Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Ivo Wagner: To nie czas na narzekanie

Ivo Wagner: To nie czas na narzekanie

fot. Klaudia Piwowarczyk

W sobotę ZAKSA Kędzierzyn-Koźle podejmowała na własnym terenie Trefl Gdańsk. Mimo że gospodarze ulegli swoim rywalom 2:3, to nic to nie zmieniło w końcowej klasyfikacji, bowiem oba zespoły już wcześniej wypracowały sobie pewne pozycje – ZAKSA pierwszą, a Trefl trzecią. Warto zaznaczyć, że podczas gdy Pomorzanie wystąpili niemalże w swoim nominalnym składzie, to trener Gardini zdecydował się dać szanse kilku zmiennikom. – Uważam, że to dobrze dać szansę młodszym chłopakom, bo istotnym jest, aby przed najważniejszą częścią sezonu mieli okazję się ograć i poczuć boisko – komentował po meczu Ivo Wagner, statystyk kędzierzynian.

Dwa pierwsze sety zapowiadały, że uda wam się rozprawić z gdańskim zespołem w przysłowiową godzinę z prysznicem. Co wydarzyło się po tej dziesięciominutowej przerwie, że to spotkanie przeciągnęło się do pięciu odsłon?



Ivo Wagner: – Moim zdaniem Trefl po drugim secie się przebudził, nasi przeciwnicy zaczęli grać dużo lepiej, skuteczniej atakowali i poprawili przyjęcie, przy tym wszystkim popełniając zdecydowanie mniej błędów. My cały czas utrzymywaliśmy ten sam poziom, ale jak widać po wyniku to za mało.

Mimo przegranej to chyba możecie być z siebie zadowoleni, weszliście w to spotkanie niemal w stu procentach drugim składem, a naprawdę dobrze to wyglądało. To chyba potwierdzenie tego, że ZAKSA ma jedną z najlepszych ławek rezerwowych w lidze.

– Myślę, że tak, a najlepiej pokazują to te dwa pierwsze sety. Również w kolejnych odsłonach walczyliśmy z przeciwnikiem jak równy z równym. Wyłączając trzecią partię, która trochę nam nie wyszła, to naprawdę nie ma na co narzekać. Całe szczęście mamy ten komfort, że co by się nie działo, to fazę zasadniczą kończymy na pierwszym miejscu. Uważam, że to dobrze dać szansę młodszym chłopakom, bo istotnym jest, aby przed najważniejszą częścią sezonu mieli okazję się ograć i poczuć boisko. Zawodnicy dotychczas bardziej eksploatowani musieli trochę odpocząć, ponieważ przed nami bardzo ważny mecz we Friedrichshafen, którego stawką jest awans do Final Four Ligi Mistrzów i chcemy przystąpić do niego w pełni sił.

Czyli wykorzystując ten mecz, w pewien sposób chcieliście sprawdzić, który ze zmienników jest gotowy, aby w przypadku ewentualnej kontuzji w zespole wziąć ciężar na swoje barki?

– Jasne, tym bardziej że ostatnie mecze graliśmy głównie taką naszą żelazną szóstką. Co prawda był okres, kiedy zabrakło nam Sama (Deroo – przyp. red.) na około miesiąc, wcześniej z problemami zdrowotnymi zmagał się Buszu (Rafał Buszek – przyp. red.) i kilku zmienników dostało swoje szanse, jednak mimo wszystko nie ma co ukrywać, że z reguły gramy niezmienionym składem. Teraz po tym meczu możemy zobaczyć, kto tak naprawdę jest gotowy na wejście w przypadku słabszego dnia któregoś z podstawowych zawodników.

Wspominając o kontuzjach, czy wszystkie z nich zostały już doleczone? Jak na chwilę obecną wygląda sytuacja zdrowotna w ZAKSIE?

– Wszyscy są zdrowi, ale nie ukrywam, że w zasadzie u każdego z zawodników pojawiają się jakieś mniejsze lub większe dolegliwości. Jakby nie patrzeć rozegraliśmy około czterdziestu meczy i to, że chłopaki nie są tak świeży jak na początku sezonu, jest jak najbardziej normalne. Jednak mimo tego, że większość ma jakieś problemy, to zdajemy sobie sprawę, że to nie jest czas na narzekanie, teraz musimy się spiąć najlepiej jak potrafimy i dograć ten sezon do końca.

Jeśli chodzi o PlusLigę, to przed wami jeszcze tylko jeden mecz fazy zasadniczej, a później już półfinały. W tym sezonie w porównaniu do poprzedniego system rozgrywania play-off uległ sporym modyfikacjom. Główne zmiany dotyczą pojawienia się finałowej szóstki i zniknięcia tych nieszczęsnych dwumeczów. Czy twoim zdaniem te nowe regulacje okażą się korzystne?

– Moim zdaniem to, że pojawiła się finałowa szóstka, jest świetnym pomysłem, co zresztą pokazuje przebieg ligi. Do końca fazy zasadniczej została tylko jedna kolejka, a my dalej nie wiemy, kto znajdzie się w strefie play-off. To na pewno dobry znak, myślę, że rozszerzenie tej fazy to naprawdę rozsądny krok i idziemy w dobrą stronę. W zeszłym sezonie problemem było te, że o najważniejsze cele graliśmy tylko dwa mecze, przez co mocno ucierpiała widowiskowość. Teraz faktycznie miejsca 3-6 również grają po dwa spotkania o półfinał, ale później walczymy już do dwóch wygranych i to na pewno dobre posunięcie. Jedyne, nad czym można byłoby się zastanowić, to jest to, że drużyny z miejsc 3-6 grają pierwszy mecz ćwierćfinałowy w sobotę, a w poprzedzającą środę mają ostatnią kolejkę ligową. Tutaj pojawia się pytanie, czy nie miałoby więcej sensu zrobienie dłuższej przerwy, aby drużyny walczące o medale miały trochę więcej czasu, by się poprawnie do tego przygotować. Z drugiej strony w tym sezonie liga nam się trochę wydłużyła, nie było zbyt wielu grających śród, a mimo wszystko istnieją pewne ramy czasowe, w których trzeba się zmieścić. Podsumowując ten system, jak każdy inny ma swoje wady i zalety.

Tak jak wspominałeś, arcyważne spotkanie macie przed sobą we wtorek. We Friedrichshafen będziecie walczyć o awans do Final Four. Mimo tego, że już przed pierwszym meczem z zespołem Vitala Heynena byliście stawiani w roli ewidentnego faworyta, to potrzebowaliście aż pięciu setów, aby pokazać wyższość nad rywalem. Co twoim zdaniem zadecydowało o tym, że mimo prowadzenia 2:0 ten mecz się tak przeciągnął i co należy poprawić, aby zrobić ten ostatni krok i zdobyć wymarzony awans?

– Po ostatnim spotkaniu z VfB Friedrichshafen rozmawialiśmy bardzo dużo przede wszystkim o takim ładzie i porządku na boisku. W tym meczu pojawiło się wiele sytuacji, w których mogliśmy lepiej wystawić czy dograć piłkę. Pamiętam, że w pierwszym secie do dziesiątego punktu mieliśmy bodajże cztery szanse na skuteczną kontrę, a ich nie wykorzystaliśmy mimo tego, że prowadziliśmy w tej odsłonie. Z takimi zespołami jak ekipa Vitala Heynena trzeba wykorzystywać wszystkie okazje i to jest jedna sprawa. Druga dotyczy tego, że gra VfB Friedrichshafen jest mocno frustrująca dla zawodników. Ta drużyna nie popełnia błędów, oni zawsze przebijają piłkę i obijają rywali po łokciach. W naszej lidze nie graliśmy jeszcze z takim zespołem, który w zasadzie nie ryzykuje, nasi przeciwnicy mają bezpieczny system, robią po dwa czy maksymalnie trzy błędy na zagrywce w secie, przez co przy wyrównanej grze my mamy około 22 przyjęcia na partię. Skutkuje to tym, że wymuszają na nas popełnienie błędu, jeśli to my nie skończymy piłki to w szeregach niemieckiego zespołu jest dwóch skrzydłowych, którzy obijają nasz blok i to na pewno jest frustrujące dla chłopaków. Moim zdaniem jeżeli chcemy zdobyć ten awans, to do kolejnego spotkania powinniśmy podejść z trochę chłodniejszymi głowami i zagrać taką naszą solidną siatkówkę, a niekoniecznie szukać jakichś zbędnych fajerwerków.

Gdybyś miał ocenić procentowo szanse na zwycięstwo w Niemczech, to ile procent dałbyś swojej drużynie?

– Statystycznie oceniając to 50%, bo taka jest siatkówka i taki jest sport, zawsze każda z drużyn może wygrać i każda z drużyn może przegrać.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved