Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Jacek Nawrocki: Obraliśmy zupełnie inną drogę

Jacek Nawrocki: Obraliśmy zupełnie inną drogę

fot. FIVB

– Obecnie żeńska siatkówka jest w takim momencie, że potrzebna jest olbrzymia praca oraz skoordynowanie szkolenia w kadrze, jak i w klubie – mówi Jacek Nawrocki, szkoleniowiec żeńskiej reprezentacji Polski, która w zbliżającym się sezonie zostanie gruntownie przebudowana. Mimo że nie zagra na igrzyskach olimpijskich, to na brak grania nie będzie mogła narzekać.

Patrząc przez pryzmat nieudanej walki o igrzyska olimpijskie oraz na zawodniczki, które powołał pan na zbliżający się sezon reprezentacyjny, można chyba powiedzieć, że już w sezonie olimpijskim zaczyna pan pracę u podstaw i budowę zupełnie nowej kadry?



Jacek Nawrocki:Wracając do tego, co było, czyli do kwalifikacji do igrzysk olimpijskich, przy udziale doświadczonych zawodniczek my w ogóle zyskaliśmy szansę wystąpienia w europejskim turnieju kwalifikacyjnym. Bo przed sezonem nawet rankingi nam jej nie dawały. Uważałem, że przy wsparciu najbardziej doświadczonych siatkarek powinniśmy spróbować zawalczyć o awans do Rio de Janeiro. Niestety, nie udało nam się zakwalifikować, więc teraz zaczynamy budować nową reprezentację w oparciu o trochę inny rodzaj pracy, tym bardziej że część dziewczyn dopiero po raz pierwszy znalazła się w tej reprezentacji. Oczywiście, powinniśmy pamiętać, że mamy kapitał w postaci tych najbardziej doświadczonych zawodniczek, ale uważam, że w tej chwili jest odpowiedni moment na to, żeby szansę gry dostały młodsze dziewczyny, na które my zwróciliśmy uwagę.

Był taki moment, że zarówno męska, jak i żeńska kadra odnosiły sukcesy, ale w ostatnich latach dysproporcja wyników obu naszych reprezentacji się powiększa. W czym upatrywałby pan przyczyn takiego stanu rzeczy? Dlaczego bumu na siatkówkę nie udało się przełożyć także na sukcesy żeńskiej kadry?

Takich przyczyn jest bardzo dużo. Można wymienić chociażby czynniki ambicjonalne związane z walką dla reprezentacji, choć na pewno ciężko się dla niej gra, kiedy ona nie wygrywa i nie odnosi sukcesów. W ostatnich latach również motoryką i przygotowaniem siłowym odbiegaliśmy od zespołów z czołówki. Ważną rolę odgrywa także stabilizacja składu. Poszukiwanie pierwszej szóstki i rotowanie zawodniczkami w poprzednich latach również miało wpływ na wyniki, bo trochę brakowało zespołowości i zgrania. Tak naprawdę w czołówce swoje składy zmieniły tylko Włoszki, sięgając chociażby po Diouf i Egonu oraz Rosjanki, ale na to pozwolił im siatkarski potencjał. Pozostałe drużyny grają od kilku lat w prawie niezmienionym składzie. My trochę z nim kombinowaliśmy, choć nie chciałbym oceniać tej sytuacji, ponieważ mnie wówczas nie było przy żeńskiej siatkówce. Poza tym trzeba zauważyć, że siatkówka poszła w kierunku siłowo-szybkościowym. My w reprezentacji tak naprawdę mamy zaledwie kilka zawodniczek, które mogą motoryką i warunkami fizycznymi dorównywać Rosjankom, Holenderkom czy Włoszkom. Pozostałe dziewczyny muszą nadrabiać techniką, sprytem i odpowiednim czytaniem gry, a w okresie reprezentacyjnym nie ma na to zbyt dużo czasu. Te – i wiele innych czynników – zadecydowało o tym, że żeńska siatkówka nie jest obecnie w czołówce.

Trzy lata temu złoto mistrzostw Europy kadetek zdobyły Polki. Wydawało się, że w naturalny sposób będą one zasilały w niedługim czasie seniorską kadrę, ale większość z tych dziewczyn trochę zatrzymała się w rozwoju. Nie odnosi pan wrażenia, że trochę została zmarnowana szansa na płynną zmianę warty w seniorskiej siatkówce?

Moim zdaniem ciężko jest przekładać wyniki kadetek na reprezentację seniorek. To jeszcze jest taki okres grania, w którym mając jedną, dwie dziewczyny o dobrych warunkach fizycznych i technicznych, można osiągnąć bardzo dobry wynik. Jak na razie tamten sukces nie miał przełożenia na kadrę seniorek. Część z dziewczyn, które wywalczyły wówczas złote medale, teraz dostanie szansę pokazania się w niej. Część z nich gra w rozgrywkach ligowych i miejmy nadzieję, że będą one kontynuowały dobrą passę.

A widzi pan wśród zawodniczek młodego pokolenia takie, które w przyszłości mogą stać się następczyniami Skowrońskiej, Glinki czy Świeniewicz?

Jestem bardzo ostrożny w prognozowaniu. Trudno powiedzieć czy dziewczyny, które teraz będą występowały w kadrze, staną się gwiazdami wielkiego formatu. Na pewno muszą jeszcze wiele pracy wykonać. Same muszą wziąć odpowiedzialność za swój rozwój. Należy pamiętać o tym, że potrzebna jest praca nie tylko w reprezentacji, ale też w klubie, czyli przez cały rok. Innej drogi na rozwój ja nie widzę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved