Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Jacek Nawrocki: Nie popadam w hurraoptymizm

Jacek Nawrocki: Nie popadam w hurraoptymizm

fot. FIVB

– Drużyna ciągle jest w procesie konstruowania, a o jej sile będziemy mogli mówić, kiedy przynajmniej kilka dziewczyn odnotuje 150-meczowy staż w reprezentacji Polski – mówi w rozmowie ze Sport.pl selekcjoner polskiej kadry siatkarek, Jacek Nawrocki.

Opłacało się czekać lata na sukces? Czuje pan, że to udowodnił?



Jacek Nawrocki: – Do tego, co robię, mam bardzo dużą pokorę. Wiedziałem, że polska żeńska siatkówka nie miała innego wyjścia. Zawsze będę powtarzał, że musieliśmy sięgnąć po młodość i teraz potrzeba cierpliwości, by to wydało swoje owoce. Do tego wszystkiego trzeba było podejść na spokojnie i dać dziewczynom szansę na to, by mogły się ogrywać na jak najwyższym poziomie. Poza sporadycznymi pojedynkami SLN była dla nas jedną z pierwszych szans na to, by nasze siatkarki mogły mierzyć się z najlepszymi i cieszę się, że pokazały, że warto na nie stawiać. Nie popadam w hurraoptymizm i nie chcę nikomu mówić: „A nie mówiłem”, ponieważ jest to niepotrzebne. Drużyna ciągle jest w procesie konstruowania, a o jej sile będziemy mogli mówić, kiedy przynajmniej kilka dziewczyn odnotuje 150-meczowy staż w reprezentacji Polski. Tak budują się najlepsi i liczę na to, że i w ten sposób stworzymy nasz zespół.

Dostrzegł pan jakiś szczególny moment przełomu, po którym wiedział pan, że wszystko w kadrze już się ułoży?

– Wydaje mi się, że przełom nastąpił w zeszłym roku. Po lidze dziewczyny przyjechały na zgrupowanie w różnej kondycji fizycznej i miałem wrażenie, że nie były gotowe do tak ważnych zawodów, jak kwalifikacje do mistrzostw świata. Podczas samych zmagań zdarzyło się kilka złych rzeczy, jednak później odbudowały nas trudne pojedynki podczas turnieju Montreux czy spotkania z Brazylią. To był ten moment. W finale World Grand Prix drugiej dywizji w meczu z Koreą zawodniczki pokazały, że potrafią prezentować o wiele lepszą siatkówkę.

Trudno było przekonać dziewczyny, że są w stanie wygrywać z najlepszymi na świecie?

– Pewność siebie budowaliśmy wspólnie. Była to codzienna praca – od pierwszego treningu sporo czasu przeznaczaliśmy na „mental”. Dziewczyny są otwarte na taki tryb pracy, są świadome własnej wartości. Nie mam tu na myśli zarozumiałości, ale fakt, że mają w sobie tę żyłkę sportowca, u którego pewność siebie jest obecna, ale trzeba ją „podgrzewać”. Więcej problemów niż ze stroną psychologiczną miałem z podstawami techniczno-taktycznymi. Zaproponowałem zupełnie inne ustawienie w bloku i piłki na skrzydło, na co siatkarki zareagowały lekkim oporem. Otworzyły się na te rozwiązania dopiero w Stanach Zjednoczonych, kiedy ujrzały, że innego wyjścia nie ma.

Wynik z Siatkarskiej Ligi Narodów to światełko w tunelu, czy wyraźne światło, że jest po kryzysie?

– Jest to wyraźne światło. Zagraniczne ligi interesują się polskimi zawodniczkami. Indywidualnie widać progres i potencjał u kilku naszych siatkarek. Co do samego zespołu, to wciąż czeka nas bardzo duża praca, by była to mocna reprezentacja, która nie wygrywa „od święta”, a stale. Nie popadam więc w hurraoptymizm.

Cały wywiad Sary Kalisz w serwisie sport.pl

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2018-06-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved