Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > III Memoriał Krzysztofa Turka: Wygrane kędzierzynian i zawiercian

III Memoriał Krzysztofa Turka: Wygrane kędzierzynian i zawiercian

fot. CEV

Drugiego dnia rozgrywanego w Katowicach III Memoriału Krzysztofa Turka ze zwycięstwa mogli cieszyć się siatkarze kędzierzyńskiej ZAKSY i Aluronu Virtu Warty Zawiercie. O ile spotkanie wicemistrzów Polski z United Volleys Frankfurt rozgrywane było pod dyktando podopiecznych Andrei Gardiniego, to w drugim meczu nie zabrakło emocji.

Po piątkowej porażce z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie podopieczni Andrei Gardiniego w konfrontacji z zespołem Stelio DeRocco zaprezentowali się zdecydowanie lepiej. Wciąż widoczny był brak pierwszoplanowych postaci wicemistrzów Polski (Toniutti, Deroo, Bieniek, Zatorski – przyp. red.), mimo to kędzierzynianie zdominowali rywali, kontrolując przebieg spotkania. W drugim meczu lepiej rozpoczęli zawiercianie, jednak gospodarze nie pozwolili rywalom rozwinąć skrzydeł. W tym starciu widzieliśmy zdecydowanie więcej walki, finalnie 3:2 wygrali siatkarze z Zawiercia.



ZAKSA spotkanie rozpoczęła w identycznym zestawieniu jak mecz z rywalami z Zawiercia. Początek spotkania to popis gry wicemistrzów Polski. Skuteczne ataki Łukasza Kaczmarka i Rafała Szymury oraz zerwane ataki Niemców pozwoliły bardzo szybko drużynie Andrei Gardiniego wypracować pięciopunktową zaliczkę. Po bloku ZAKSY było już 2:7. Serię swojej drużynie zagwarantował Łukasz Kaczmarek, to właśnie zagrywki atakującego kędzierzynian sprawiły gościom z Niemiec tak dużo problemów. W ślady swojego kolegi poszedł Tomasz Kalembka, a dzięki aktywności Mateusza Sacharewicza na środku ZAKSA prowadziła już 14:9. W tej części spotkania celne ataki przeplatały błędy własne, podopieczni Stelio DeRocco pokazali, że również dysponują niezłym serwisem i w końcówce mogło być nerwowo (18:21). Mimo zrywu Niemców kędzierzynianie nie wypuścili prowadzenia z rąk, na ostatniej prostej nie zawodził Kaczmarek i to ZAKSA wygrywając 25:20, objęła prowadzenie w meczu.

Siatkarze United Volleys Frankfurt nieco dłużej stawiali opór rywalom w drugiej partii spotkania. Przy wymianie sił w ataku kędzierzynianie mogli liczyć na nieco bardziej widocznego w tym fragmencie spotkania Koopersa. Kanadyjski przyjmujący do skutecznych ataków dodał punktową zagrywkę i to ZAKSA przystąpiła do budowania dystansu. Początki były jeszcze dość ostrożne, jednak zagrywki Mateusza Sacharewicza pozwoliły drużynie Andrei Gardiniego po raz kolejny zdominować rywali (6:11). W zagraniach z pierwszych akcji szans nie marnował Rafał Szymura, młody przyjmujący bezlitośnie obijał blok rywali. ZAKSIE przytrafił się jednak przestój, a tego Schwarz i jego koledzy nie zmarnowali, zmniejszając stratę do trzech oczek (13:16). Siatkarze z Niemiec w ważnym momencie seta nie ustrzegli się prostych błędów własnych, na skuteczności nie stracił natomiast Kaczmarek, prowadząc swój zespół do zwycięstwa 25:21.

Widząc swoje szanse w spotkaniu, podopieczni Stelio DeRocco w trzecim secie przystąpili do ataku od pierwszych akcji. Mocny i celny serwis pozwolił Niemcom prowadzić 4:1. W tej części spotkania problemy z przyjęciem zagrywek rywali miał Rafał Szymura. Siatkarze United Volleys Frankfurt nie wykorzystali tej szansy, popełniając kolejne błędy, podali kędzierzynianom „pomocną dłoń” i gra ponownie się wyrównała (6:5). W tej partii goście z Niemiec kolejno odzyskiwali i tracili prowadzenie, po kędzierzyńskiej stronie siatki regularnie punktowali Kaczmarek z Koopersem, jednak wciąż to goście byli o krok dalej (12:10, 13:11). Po nieudanej kiwce Stępnia, kiedy dystans wzrósł do trzech oczek, trener Gardini przywołał swoich zawodników do siebie. Po wznowieniu rywalizacji ZAKSA grając cierpliwie, przy kolejnych atakach Koopersa wróciła do gry (16:14). Niemcy nie utrzymali tego tempa gry, kluczowy fragment partii należał do ZAKSY, która wygrała 25:22 i w całym meczu 3:0.

United Volleys Frankfurt – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3
(20:25, 21:25, 22:25)

W drugim spotkaniu spotkały się ekipy, które pierwszego dnia mogły się cieszyć ze zwycięstw. Zawiercianie tym razem w katowickiej hali w Szopienicach pojawili się nieco osłabieni brakiem Michala Masnego. Tego osłabienia nie było widać w grze Aluronu Virtu Warty Zawiercie. Praktycznie od pierwszych akcji spotkania utrzymywała się wymiana sił w ataku, na zagrania Butryna odpowiadał Semeniuk. Od początku aktywni byli również środkowi obu drużyn, do stanu po 11 o krok dalej byli podopieczni Piotra Gruszki, dopiero zerwany atak Karola Butryna dał sygnał do ataku przyjezdnym. Cierpliwa gra opłaciła się i po bloku na Depowskim zawiercianie prowadzili 15:12. W tej części spotkania nie brakowało zepsutych zagrywek, przy czym częściej mylili się siatkarze Gieksy. W końcówce o sile bloku rywali przekonał się Butryn i katowiczanie byli w trudnej sytuacji (15:19). Tej straty GKS nie zdołał już odrobić, swoje noty w końcówce seta poprawił jeszcze Bociek, seta zakończył autowy atak Bartosza Krzyśka (19:25).

Porażka wyraźnie podenerwowała gospodarzy spotkania. Odsłona druga to mocny start zespołu Piotra Gruszki, zagrywki Krulickiego pozwoliły miejscowym zbudować kilkupunktowy dystans. W kontrach niezłe noty zbierał Depowski (3:0), jednak również goście nie zamierzali rezygnować. Nawet potrójny blok GKS-u nie był przeszkodą dla Grzegorza Boćka, na środku siatki równie pewnie szanse wykorzystywał Bartosz Gawryszewski. Ten set to jednak wyższy poziom skuteczności miejscowych i proste błędy własne siatkarzy z Zawiercia. W ataku odbudował się Karol Butryn (13:9), kończąc zagrania nawet z sytuacyjnych piłek. Kiedy wszystko wskazywało, że katowiczanie kontrolują sytuację, nieco niepewności w szeregi rywali swoimi atakami wprowadził Semeniuk (14:13). Czas, o który poprosił Piotr Gruszka, uspokoił jednak grę i Gieksa odzyskała dwupunktową zaliczkę. Zawiercianie kilkukrotnie zdołali jeszcze zbliżyć się do rywali, jednak ten fragment meczu padł łupem GKS-u Katowice (25:21).

Przy zmienności sytuacji trudno było wskazać faworyta do zwycięstwa w tym meczu, tym bardziej że w kolejnej partii siatkarze obu ekip wrócili do gry na styku. W tej odsłonie celnymi serwisami popisywali się Malinowski (po stronie Aluronu Virtu Warty Zawiercie) i Sobański (w GKS-ie). Pierwsze wyższe prowadzenie zagwarantował swojej drużynie Waliński, po chwili asem serwisowym popisał się Gawryszewski i zawiercianie prowadzili 14:11. Gości do zwycięstwa przybliżały błędy własne gospodarzy, i tak przy stanie 12:19 niemal pewne było, że tej przewagi przyjezdni nie pozwolą sobie odebrać. Końcówka seta to błędy po obu stronach siatki i wygrana gości 25:17. W czwartej partii katowiczanie nie pozwolili rywalom na tak wiele, sygnał do ataku dał swoim kolegom Karol Butryn, nieco lepsza zagrywka GKS-u miała odzwierciedlenie na tablicy wyników (10:5). Przy stabilnej grze podopiecznych trenera Gruszki nic nie mogło Gieksie odebrać prowadzenia, triumfem 25:17 Butryn i jego koledzy zapewnili sobie grę w tie-breaku.

Decydujący fragment meczu lepiej rozpoczął się dla gości, głównie za sprawą błędów własnych popełnianych przez miejscowych (2:6). Regularnymi serwisami przyjmujących rywali męczył Kamil Semeniuk, nieco gorzej radząc sobie w ataku. Przy zmianie stron boiska było 5:8. Mimo szans w ataku katowiczanie nie zdołali już odwrócić losów seta, ataki Butryna czy wygrane przez Kohuta rywalizacje na siatce mogły tylko zmniejszyć rozmiar porażki. Wygrywając 15:11, Aluron Virtu Warta Zawiercie jako jedyny zespół zakończył III Memoriał Krzysztofa Turka z kompletem zwycięstw.

GKS Katowice – Aluron Virtu Warta Zawiercie 2:3
(19:25, 25:21, 17:25, 25:17, 11:15)

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved