Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Jacek Nawrocki: Musimy mieć w głowie nasz sposób grania

Jacek Nawrocki: Musimy mieć w głowie nasz sposób grania

fot. fivb-org

– Staram się nie myśleć o tamtych wydarzeniach. Zostawiłem je gdzieś z boku. Nie analizuję zachowania dziewczyn, nie dopasowuję go do niczego. Mam swój pogląd na całą sprawę, ale nie mieszam tamtych wydarzeń do przygotowań – przyznał na łamach Przeglądu Sportowego selekcjoner reprezentacji Polski siatkarek, Jacek Nawrocki. – Ważne, żeby dziewczyny znów się ze sobą zgrały. Stąd praktycznie 80 procent zajęć to gra w szóstkach, by stworzone były te warunki gry – dodaje przed turniejem w Apeldoorn.

Po przyjeździe do Spały rozmawiał pan z zawodniczkami o tamtym konflikcie?



Jacek Nawrocki:Nie, bo nie ma sensu wracać do czegoś, co nic konstruktywnego do naszej gry nie wnosi.

W gronie powołanych zabrakło czwórki, która rywalizowała w mistrzostwach Europy – Katarzyny Zaroślińskiej-Król, Martyny Grajber, Pauliny Maj-Erwardt i Zuzanny Efimienko-Młotkowskiej. Skąd ta decyzja?

– Nie chcę odnosić się personalnie do tych powołań, starałem się natomiast tak dobrać skład, żeby wziąć pod uwagę pewne zależności na boisku i synergię w zespole. Kierowałem się wyłącznie względami sportowymi, a żadne wcześniejsze wydarzenia nie miały wpływu na moją decyzję.

Początkowo w Spale było dziewiętnaście zawodniczek, po Nowym Roku okroił pan ten skład o trzy siatkarki, a dwa dni przed wylotem do Holandii wybrał ostateczną czternastkę. Czemu służyła praca w szerszym gronie?

– Zależało mi na tym, żeby mieć dziewczyny „pod bronią” w razie kontuzji czy innych kłopotów. Poza tym mieliśmy pole manewru, mogliśmy dysponować siłami zawodniczek, które wymagają po części indywidualnego traktowania. Dodatkowo dla siatkarek, które nie pojadą do Apeldoorn, nawet kilkudniowa obecność na zgrupowaniu i treningi z kadrą są czymś, co mogą traktować jako nowe doświadczenie i wykorzystać to w przyszłości. Na razie skupiamy się wyłącznie na kwalifikacjach, choć każde powołanie wiąże się z tym, że sztab inwestuje w daną zawodniczkę. Czemu później nie skorzystać z siatkarki, która już pracowała na zgrupowaniu?

Czym się pan kierował, szykując plan niespełna dwutygodniowych przygotowań do zbliżających się kwalifikacji?

– Na pewno nie robiliśmy niczego „na wariata”. Przede wszystkim musimy mieć w głowie nasz sposób grania – przyjęcia zagrywki, pracy bloku i obrony, opierania się na pomysłach naszych rozgrywających. To wszystko jest w miarę ustabilizowane dzięki temu, że czołowe zawodniczki grały ze sobą, więc nie będzie niespodzianek. Czas jest zbyt krótki, żeby szukać formy, bo to nie o to chodzi. Bardziej mam na myśli podtrzymanie przygotowania motorycznego i fizycznego. Korzystamy z tego, co dziewczyny wypracowały przed mistrzostwami Europy, a także w klubach. Trzeci tor to skupienie się na dobrym przygotowaniu taktycznym pod konkretne rywalki. W Apeldoorn w fazie grupowej gramy z Bułgarią, Holandią i Azerbejdżanem. Na bazie tego dobieramy taktykę i temu poświęcone są również nasze sparingi, w trakcie których realizujemy określone zadania. Ważne, żeby dziewczyny znów się ze sobą zgrały. Stąd praktycznie 80 procent zajęć to gra w szóstkach, by stworzone były te warunki gry.

Rozmawiała Edyta Kowalczyk – więcej w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2020-01-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved