Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Jacek Nawrocki: Chcemy wykorzystać szansę i dobrze się pokazać

Jacek Nawrocki: Chcemy wykorzystać szansę i dobrze się pokazać

W poniedziałek polskie siatkarki otrzymały od FIVB szansę gry w interkontynentalnym turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Tokio 2020 – Takie rozgrywki są ogromnym wyzwaniem i choć nie będziemy faworytami, to zrobimy wszystko, by dobrze wykorzystać daną nam szansę – przyznał Jacek Nawrocki, trener kadry.

Polskie siatkarki zagrają w turnieju interkontynentalnym. Była to dla pana „informacja dnia”?   



Jacek Nawrocki: – Prawdę mówiąc, w środowisku krążyły opinie, że jeden z krajów nie zagra w kwalifikacjach, więc troszkę spodziewałem się takiego rozwiązania. Oczywiście jest to dla nas bardzo dobra informacja i na pewno będzie to ważny turniej dla reprezentacji Polski. Mamy jeszcze jedną szansę, żeby walczyć o awans do igrzysk i jest to dla nas bardzo korzystne. Wiadomo, że taki turniej jest ogromnym wyzwaniem, bo tylko zwycięzca z marszu może być pewny gry w Tokio. My prawdopodobnie trafimy do grupy z Serbią, aktualnymi mistrzyniami świata, więc łatwo nie będzie, ale i tak traktujemy to jako szansę, a naszym zawodniczkom granie na poziomie jest potrzebne.

Turniej interkontynentalny do IO czy mistrzostwa Europy w Polsce – która impreza jest tą docelową?

– Mamy różne cele na przyszły sezon – dobry wynik w mistrzostwach Europy w Polsce, utrzymanie się w Lidze Narodów, a teraz dochodzi nowy, jakim jest turniej przedolimpijski. Nie będziemy faworytami, ale dobrze wykorzystamy daną nam szansę.

Na pewno ważnym punktem przyszłorocznego kalendarza będzie czempionat we własnym kraju.

– Oczywiście, mistrzostwa Europy mają swój prestiż, ponieważ rozgrywki grupowe i ewentualna faza pucharowa odbędą się w Polsce. Nie ukrywam, że marzy mi się, żeby dziewczyny na tym turnieju zagrały jak najlepiej. Trzeba jednak pamiętać, że w dalszym ciągu budujemy reprezentację i przeobrażamy ją w poważny zespół. Wszyscy kibice i fachowcy widzą, że robimy to w zasadzie od podstaw, a nie pobieżnie i tylko częściowo. Sukcesy juniorek w mistrzostwach Europy, napływ młodych zawodniczek do ligi – to wszystko wymaga od nas zmian. Postawa zawodniczek takich jak Magdalena Stysiak, Zuzanna Górecka czy Monika Jagła pokazuje nam, że te dziewczęta mają ogromny potencjał i w przyszłości musimy na nie stawiać. One udowadniają, że jeśli osiemnastoletnie zawodniczki walczą jak równy z równym ze starszymi albo nawet wyróżniają się, to jak budować reprezentację bez nich? Musimy pamiętać, że potrzebujemy w reprezentacji siatkarek, których potencjał i umiejętności pozwolą nam walczyć na międzynarodowym poziomie. Tworzenie kadry narodowej to jest pewien proces i w naszym przypadku on cały czas trwa. Z tego powodu dla nas ważny jest każdy pojedynczy turniej, jaki rozegramy w przyszłym sezonie.

Widać, że pojawiają się nowe nazwiska. Proces selekcji rozpoczął pan na dobre.

– Ten przegląd zawodniczek jest nieustanny, ponieważ pierwsze informacje na temat dziewczyn mam już na etapie kadetek, ale także obserwuję na bieżąco Ligę Siatkówki Kobiet, a także zmagania naszych dziewcząt za granicą. Muszę powiedzieć, że póki co nie ma dla mnie niespodzianek, jeśli chodzi o postawę zawodniczek, choć wielką szkodą jest kontuzja Aleksandry Gryki. Wiem, że mogłaby ona być jedną z lepszych środkowych. Chcę jednak od razu uprzedzić fakty i przestrzec przed wyrażeniem krytyki w stylu „znowu odmładzamy kadrę”. To nie jest „znowu” odmładzanie, tylko układanie reprezentacji tak, żeby wykorzystać najlepiej potencjał, jaki mamy w żeńskiej siatkówce. Myślę, że robimy kolejne kroki do przodu, a z tym, że nie jesteśmy w stanie grać o medale mistrzostw świata, musimy się póki co pogodzić, bo jesteśmy na innym etapie niż czołowe reprezentacje.

Dobrze w Serie A prezentuje się Joanna Wołosz. Pojawiły się między wami rozmowy na temat jej ewentualnej gry w kadrze?

– Na razie obserwuję zawodniczki i myślę, że nie ma co tworzyć kolejny raz problemu Asi Wołosz. W zeszłym sezonie podjęła indywidualną decyzję, którą uargumentowała, ale przed nami kolejny rok i kiedy tylko przyjdzie czas rozmów o reprezentacji, to taką tematykę podejmiemy.

We Włoszech swoich sił próbuje też Malwina Smarzek, która jednak nie rozpoczęła dobrze rozgrywek ligowych. Jak pan uważa, z czego wynikał ten „falstart”?

– Ja miałem okazję oglądać mecze sparingowe Malwiny przed rozpoczęciem ligi, a potem też spotkania Serie A. Powiem szczerze, że nasza atakująca rozgrywki przygotowawcze zaczęła bardzo dobrze, potem jednak do drużyny dołączyła rozgrywająca Carlotta Cambi, która wróciła z mistrzostw świata i od tego momentu zaczęło się nowe „składanie” zespołu. Malwina miała duże problemy z tym, żeby wkomponować się w tę wizję drużyny, a dodatkowo bardzo często rozgrywająca nie stwarzała jej dogodnych sytuacji do ataku. Niestety nikt na to nie patrzy, a od zawodniczki wymaga się skuteczności i z niej jest rozliczana. Wiem, że naszą atakującą to denerwowało, ale już powoli wraca do grania. Nie mam cienia wątpliwości, że Malwina w Serie A będzie prezentowała się dobrze.

Zaczyna pan już powoli układać harmonogram pracy na nowy sezon, czy to jeszcze zbyt odległa przyszłość?  

– Cały program jest już w zasadzie napisany i ułożony, tylko jeszcze czekamy na podjęcie konkretnych decyzji, jeżeli chodzi o miejsce rozgrywania meczów. Cały czas w rachubę wchodzi turniej w Montreux, który miałby się odbyć przed Ligą Narodów. Musimy jednak dowiedzieć się o zasady doboru drużyn, o to, kto tam wystąpi, bo dla nas byłaby to doskonała szansa do szybkiej integracji i zgrania zespołu. Także wszystkie szczegóły zmieniają się z tygodnia na tydzień, ale szkielet naszego harmonogramu prac już jest ułożony.

Naszą kadrę seniorek czeka w przyszłym sezonie sporo grania. Myśli pan, że będzie to impuls do zwiększenia zainteresowania siatkówką żeńską?

– Wszystko, co może działać na plus dla żeńskiej siatkówki, jest dobre. Każdy mały sukces, każdy mały kroczek jest pewnym wychodzeniem z tego kryzysu, w jaki popadliśmy. Muszę przyznać, że już sam mam dość patrzenia w przeszłość i wracania do „dołka”, w jaki wpadliśmy wiele lat temu – chciałbym, żebyśmy w końcu zaczęli patrzeć przed siebie. Mamy sporo dziewczyn, które traktują siatkówkę profesjonalnie i które wiedzą, co chcą. Takie podejście będzie dla mnie bardzo ważne przy naborze do reprezentacji i na pewno będę patrzył na charakter swoich zawodniczek. Potrzebujemy dziewczyn mocnych fizycznie, technicznie, ale też mentalnie.

*Rozmawiała Anna Daniluk

źródło: PZPS

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Igrzyska Olimpijskie, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2018-12-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved