Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Ivo Wagner: Siatkówka to nie fizyka kwantowa, cz. I

Ivo Wagner: Siatkówka to nie fizyka kwantowa, cz. I

fot. Aleksandra Twardowska

Koniec sezonu to moment, w którym zadajemy sobie pytania o to, co zagrało, co zawiodło i co należałoby poprawić. To okres pewnych podsumowań i analiz, a kogo lepiej pytać o analizy niż speca w tej dziedzinie? Statystyk ZAKSY Ivo Wagner w pierwszej części wywiadu opowiedział Strefie Siatkówki o kędzierzyńskim sposobie na sukces, o wadach obecnego systemu i dlaczego to AZS Olsztyn najbardziej dostał po tyłku.

Zwycięstwo ZAKSY w finale było tak naprawdę przypieczętowaniem osiągnięć z całego sezonu. Wy jako zespół prezentowaliście najrówniejszą siatkówkę, w zasadzie unikając jakichkolwiek wpadek. Co było determinantem takiej stabilności w waszej drużynie?



Ivo Wagner:Moim zdaniem to jest kwestia podejścia trenera do całego zespołu, a przede wszystkim tego, że nigdy nie odpuszczał. Fefe (Ferdinando de Giorgi – przyp. red.) tak samo przygotowywał się do meczów przeciwko Skrze Bełchatów czy Asseco Resovii, jak i do tych z niżej notowanymi zespołami, jak BBTS Bielsko-Biała czy AZS Częstochowa. Mimo że w spotkaniach z tymi teoretycznie słabszymi rywalami pozwalaliśmy sobie czasami na grę drugim składem, to cel, którym było zwycięstwo i przygotowanie, zawsze był taki sam. Myślę, że taka konsekwencja daje chłopakom poczucie tego, że nie ma momentów zwątpienia i nawet jeśli zdarzały nam się jakieś słabsze momenty, to potrafiliśmy wyjść z nich zwycięsko. Dla przykładu mogę podać mecz z zespołem z Radomia, który był naprawdę bardzo ciężki i mogliśmy go przegrać 1:3, ale koniec końców wygraliśmy 3:2. Jako kolejny przytoczę mecz z AZS-em Olsztyn u siebie, który mimo tego, że skończył się wynikiem 3:1 dla nas, to mógł się potoczyć zupełnie inaczej, ponieważ nasi goście z warmińsko-mazurskiego mieli prowadzenie w każdym z setów. Myślę, że na tych przykładach świetnie widać, że mimo takich gorszych meczów to na koniec sezonu, kiedy przyszło nam grać play-off, byliśmy silniejsi od innych zespołów właśnie taką solidnością i konsekwencją działań.

Z tego co mówisz wynika, że poza odpowiednim przygotowaniem fizycznym równie ważne jest nastawienie mentalne, jak to koordynować? Korzystaliście z pomocy psychologa?

Nie, w tym sezonie nie prowadziliśmy współpracy z żadnym psychologiem, chyba że chłopaki decydowali się na taką współpracę indywidualnie, ale tego już nie wiem. Moim zdaniem to wszystko jest kwestią tego, że Fefe nigdy nie dawał odczuć swoimi działaniami, że coś może dziać się nie tak, ponieważ gdyby pokazał taką słabość, to ona momentalnie przełożyłaby się na zawodników i resztę sztabu, co z kolei skutkuje tym, że wszyscy luzują, zamiast się spiąć, by zrobić ten kolejny krok naprzód.

Niektóre zespoły właśnie z tą mentalnością miały chyba największy problem, co doskonale widać na przykładzie Jastrzębskiego Węgla, który mimo tego, że przez całą fazę zasadniczą prezentował dość równy poziom, to w półfinałach w zasadzie się przed wami położył.

Jeżeli chodzi o Jastrzębski Węgiel, to mi się wydaje, że jest to zespół, który w fazie zasadniczej, kiedy nie miał nic do stracenia, szedł na maksa i urywał punkty nawet wyżej postawionym rywalom. Natomiast w momencie fazy play-off, gdzie teoretycznie też był na takiej pozycji, z której powinien swobodnie atakować i bić się nawet z potencjalnie lepszym przeciwnikiem, to już dochodzi ten stres i presja związana z medalem. Trzeba pamiętać, że półfinał to mecz o naprawdę wysoką stawkę, ponieważ awans daje już gwarancję minimum srebra i to chyba trochę go przerosło. Widać było, że jastrzębianie starali się nawiązywać wyrównaną walkę, ponieważ te pierwsze sety w ich wykonaniu wypadały naprawdę dobrze. W meczu na własnej hali długo utrzymywali prowadzenie, ale my solidnie graliśmy swoje, zachowaliśmy ten spokój, którego im zabrakło i chyba przez to w pewnym momencie gdzieś się od nas odbili i to my przejęliśmy mecz do końca.

Ze Skrą Bełchatów w fazie zasadniczej przegraliście dwa spotkania, czy przed finałem mieliście te porażki gdzieś z tyłu głowy? Jak jest z nastawieniem w takim przypadku?

Jeżeli chodzi o mecze finałowe, to faktycznie muszę przyznać, że pojawiła się w pewnym momencie taka wątpliwość, jednak to podejście i solidność, które kierowały nami przez cały sezon, wzięły górę i nikt na tych dwóch porażkach się nie koncentrował. Fefe jeszcze przed startem rozgrywek zapewniał nas, że solidna praca przyniesie efekty w najważniejszym momencie sezonu i tak też się stało. Nie można zaprzeczyć, że Skra w tym sezonie zmagała się ze zdecydowanie większymi problemami od nas, my nawet z tych słabszych chwil w zasadzie zawsze wychodziliśmy obronną ręką. Niektóre zespoły, jak na przykład Asseco Resovia, w pewnych momentach musiały walczyć same ze sobą, nam jednak nie zdarzały się większe wpadki, równo krok za krokiem dochodziliśmy do fazy play-off i pokazaliśmy w nich swoją siłę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-05-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved