Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Jacek Kasprzyk: Chcemy pozostać liderami rozwoju dyscypliny

Jacek Kasprzyk: Chcemy pozostać liderami rozwoju dyscypliny

fot. PLPS

– Perspektywa jednego czy dwu sezonów nie jest strategią, a my mamy w związku strategię wieloletnią. Badamy i oceniamy nasz potencjał, ale też analizujemy potencjał rywalek i rywali. Bacznie obserwujemy nasze talenty, ale też monitorujemy postępy przeciwniczek i przeciwników – mówi prezes PZPS-u, Jacek Kasprzyk. – Strategia to nie tylko sport, ale także szereg działań związanych z promocją i popularyzacją siatkówki – zarówno w wymiarze krajowym, jak i międzynarodowym. Chcemy pozostać liderami rozwoju dyscypliny i kreować jego kierunki – dodaje prezes związku.

Sylwestrowy toast wznosił pan na cześć sukcesu – mistrzostwa świata naszych siatkarzy w roku 2018…



Jacek Kasprzyk: Naprawdę rok 2018 był bardzo udany w polskiej siatkówce i mówiąc żartobliwie –  jeden toast nie wypełniłby wszystkich znakomitych wyników naszych drużyn narodowych. Dlatego by zachować trzeźwość w ocenie… ograniczyłem się do toastu symbolicznego.

Naturalnie mistrzostwo świata ekipy Vitala Heynena było najbardziej medialnym, odbiło się największym echem, tym bardziej że po raz pierwszy w historii polskich gier zespołowych obroniliśmy tytuł mistrzowski. Chwała za to drużynie i sztabowi.

– Nie można jednak ująć innym znakomitym wynikom naszych kadr narodowych. Cieszy sukcesywny postęp żeńskiej reprezentacji, która tak jak panowie będzie mogła zagrać w kwalifikacjach olimpijskich. Budujące są wyniki młodszych reprezentacji. Po wielu latach juniorki stanęły na podium mistrzostw Starego Kontynentu (brązowy medal ME U19 – przyp. red). Reprezentacyjne debiuty w kategoriach minikadetek i minikadetów w ramach EEVZA dały odpowiednio medale srebrne i złote. W kategorii kadetek mamy brąz EEVZA, a kadetów – złoto. To dobrze zwiastuje na przyszłość. Dobrze układają się nowe zestawienia par w plażówce. Kantor i Łosiak to ścisła światowa czołówka. „Docierają się” i docierają na podium Bryl z Fijałkiem. Wysoki poziom prezentują Prudel i Szałankiewicz. Więcej czasu potrzebują dziewczyny, ale potencjał mają spory. Dziesięć medali polskich par w cyklu World Tour to naprawdę imponujący dorobek.

Tak się trochę „prześlizgnął” pan prezes przez wydarzenia w Warnie i Turynie…

– …ależ skąd. Chciałem tylko zauważyć, że życie związku to nie tylko jedna reprezentacja. Halowych mamy osiem, kilkanaście par w siatkówce plażowej, szereg imprez międzynarodowych i krajowych. Naprawdę jest co robić. A Warna i Turyn to były naprawdę piękne przeżycia, wielkie i skrajne emocje. Zawsze pozostaną w moim sercu, w mojej pamięci, ale nie ma się co upajać kolejnym złotem, trzeba myśleć, jak sięgać po kolejne. Kto stoi w miejscu, ten się cofa.

Czas fetowania zakłócił kolejny problem, związany z poprzednimi, polskimi mistrzostwami…

– Domyślam się, o czym mowa. Coraz częściej odnoszę wrażenie, że są w Polsce osoby, które nie cierpią sukcesu innych. Ten listopadowy spektakl medialny był absurdalny. Dotyczył wątku, który badany jest już niemal cztery lata. To, że tak nagle po kolejnym sukcesie naszej drużyny wyciąga się stare historie i sięga po metody absolutnie niewspółmierne do ciężaru zarzutów, to działanie wielce szkodliwe dla wizerunku Polskiej Siatkówki i to zarówno w kraju, jak i na świecie. Cała ta wielka radość naszej ogromnej siatkarskiej rodziny, mówię nie tylko o działaczach związku, ale i o sportowcach oraz kibicach – zgasła jak zdmuchnięta świeczka. Tak – cztery lata temu w mistrzostwach świata odnieśliśmy sukces sportowy, perfekcję organizacyjną i pokaźny zysk. To wszystko wymagało wielu lat przygotowań, ogromnych nakładów czasowych, ludzkich i finansowych. Jeśli chcesz dużo zyskać, to też wiele musisz zainwestować. To my przez wiele lat budowaliśmy tak sportowe, jak i logistyczno-ekonomiczne rozwiązania, które miały zaprocentować w roku 2014 i zgodnie z planem przyniosły zarówno niezwykły wynik sportowy, jak i dodatni rezultat finansowy. Takich wydarzeń, takich widowisk nie da się robić chałupniczo, amatorsko, na zasadzie zrywu. I jeszcze jedno – nie organa ścigania, ani nie media będą miały decydujący głos w tej sprawie. Wyrok zastanie wydany przez suwerenny i niezawisły sąd. Proszę więc wszystkich – do tego czasu powstrzymujmy się z komentarzami i oceną, nie wyręczajmy Temidy. Na szczęście polską siatkówkę wspiera stała, duża grupa sponsorów i partnerów, którzy potrafią mierzyć temat rozsądną miarą i zachowują powściągliwość w wyrażaniu opinii. Za to im dziękuję.

Wróćmy do Sylwestra. Czy był toast za pomyślność w Nowym Roku?

– Naturalnie, też symboliczny, bo lepiej ucztować po sukcesie niż fetować osiągnięcia jeszcze niedokonane. Mam jednak głębokie przekonanie, że jeśli stary rok był dobry… kolejny będzie jeszcze lepszy.

Ale trudno będzie osiągnąć coś podobnego, jak obrona mistrzostwa świata.

– To prawda, ale rok 2019 będzie jednak kluczowy dla olimpijskich losów naszych reprezentacji. Igrzyska olimpijskie są najważniejszym turniejem dla naszej dyscypliny. Wiemy już, że obydwie nasze halowe reprezentacje zagrają w sierpniowych kwalifikacjach interkontynentalnych. Za kilka dni otrzymamy od Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej odpowiedź, czy będziemy organizatorami obydwu turniejów. Złożyliśmy aplikacje o turniej męski. FIVB zaproponowała nam również turniej żeński. Będziemy walczyć o obydwa. Co prawda jeszcze władze międzynarodowej federacji nie podały składów grup, ale z dużym prawdopodobieństwem nasze panie zmierzą się z Serbią, Tajlandią i Portoryko, a panowie z Francją, Słowenią i Tunezją.

Wbrew pozorom łatwo nie będzie mistrzom świata, ani tym bardziej ekipie Jacka Nawrockiego…

– Sport uwielbia niespodzianki. Takiej nie życzę naszej męskiej reprezentacji, ale życzę pozytywnej sensacji naszym dziewczynom. W sporcie nie ma murowanych faworytów. Ekipa Vitala Heynena musi zachować czujność, a z kolei drużyna Jacka Nawrockiego musi wierzyć, że dotychczas wykonana ciężka praca może zaprocentować już w najbliższym sezonie. Kwalifikacje olimpijskie są najważniejszymi celami wszystkich kadr narodowych.

Kalendarz został tak skonstruowany, że kwalifikacje olimpijskie poprzedza Liga Narodów. Mistrzostwa Europy są po walce o olimpijskie przepustki. Czyli Ligę Narodów należy potraktować jako sposób na dobre przygotowanie się do kwalifikacji, a mistrzostwa Starego Kontynentu… no właśnie jak?

– Jak najbardziej poważnie. Mistrzom świata nie wypada zejść poniżej medalowego poziomu w rywalizacji kontynentalnej, a naszym siatkarkom nie wypada przed własną publicznością wywieszać białej flagi. Zgodzę się z tym, że Liga Narodów powinna być formą szukania optymalnego zestawienia kadrowego i dyspozycji na olimpijskie kwalifikacje. W tych rozgrywkach trzeba jednak przekonać siebie i pokazać rywalom: „jest w nas moc”.

I na koniec Puchar Świata mężczyzn… praktycznie dzień po mistrzostwach Europy…

– No cóż, pozostawię to bez komentarza. Zagramy w Pucharze Świata, ale bez wątpienia drużyną mocno różniącą się od tej, która wystąpi w mistrzostwach Starego Kontynentu. Przygotowanie praktycznie dwóch kadr będzie wymagać od związku dużego wysiłku organizacyjnego i nie ukrywajmy, że także finansowego. Na całe szczęście jest uniwersjada, więc ta umowna druga kadra będzie miała okazję do turniejowego przetarcia. A tak na marginesie: brak koordynacji pomiędzy centralami: światową a europejską sprawiają, że z takim samym problemem zmierzy się cały nasz kontynent. Szkoda, że tak to się stało. Z Pucharu Świata jednak nie zrezygnujemy, bo zapewne będzie punktowany jak dotychczas i nie chcielibyśmy, by w perspektywie kolejnych igrzysk w roku 2024 tych punktów nam zabrakło.

O! To daleko wybiega pan prezes w przyszłość.

– Owszem. Perspektywa jednego czy dwu sezonów nie jest strategią, a my mamy w związku strategię wieloletnią. Badamy i oceniamy nasz potencjał, ale też analizujemy potencjał rywalek i rywali. Bacznie obserwujemy nasze talenty, ale też monitorujemy postępy przeciwniczek i przeciwników. Strategia to nie tylko sport, ale także szereg działań związanych z promocją i popularyzacją siatkówki – zarówno w wymiarze krajowym, jak i międzynarodowym. Chcemy pozostać liderami rozwoju dyscypliny i kreować jego kierunki.

Kilka dni temu wyznał pan w wywiadzie z redaktorem Jerzym Mielewskim, że czeka pana poważna operacja.

– Z chorobą potykam się już od pięciu lat. Nigdy tego faktu nie ukrywałem, ale też nie robiłem z niego sprawy publicznej. Naturalnie muszę być systematycznie monitorowany i poddawać się leczeniu, ale dzięki współpracownikom udaje się tak zorganizować moją pracę, że funkcjonowanie związku przebiega harmonijnie i zgodnie z planami. Tak jak wspominałem w tamtym wywiadzie – to nie jest ostra białaczka szpikowa, tak jak za pierwszym razem, a jej mutacja. Ona powoduje, że muszę przejść przeszczep szpiku. Na szczęście znalazł się dawca, którego poszukiwania trwały pięć lat. W ciągu miesiąca powinienem przejść operację.

To tym razem życzenia zdrowia będą miały charakter nie tylko kurtuazyjny. Zdrowia więc życzymy.

– Bardzo dziękuję i również wszystkim państwu – siatkarkom i siatkarzom, sztabom trenerskim i medycznym, sponsorom, partnerom i kibicom życzę, by rok 2019 był dla wszystkich zdrowym i mistrzowskim na każdej płaszczyźnie.

źródło: pzps.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski kobiet, reprezentacja Polski mężczyzn, reprezentacje młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2019-01-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved