważnie. Chcieliśmy sprawić siatkarkom Wisły nieco więcej kłopotów, niż rzeczywiście nam się to udało. Myślę, że mamy ku temu podstawy, aby nie czuć się na tyle gorsi, na ile wynikałoby to z wyniku meczu ze stołecznymi siatkarkami. Jeśli urwalibyśmy jeszcze jednego seta, to mógłbym być w miarę usatysfakcjonowany, bo Wisła to bardzo trudny przeciwnik, na ten moment lider I ligi. Taki rezultat udowodniłby, że przekroczyliśmy jakiś kolejny próg. W tym momencie uważam, że jeszcze tak się nie stało. Pomimo awansu do finałów Pucharu Polski czy zwycięstwa z Chemikiem uważam, że musimy poprawić jeszcze wiele elementów w naszej grze.

Widać jednak znaczny postęp w grze zespołu względem przedsezonowych sparingów czy pierwszego starcia z Wisłą na waszym terenie. Wtedy nie mieliście zbyt wiele do powiedzenia, przegrywając 0:3. Poza tym trzykrotnie pokonaliście już zespoły z LSK, więc chyba nie ma tutaj mowy o przypadku?

– Rzeczywiście na ten moment wszystko wygląda bardzo fajnie. Jesteśmy zadowoleni, że po drodze do naszego głównego celu udało nam się coś dużego osiągnąć. Niestety walka w lidze trwa, trzeba grać do końca. Nikt nie da nam za darmo pozycji w czwórce, trzeciego miejsca czy medalu. Na to musimy zapracować. Ja widzę ten postęp, ale też przytrafia nam się zbyt wiele błędów. Martwi mnie też, że zdarzają nam się takie mecze jak ten z Wisłą, gdzie po dwóch dobrych setach oddajemy pole i nagle przegrywamy całe spotkanie. Cały czas jeszcze jestem pod wpływem emocji, które były w tym meczu, ale generalnie muszę przyznać, że wszystko idzie zgodnie z planem i jesteśmy w tym miejscu, o którym mówiliśmy przed startem ligi.

I liga K: Porażka Radomki na koniec rundy zasadniczej

Tak się złożyło, że w krótkim odstępie czasu rozegracie kilka meczów o bardzo wysokim nakładzie energetycznym i emocjonalnym. Nie obawia się pan reakcji zespołu?

– Płakać z tego powodu nie będziemy, bo sami sobie taki los wywalczyliśmy. Trzeba się z tym uporać. Z tego co wiem, już w sobotę naszym pierwszym rywalem w play-off będzie Energetyk Poznań. To na pewno jest trudny przeciwnik. Ważne, żeby wszystkie zawodniczki były zdrowe. Z pełną determinacją przystąpimy do nadchodzących meczów, ale ten okres rzeczywiście nie będzie dla nas łatwy.

Od początku sezonu zaszło kilko ważnych zmian, niektóre z dziewczyn otrzymały szansę gry i pokazały, na co zasługują. Między innymi zmiana na pozycji rozgrywającej okazała się dla drużyny bardzo cenna…

– Przytrafiła się kontuzja. Czasami mówi się, że tak rodzą się mistrzowie. Maja Pelczarska zdecydowanie skorzystała z tej szansy i jestem bardzo zadowolony z jej postawy. Wyrosła nam rozgrywająca, która nie jest gorsza od tej wcześniej teoretycznie pierwszej (Aleksandra Przepiórka – przyp. red.). Myślę, że mamy w miarę szeroki skład, bo jest też Dominika Czajka czy Julita Molenda, juniorka, która wchodzi w wielu meczach jako zadaniowa zawodniczka i pokazuje się z bardzo dobrej strony.

Kończycie rundę zasadniczą na zapleczu LSK z bilansem zwycięstw do porażek 15:7. Straciliście dużo punktów głównie w pierwszych kolejkach. Czy to zgranie i zwyżka formy nie przyszła chwilę za późno?

– Praca wymaga czasu, by przynieść efekty. Zagraliśmy kilka spotkań z wynikiem 3:2 na początku sezonu. Zdobywaliśmy doświadczenie, hartowaliśmy się. To zaprocentowało myślę, że w bardzo dobrym momencie, w meczach pucharowych. Troszkę boję się tego, że końcówka sezonu będzie męcząca, ale postawa zespołu na pewno może cieszyć.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-03-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved