Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Iza Mlakar: Odwlekałam decyzję o wyjeździe do Włoch

Iza Mlakar: Odwlekałam decyzję o wyjeździe do Włoch

Słowenki przerwały serię dwóch porażek i meczem z Portugalkami odczarowały Atlas Arenę. Ogromna w tym zasługa największej gwiazdy zespołu i zawodniczki Igor Gorgonzola Novara, Izy Mlakar. – Z każdym rokiem się rozwijamy, duże znaczenie ma też fakt, że coraz więcej zawodniczek decyduje się grać poza granicami kraju, z korzyścią dla siebie i całej drużyny – powiedziała w rozmowie ze Strefą Siatkówki atakująca reprezentacji Słowenii.

W przekonującym stylu pokonałyście Portugalki 3:0 i zrobiłyście pierwszy krok do awansu do 1/8 finału mistrzostw Europy. Zdobyłaś w tym meczu 17 punktów, będąc zawodniczką zdecydowanie wyróżniającą się na boisku.



Iza Mlakar:  Być może tak… myślę, że zagrałam poprawne spotkanie. Nie jestem jeszcze w 100% usatysfakcjonowana tym, co zaprezentowałam, bo stać mnie na dużo więcej. Jeżeli jednak chodzi o całą drużynę to wydaje mi się, że znakomicie odrobiłyśmy zadanie domowe i to jest najważniejsze, bo w końcu mamy na koncie pierwsze zwycięstwo na tym turnieju. To jest tego typu spotkanie, że rzeczywiście można na jego bazie podbudować pewność siebie. To na pewno ważne, ale też tak jak powiedziałam, mogę zagrać dużo lepiej. Cenne jest jednak to, że w kluczowych momentach, np. na zagrywce, udawało mi się zrobić co do mnie należy. Na ten moment i przeciwko takiemu rywalowi to wystarczyło i z tego się cieszę.

Czy po dwóch przegranych spotkaniach w pierwszych dniach turnieju nie obawiałaś się trochę, że przystąpicie do meczu z reprezentacją Portugalii ze spuszczonymi głowami?

– Zdawałyśmy sobie sprawę, że zarówno Polki, jak i Belgijki pukają do światowej czołówki. Być może dlatego te porażki nie odcisnęły jakiegoś piętna na naszej psychice, bo cały czas wiemy jaki jest nasz cel i jesteśmy w stanie go zrealizować. Musimy szukać swoich szans tam, gdzie tylko możemy i w niedzielę podczas meczu z Portugalkami nie wypuściłyśmy ani na moment zwycięstwa z rąk. Ta wygrana dużo dla nas znaczy.

Teraz czeka was dzień przerwy od emocji meczowych. Jaki plan na poniedziałek przygotował dla was sztab?

– Na poniedziałek mamy zaplanowany jeden trening i odnowę, będziemy się regenerować. Tyle na ten moment mi wiadomo (uśmiech). Do tego dojdą zapewne też dwie odprawy wideo, na których będziemy starały się rozpracować Włoszki, bo jest to stałym elementem naszego harmonogramu przed każdym meczem.

Mecze z Belgijkami i Polkami rozpoczynaliście od swoistego falstartu. Jak duże znaczenie dla późniejszych losów tych meczów miało niepewne otwarcie i porażka w pierwszym secie?

– Tak, rzeczywiście. Wygrana w pierwszym secie i dobre otwarcie zawsze daje dużo komfortu w dalszej części spotkania. Na jego bazie można budować strategię na kolejne partie, jest też margines błędu. Zdecydowanie łatwiej się wtedy gra. Analizowaliśmy te początku setów w spotkaniach z Polkami i Belgijkami. Brakowało nam pewności siebie, grałyśmy zachowawczo. W starciu z Portugalkami wyglądało to już dużo lepiej.

Na waszym rozkładzie są teraz Włoszki, ale tak naprawdę meczem prawdy może okazać się wasze starcie z Ukrainkami. Czego możemy się po was spodziewać w tym spotkaniu?

– Mecz z Ukrainkami będzie zdecydowanie tym spotkaniem „o wszystko”. Tak naprawdę naszym celem jest dać z siebie wszystko i ten mecz tak naprawdę pokaże, jaki mamy potencjał, bo wciąż trudno to ocenić. Ja jestem przekonana, że mentalnie i fizycznie jesteśmy dobrze przygotowane i ten zespół stać na grę w 1/8 finału ME.

Słowenki dobrze spisywały się w Srebrnej Lidze Europejskiej, ale ostatecznie to Rumunki po wygranym finale zagrają w rozgrywkach sklasyfikowanych o poziom wyżej. To chyba duża strata dla całej kadry…

– Niestety nie mogłam wziąć udziału w tych rozgrywkach, poświęciłam ten czas studiom. Niestety medycyna wymaga ode mnie dużego zaangażowania, dlatego przez półtora miesiąca byłam wyłączona z gry w reprezentacji. Faktycznie szkoda, że tego awansu nie udało się wywalczyć, bo za rok miałybyśmy okazję grać w Złotej Lidze i powalczyć o awans do Ligi Narodów, co jest naszym celem w kontekście długoterminowym. Mam nadzieję, że w przyszłym roku wykorzystamy swoją szansę.

Pamiętam mecze sparingowe w Nowym Dworze Mazowieckim sprzed roku i tam występowałyście w podobnym składzie personalnym, ale teraz gra reprezentacji Słowenii wydaje się dużo dojrzalsza. Co zmieniło się od tego czasu?

– Kilka rzeczy się zmieniło, doszło kilka nowych zawodniczek, trener stara się cały czas wyszukiwać nowe talenty. Wróciła do nas także nasza najbardziej doświadczona zawodniczka, Monika (Potokar – przyp. red. ). Wydaje mi się, że to dało pozytywny impuls dla pozostałych dziewczyn, bo wnosi ona dużo spokoju i doświadczenia do tej ekipy. Z każdym rokiem się rozwijamy, duże znaczenie ma też fakt, że coraz więcej zawodniczek decyduje się grać poza granicami kraju, z korzyścią dla siebie i całej drużyny.

W przyszłym roku będziemy mieli okazję oglądać twoje występy w Serie A. Dla tak młodej zawodniczki gra u boku Jovany Brakocević-Canzian to z pewnością duże wyzwanie…

– Zdecydowanie jest to dla mnie duże wyzwanie, bo jeszcze nigdy nie opuściłam Słowenii, choć od kilku lat tak naprawdę się nad tym zastanawiałam. Wiem, że nie będzie to dla mnie łatwe, ale mam nadzieję, że za rok zarówno fizycznie, jak i mentalnie będę silniejsza. Zawieszenie studiów było dla mnie ogromnie ciężką decyzją, też dlatego, że byłam w gronie 5% studentek z najwyższą średnią ocen. Stąd też odwlekałam decyzję o wyjeździe. Trzeba było jednak obrać jeden priorytetowy kierunek w życiu i jemu się poświęcić, ale będę miała okazję dokończyć studia latem po powrocie z Włoch.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-08-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved