Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Jacek Grabowski: Trzeba bić na alarm!

Jacek Grabowski: Trzeba bić na alarm!

fot. Łukasz Krzywański

Prezes #VolleyWrocław opowiadział o sytuacji swojego klubu i liczy, że Liga Siatkówki Kobiet otrzyma impuls, którego bardzo potrzebuje, by móc się rozwijać.

Kamil Składowski: W „7 Strefie” na antenie Polsatu Sport padły słowa, które mogły sugerować, że #VolleyWrocław przeżywa spory kryzys, nie tylko sportowy, lecz także finansowy. Rzeczywiście jest tak źle z płatnościami?



Jacek Grabowski: Po tym programie otrzymałem kilka telefonów w tej sprawie, ludzie chcieli się dowiedzieć, czy faktycznie mamy problemy z płatnościami, czy odgrywa się u nas aż taki dramat? Nasze problemy są jednak zupełnie inne, nie mamy nic wspólnego z klubami, które mają jakieś finansowe zaległości! Na pewno nie jest tak, że nie płacimy na czas, jesteśmy wypłacalni od początku do końca, nie posiadamy żadnych zaległości wobec ani jednej siatkarki, która kiedykolwiek u nas występowała. Mało tego, nasze siatkarki ostatnią pensję dostały z wyprzedzeniem. Mamy po prostu zespół na jaki nas było stać.

Czemu prezes aż tak się zdenerwował? Wystarczyło wyjaśnić sytuację…

Niby tak, lecz to jest ogromny problem. Jako prezes jednego z klubów LSK, ale i członek Rady Nadzorczej PLS SA nie mogę nie widzieć, że w Lidze Siatkówki Kobiet dzieje się nie najlepiej. Słyszy się od kilku lat, że w niektórych klubach podpisuje się umowy, z których nie potrafią się później wywiązać. Dlatego się teraz odzywam, bo trzeba bić na alarm i zakończyć taką sytuację raz na zawsze! Dziś rozmawiam z jedną z moich siatkarek na temat przedłużenia kontraktu i ona opowiada mi, że dziękuje Bogu, iż gdy wracała gdzieś nad ranem pociągiem z Malborka po jakimś turnieju to coś ją tknęło, żeby jednak wybrać Wrocław. Bo u nas jest najszczęśliwsza, bo wszystko ma w tym mieście i w klubie jest idealnie. I byłe nasze zawodniczki mają podobną opinię. A w innych zespołach może być różnie, szczególnie pod względem finansów.

Dlaczego prezes tak otwarcie mówi o tych problemach? Coś w panu pękło?

Chyba można tak powiedzieć. Bo gdyby stworzyć tabelę ekip w LSK pod względem terminowości wypłat, to bylibyśmy na medalowym miejscu. A teraz w tabeli walczymy o utrzymanie.

Panie prezesie, wiele przecież zależy w tej sprawie od was, szefów klubów. To wy możecie to zmienić, prawda?

Niby rozmawiamy o tym od kilku lat, lecz ciągle czegoś nam jeszcze brakuje. Kontakt między nami prezesami jest niezły, mam wrażenie coraz lepszy z każdym sezonem, atmosfera jest dobra. Tyle tylko, że na razie nie wychodzą nam wspólne działania. Pamiętam taki pomysł, by nie zaczynać rozmów z zawodniczkami innych klubów zanim zakończą się rozgrywki, by nie stawiać ich w trudnej sytuacji, gdy np. będą musiały grać o utrzymanie ze swoim… przyszłym klubem. Mieliśmy wytrzymać, wstrzymać się od rozmów, lecz wyszło jak wyszło. Zgodziliśmy się, rozjechaliśmy, a telefony rozdzwoniły się jak wcześniej. I na razie z płaceniem jest tak samo, na razie sami sobie strzelamy w stopy. Gdybyśmy się nie przebijali, cudowali, sytuacja na rynku transferowym byłaby normalniejsza. Myśmy we Wrocławiu musieli i potrafili zejść na ziemię, poszukać siatkarek perspektywicznych, w naszym zasięgu finansowym. Chcemy je rozwijać, budować być może przyszłe reprezentantki Polski. Dziewczyny wykonują kawał pracy, czynią postępy, są bardzo fajne i taka drużyna po prostu mnie cieszy. Nawet jeśli wiem, iż jest niedoświadczona i musi się wiele uczyć, że być może będzie musiała walczyć o zostanie w lidze.

W waszym klubie sporym problemem jest brak dostępności Hali Orbita i mecze poza Wrocławiem. Część kibiców się o to denerwuje. Dlaczego nie możecie grać u siebie?

Po pierwsze sport wyszedł z Orbity, byliśmy ostatnią drużyną w niej grającą. I szefowie firmy nią zarządzającą w końcu postawili na komercję. Weekendy są zajmowane przez różne wydarzenia i niemal uniemożliwiają nam normalne trenowanie i granie. Dlatego odbyłem rozmowę z władzami miasta, które przekazały informację, iż wszystko się zmieni w przyszłym sezonie. Sport wraca do tej hali i będzie miał pierwszeństwo do Orbity. To powinno znaczyć, że w przyszłym sezonie już nie będziemy musieli szukać innych rozwiązań. Być może w niej będą rywalizować także siatkarze i koszykarze. Na dziś mogę tylko przeprosić kibiców za uciążliwość, iż nie możemy grać we Wrocławiu, nigdzie indziej nie mamy warunków godnych LSK. W związku z tym walczymy w Twardogórze, dzięki pomocy bardzo życzliwych ludzi. Oczywiście przypominam, że kibiców z Wrocławia dowieziemy na mecz i z niego przywieziemy.

Jaka będzie przyszłość kobiecej siatkówki we Wrocławiu?

Myśmy mieli takie sezony, gdy nie musieliśmy się martwić o budżet, a o wynik sportowy. Dziś nie mamy już dużego finansowania przez Grupę Impel, lecz powstał klub Biznes Volley Wrocław, w którym chcemy stworzyć podstawy pod nasze solidne funkcjonowanie. Widzę światełko w tunelu, sytuacja się stabilizuje i jestem optymistą. Bardzo pomaga nam miasto, Urząd Marszałkowski, widzę wielu ludzi, którym sport leży na sercu.

źródło: lsk.pls.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-03-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved