Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Ireneusz Kłos: Po raz kolejny po roku, w którym odnieśliśmy sukces, nie potrafimy go powtórzyć

Ireneusz Kłos: Po raz kolejny po roku, w którym odnieśliśmy sukces, nie potrafimy go powtórzyć

fot. cev.eu

– Już w fazie grupowej EURO zwracałem uwagę, że gdy idzie za łatwo i przyjdzie przeciwnik, który nam się postawi, możemy mieć kłopoty, ale na pewno nie spodziewałem się takiej gry w wykonaniu mistrzów świata! – nie dowierza trzykrotny wicemistrz Europy Ireneusz Kłos.

Biało-czerwoni ponieśli pierwszą porażkę w mistrzostwach Europy, a doszło do niej w najmniej odpowiednim momencie. W meczu półfinałowym ulegli Słoweńcom 1:3, a ta przegrana była już trzecią z rzędu porażką poniesioną z tym zespołem w EURO. – Aż nie mogłem uwierzyć w to, co widziałem! Już w fazie grupowej EURO zwracałem uwagę, że gdy idzie za łatwo i przyjdzie przeciwnik, który się postawi, możemy mieć kłopoty, ale na pewno nie spodziewałem się takiej gry w wykonaniu mistrzów świata! – nie kryje zaskoczenia trzykrotny wicemistrz Europy Ireneusz Kłos.



I trudno mu się dziwić, bo taka sama reakcja towarzyszyła wszystkim kibicom zgromadzonym zarówno w na trybunach w Lublanie, jak i przed telewizorami. W pierwszej fazie inauguracyjnej partii wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z planem. Biało-czerwoni prowadzili już nawet 8:3, jednak w tym momencie ich gra się zacięła. Było to niczym woda na młyn dla Słoweńców, którzy błyskawicznie wykorzystywali błędy Polaków (aż 12 w pierwszej partii, w sumie 33). Gdy nasi reprezentanci prowadzili już 20:17, oliwy do ognia dolali sędziowie, którzy nie dopatrzyli się czterech odbić po stronie rywali. – Gdyby nie błędna ocena arbitra z końcówki pierwszej partii, nasza gra w tym półfinale mogłaby wyglądać zupełnie inaczej – nie dowierza były reprezentant Polski.

Początkowo gra w drugiej odsłonie również nie mogła cieszyć oka, ale biało-czerwoni dzięki dobrej zagrywce Michała Kubiaka i Mateusza Bieńka zdołali doprowadzić do gry na przewagi. Tę pojedynczym blokiem zakończył Dawid Konarski, który już w pierwszej fazie inauguracyjnej partii zmienił przeżywającego kryzys Macieja Muzaja. Polacy w dalszej części meczu wciąż nie mogli złapać swojego rytmu gry i choć Wilfredo Leon (22 punkty, w tym cztery asy) czy Kubiak starali się ciągnąć grę, nie prezentowali się tak, jak zdążyli nas do tego przyzwyczaić. W trzecim secie grę starali się pociągnąć Marcin Komenda, Karol Kłos oraz Aleksander Śliwka, który czego się nie dotknął, niemal wszystko zamieniał w punkt. W czym można doszukiwać się przyczyny porażki biało-czerwonych? – Nie wynikała ona wyłącznie z prostych błędów, którymi oddawaliśmy inicjatywę przeciwnikom, ale także z momentami fatalnych wystaw Fabiana Drzyzgi zwłaszcza do Leona – mówi Kłos. A może problem tkwił w atmosferze panującej na hali? – Nie możemy tej przegranej tłumaczyć hukiem i gwarem na trybunach, ale tu chyba rzeczywiście im się poddaliśmy – ubolewa trzykrotny wicemistrz Europy.

Cały mecz łudząco przypominał pamiętny ćwierćfinał mistrzostw Europy w 2015 roku, w którym Polakom również szło jak po grudzie ze Słoweńcami. Jedyną różnicą było to, że wówczas rywale wygrali spotkanie po tie-breaku i to zwycięstwo zaprowadziło ich do historycznego srebrnego medalu czempionatu Starego Kontynentu. – Już trzeci raz z rzędu nie możemy przełamać kompleksu Słowenii w EURO, a co gorsza po raz kolejny po roku, w którym odnieśliśmy sukces, nie potrafimy powtórzyć go w roku następnym. Pozostaje nam tylko walka o trzecie miejsce i to prawdopodobnie z Serbami, bo trudno w to uwierzyć, żeby pokonali kapitalnie grających w tym turnieju Francuzów – kończy Kłos.

Czy ojciec zawodnika powinien komentować jego mecze w TV?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-09-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved