Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Impel po sezonie – wynik gorszy niż aspiracje

Impel po sezonie – wynik gorszy niż aspiracje

fot. Bogusław Krośkiewicz

Niedosyt po zakończeniu sezonu mogą odczuwać siatkarki Impelu Wrocław, które wprawdzie zdobyły brązowe medale w Orlen Lidze, ale ich aspiracje były zdecydowanie większe. Jak do tego doda się brak awansu do czołowej dwunastki Ligi Mistrzyń i porażkę w ćwierćfinale Pucharu Polski, to wyłania się obraz zespołu, który nie wykorzystał szansy na mocniejsze namieszanie nie tylko na krajowym, ale także europejskim podwórku.

Wicemistrzostwo Polski zdobyte przez Impel dwa lata temu rozbudziło we wrocławskim środowisku siatkarskim apetyty na kolejne sukcesy. Takim niewątpliwie nie było czwarte miejsce, które ekipa z Dolnego Śląska zajęła na koniec sezonu 2014/2015. Dlatego też po jego zakończeniu zdecydowano się na rewolucję kadrową. Z ławką trenerską pożegnał się Tore Aleksandersen. Jego następcą został Nicola Negro, który wprawdzie znał już polskie realia, ale nie miał wielkiego doświadczenia. We Wrocławiu o sile nowo budowanego zespołu miały stanowić między innymi Monika Ptak, Agnieszka Kąkolewska i Agata Sawicka, które zostały w klubie na następne rozgrywki. Kontrakty nie zostały za to przedłużone z zagranicznymi ogniwami Impelu. W ich miejsce działacze zdecydowali się sięgnąć po znane nazwiska. Miały one sprawić, że drużyna będzie biła się o najwyższe cele. Hitem transferowym był powrót do Polski Katarzyny Skowrońskiej-Dolaty, która miała być liderką drużyny. Na skrzydłach wspierać miały ją Carolina Costagrande i Kristin Hildebrand, a w defensywie Lenka Dürr. Za rozegranie odpowiadać miała natomiast doświadczona Milena Radecka. Wydawało się więc, że z takim składem dolnośląska ekipa nie tylko może odważnie myśleć o nawiązaniu walki o mistrzostwo Polski z Chemikiem Police, ale także pokusić się o namieszanie w Lidze Mistrzyń. Apetyty we Wrocławiu były wielkie, lecz na nich się skończyło.



Od początku sezonu podopieczne trenera Negro nie prezentowały porywającej siatkówki. Nie dość, że nie mogły znaleźć odpowiedniego rytmu gry, to jeszcze traciły sety ze zdecydowanie niżej notowanymi rywalkami. Tie-breaki przytrafiły im się w starciach z Muszynianką i Budowlanymi, a porażki z Chemikiem i PGE Atomem Treflem były kubłem zimnej wody wylanym na głowy przedstawicieli dolnośląskiego zespołu. Z takich wyników szybko wyciągnięto wnioski i rozstano się z trenerem Negro, którego zastąpił Jacek Grabowski. Później wrocławianki pokazały lwi pazur, ogrywając mistrza Polski, ale jedna jaskółka wiosny nie uczyniła. Wprawdzie Impel znalazł się w półfinale, w którym nawet raz ograł sopocianki, ale w decydującym starciu o awans do finału został rozgromiony przez przeciwniczki. W walce o brąz okazał się lepszy od rywalek z Dąbrowy Górniczej. Medal na pewno cieszy, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że we Wrocławiu liczono na znacznie więcej. Tym bardziej, że Impel odpadł już w ćwierćfinale Pucharu Polski (po porażce z Muszynianką), a w Lidze Mistrzyń nie wykorzystał olbrzymiej szansy na awans do czołowej dwunastki, przegrywając u siebie z Telekomem Baku.

Bez wątpienia najjaśniej świecącą gwiazdą Impelu była Skowrońska-Dolata, która w większości pojedynków była najlepiej punktującą zawodniczką dolnośląskiego zespołu. Zawiodły za to pozostałe siatkarki, które miały grać pierwsze skrzypce. Wprawdzie Costagrande i Hildebrand zdarzały się dobre mecze, ale w wielu prezentowały się poniżej swoich możliwości. Widać było, że pierwsza z nich najlepsze lata ma już za sobą, choć często ratowała się kunsztem technicznym. Z kolei druga z nich nawet w 50% nie wykorzystała swojego potencjału, ale z Amerykankami już tak często bywa, że w reprezentacji grają jak z nut, zaś w europejskich klubach jakoś nie potrafią się odnaleźć. Wydaje się, że więcej oczekiwano też po grze Radeckiej, która chyba zbyt często uruchamiała w ataku liderkę zespołu, a schematyczne rozgrywanie było wodą na młyn dla zespołów przeciwnych. Brakowało przede wszystkim gry środkiem, choć po części wynikało to z niedokładnego przyjęcia. Zresztą Ptak i Kąkolewska nawet w bloku nie błyszczały, a szczególnie młodsza z nich jakby trochę zatrzymała się w siatkarskim rozwoju.

Co dalej z Impelem? Na pewno brązowy medal Orlen Ligi nie zaspakaja aspiracji działaczy, zawodniczek ani sztabu szkoleniowego, stąd też można spodziewać się, że w kolejnym sezonie wrocławski zespół podejmie następną próbę namieszania w polskich rozgrywkach. Choć trzeba przyznać, że tworzenie zespołu na nowy sezon włodarze Impelu rozpoczęli od trochę zaskakującego ruchu, bowiem następcą Grabowskiego na ławce trenerskiej został Marek Solarewicz. Wprawdzie od lat związany jest on z wrocławską siatkówką, ale prowadzenie seniorskiego zespołu z pewnością będzie dla niego sporym wyzwaniem. Jak poradzi sobie w nowej roli i jaki skład skomponuje wraz z prezesem Grabowskim na kolejne rozgrywki? Przekonamy się o tym w najbliższych tygodniach i miesiącach.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved