Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Jacek Pasiński: Musieliśmy „sztukować” skład

Jacek Pasiński: Musieliśmy „sztukować” skład

fot. Katarzyna Antczak

Siatkarki Energi MKS Kalisz wygrały pierwsze starcie w play-off, którego stawką jest 7. miejsce na koniec sezonu 2018/2019. Mecz w Radomiu był pełen dramatycznych zwrotów akcji i został okupiony kontuzjami kluczowych zawodniczek zwycięskiego zespołu. – Zaczynaliśmy w tym spotkaniu grać coraz lepiej, a przytrafiło się skręcenie kostki u Ljubicy Kecman, kłopoty z kolanem Anny Miros. Bardzo nam przykro z tego powodu. Są to zawodniczki, które bardzo uspokajają nasze poczynania zarówno z tyłu, jak i w ofensywie, a przez ich brak musieliśmy troszkę „sztukować” ten skład. Na szczęście udało nam się zrobić to z powodzeniem i udało się wygrać to spotkanie w tie-breaku – mówił po spotkaniu trener kaliszanek, Jacek Pasiński.

W rundzie play-off po raz pierwszy w tym sezonie LSK trenerzy mają do dyspozycji challenge. W tak zaciętym i emocjonującym spotkaniu jak to z radomiankami jednak raczej on nie uspokajał nastrojów, a był bardziej elementem taktyki czy „małej gry”…



Jacek Pasiński: Challenge na pewno w wielu sytuacjach powinien uspokajać, ale my też uczymy się tego jak go wykorzystywać. W tym meczu było duże walki, choć poziom sportowy pozostawiał wiele do życzenia. Nie można powiedzieć, że zabrakło ambicji, bo dziewczyny po jednej i drugiej stronie siatki gryzły parkiet. Było dużo takich siatkarskich przebijanek, obron, wybloków. Wywalczyliśmy zwycięstwo 3:2 i z tego się cieszymy.

Biorąc pod uwagę fakt, że w tej rywalizacji bierze udział dwóch beniaminków, a w tym sezonie sytuacja zespołu z Kalisza była już niejednokrotnie bardzo trudna, to chyba to 7. miejsce byłoby nie lada osiągnięciem?

– Dla nas jest to aż 7. czy 8. miejsce. Ja starałem się nie nakładać na dziewczyny żadnego ciśnienia i presji. Chodzi o to, żebyśmy uśmiechnięci wychodzili na boisko, bawili się siatkówką. Na tym nam zależy. Dlatego tym bardziej szkoda, że ten mecz został okupiony dwiema kontuzjami, bo to jest najbardziej przykry element tego sportu. Zaczynaliśmy w tym spotkaniu grać coraz lepiej, a przytrafiło się skręcenie kostki u Ljubicy Kecman, kłopoty z kolanem Anny Miros. Bardzo nam przykro z tego powodu. Są to zawodniczki, które bardzo uspokajają nasze poczynania zarówno z tyłu, jak i w ofensywie, a przez ich brak musieliśmy troszkę „sztukować” ten skład. Na szczęście udało nam się zrobić to z powodzeniem i udało się wygrać to spotkanie w tie-breaku.

Czy te kontuzje mogą przeszkodzić wam w dokończeniu dzieła za tydzień we własnej hali?

– Nie myślimy na razie o tym meczu, który czeka nas za tydzień. Będziemy się na pewno zastanawiać nad tym spotkaniem trochę później, na razie cieszmy się z tego, że jesteśmy w dobrej sytuacji i prowadzimy 1:0 w rywalizacji o 7. miejsce. To będzie zupełnie inny mecz, w naszej hali. Jestem przekonany, że oba zespoły będą grały o wiele, wiele lepiej.

Przez pięć kolejek broniliście się przed zajęciem miejsca, które groziłoby grą o utrzymanie w LSK. Przez długi czas kaliszanki znajdowały się nawet na ostatnim miejscu. To każe z uznaniem patrzeć na to, co udało się osiągnąć w rundzie rewanżowej.

– Dementuję. Przez całą pierwszą rundę byliśmy na miejscach od 10 do 12. Zaczynaliśmy gonić pozostałe zespoły mając 5 punktów. Kiedy przyszło do rewanżów przegraliśmy tylko z potentatami tej ligi. Polegliśmy z ŁKS-em w meczu wyjazdowym 1:3, w Rzeszowie 0:3 i we własnej hali rozegraliśmy dwa spotkania zakończone wynikami 2:3 z Chemikiem Police i Budowlanymi Łódź. Resztę meczów wygraliśmy i dzięki temu teraz walczymy o siódme miejsce.

W przypadku Radomki możemy powiedzieć, że zmiany w składzie przyniosły pozytywny efekt i drużyna zaczęła grać lepiej niż w pierwszej części sezonu. Natomiast jak wam udało się, nie czyniąc zbyt wielu roszad kadrowych, tak diametralnie odmienić oblicze zespołu?

– Dziewczyny zapisały się na ciężką pracę. Nic samo nam nie przyszło. Dziewczyny pracowały bardzo ciężko, oddały serce i zdrowie, aby wejść na taki poziom, który pozwolił nam się spokojnie utrzymać. Chwała im za to. Każda z nich wiedziała, że ten wynik sportowy przyjdzie i tak też się stało. Wtedy już nie trzeba było dziewczyn motywować, bo same mobilizowały się do dalszej pracy.

źródło: inf. własna, w

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-03-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved