Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Jacek Pasiński: Ręce mi opadają

Jacek Pasiński: Ręce mi opadają

fot. Łukasz Krzywański

–  W sobotnim meczu niestety Ewelina Brzezińska skręciła nogę i znowu będziemy się borykać z przeciwnościami losu. To jest sport, wiem o tym, ale jest tego już trochę za dużo. Ljubica, Ania Miros, Kasia Wawrzyniak i teraz Ewelina. W tej chwili nie mamy zmiany na rozegraniu, nie mamy zmiany na ataku i teraz straciliśmy zmianę na przyjęciu. Stałem jak „wazon” i nic nie mogłem zrobić – powiedział trener Energi MKS Kalisz, Jacek Pasiński po przegranej z Eneą PTPS Piła. 

Sobotni mecz nie rozpoczął się po myśli gospodyń. Wprawdzie po dwóch setach na tablicy wyników widniał remis, jednak po wygranej w trzeciej partii to pilanki znalazły się bliżej zwycięstwa. Kaliszanki zdołały jednak doprowadzić do tie-breaka, lecz w nim lepsze okazały się podopieczne Mirosława Zawieracza, które zapisały na swoim koncie cenne dwa punkty. – Przed meczem liczyłyśmy na trzy punkty, okazało się, że będzie podział i w dodatku na naszą niekorzyść. Zostajemy tylko z jednym punktem, no cóż, musimy z tego meczu wyciągnąć wnioski, niemniej jednak Piła zagrała bardzo dobrze w obronie, bardzo ciężko było im wbić piłkę w parkiet. Być może zabrakło nam trochę cierpliwości w grze, przez co zaczęłyśmy popełniać błędy. Niestety Piła robiła ich trochę mniej. Tym bardziej szkoda, że był to mecz, może jeszcze nie za sześć punktów, ale na pewno był bardzo ważny dla układu tabeli. Będziemy pracowały dalej i liczymy na lepsze wyniki w kolejnych spotkaniach, chociaż mecz z Legionovią na pewno nie będzie łatwiejszy – powiedziała zawodniczka Energi MKS Kalisz, Adrianna Budzoń.



Meczu nie mogła dokończyć Ewelina Brzezińska, która doznała kontuzji. – W sobotnim meczu niestety Ewelina Brzezińska skręciła nogę i znowu będziemy się borykać z przeciwnościami losu. To jest sport, wiem o tym, ale jest tego już trochę za dużo. Ljubica, Ania Miros, Kasia Wawrzyniak i teraz Ewelina. W tej chwili nie mamy zmiany na rozegraniu, nie mamy zmiany na ataku i teraz straciliśmy zmianę na przyjęciu. Stałem jak „wazon” i nic nie mogłem zrobić. Chciałem bardzo, ale nie mogłem. Własnie tej zmiany nam zabrakło, co nie znaczy, że dziewczyny źle grały. Czasem wystarczy zejść i odpocząć, złapać oddech. To jest drugi mecz, po domowym z ŁKS-em, kiedy gramy bez zmienniczki na przyjęciu. Tutaj było tak samo. Dziewczyny na przyjęciu grały z biegiem czasu coraz słabiej, właśnie przez brak zmienniczki. Ręce mi opadają, ale nie składamy broni, jedziemy do Legionowa walczyć o punkty, a później zagramy u siebie z Wrocławiem – przyznał trener MKS-u, Jacek Pasiński. 

źródło: inf. prasowa, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-01-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved