Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > II liga M: Sanoczanie kontynuują zwycięską passę

II liga M: Sanoczanie kontynuują zwycięską passę

TSV Sanok wygrał kolejny mecz w grupie 6. II ligi mężczyzn. Podopieczni Piotra Podpory tym razem w pięciu setach pokonali na wyjeździe Contimax MOSiR Bochnia. Chociaż gospodarze prowadzili w spotkaniu już 2:1, to nie potrafili postawić kropki nad i, przegrywając czwartego seta wysoko i cały mecz 2:3.

Sanoczanie po trzytygodniowej przerwie w rozgrywkach grali w początkowej fazie seta bardzo ospale, mieli problem z przyjęciem zagrywki, a na domiar tego ponownie zagrali bez Tomasza Józefackiego, którego absencja przedłuży się co najmniej do 25 stycznia 2016 roku. Mecz na szczycie II ligi lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy po dwóch udanych zagrywkach Pawła Samborskiego prowadzili 2:0. Kolegów do walki poderwał Tomasz Kusior i tym razem po jego zagrywkach był remis 5:5. Z biegiem czasu po raz kolejny do głosu doszli gospodarze i uzyskali dwupunktowe prowadzenie (10:8). Lider tabeli popełnił wiele błędów własnych w tym okresie gry i był w odwrocie, a przy stanie 13:11 dla MOSiR-u o przerwę na żądanie poprosił trener Piotr Podpora. Był to dobry ruch szkoleniowca, ponieważ jego podopieczni szybko odrobili straty i po ataku kapitana Patryka Łaby doprowadzili do remisu 14:14. Od tego momentu uwidoczniła się przewaga drużyny gości, zbicie Pawła Rusina dało TSV trzypunktową przewagę (18:15). Tym razem to gospodarze mylili się i byli tłem dla dobrze grających sanoczan. W końcówce seta ciężar gry wziął na siebie Paweł Rusin i dzięki niemu sanocka ekipa wygrała 25:19.



W drugiej partii meczu obie drużyny grały falami. Najpierw podopieczni Roberta Banaszaka odrzucili swoich rywali od siatki i po autowym ataku Bartosza Soi prowadzili 5:2. Przyjezdni nie dawali jednak za wygraną, zmobilizowali się, poprawili swoje przyjęcie i po serii zagrywek Grzegorza Gnatka mieli trzy punkty więcej od bochnian (11:8). Taka przewaga sprawiła że w szeregi sanockiej ekipy wkradło się rozluźnienie. Miejscowa drużyna poderwała się do ataku, postawiła szczelny blok i na tablicy wyników był remis 11:11. Potem obie ekipy grały punkt za punkt do stanu 17:17 i kończyły swoje akcje z pierwszego uderzenia. Bochnianie w końcówce seta postawili szczelny blok, przez który nie mogli przebić się sanoczanie i dzięki temu wygrali tę partię 25:21, a skutecznym zbiciem popisał się Roman Kącki.

Niezrażeni takim obrotem sprawy podopieczni trenera Piotra Podpory nie zamierzali łatwo oddawać pola gry i objęli prowadzenie 7:4, a skutecznym blokiem na Jakubie Zmarzie popisali się Gnatek z Łabą. Reakcja miejscowa szkoleniowca była natychmiastowa, przerwa na żądanie okazała się być bardzo dobra. Gospodarze odrobili straty, dobrze zagrali w obronie i wyprowadzili punktowe kontrataki. Lider tabeli był w odwrocie, sanoccy siatkarze mieli problemy z przyjęciem, nie kończyli ataków i w efekcie tego MOSiR doprowadził do remisu 12:12. Bardzo dobrą serią zagrywek popisał się Konrad Stajer, poderwał on kolegów do walki i to dzięki niemu gospodarze mieli sześć punktów więcej od TSV (18:12). Miejscowi siatkarze bardzo dobrze zagrali w bloku, a sanoczanie nie potrafili przebić się przez tę ścianę. Zmarz z Kąckim i Ściślakiem byli prawdziwymi liderami swojej drużyny w tym okresie gry. Trener sanoczan rotował składem, brał przerwy na żądanie, lecz na nic się to zdało. Gospodarze nie zmarnowali wypracowanej przez siebie przewagi i po ataku  Szymona Ściślaka wysoko wygrali tego seta w stosunku 25:17.

Chcąc myśleć o przedłużeniu nadziei na wygranie spotkania, TSV musiało wygrać seta numer cztery. Od samego początku ton wydarzeniom na boisku  nadawali sanoczanie i po dobrzej grze w polu zagrywki Bartosza Soi TSV prowadził 7:2. Role na boisku zupełnie się odwróciły i gospodarze w niczym nie przypominali walecznej ekipy z dwóch poprzednich setów. Miejscowy szkoleniowiec dokonywał zmian w składzie, lecz nie przyniosło to zamierzonego efektu, Samborski ze Stajerem próbowali poderwać swoich kolegów do skutecznej gry, lecz było to za mało. W natarciu przez cały czas byli goście i punktowy blok Kusiora sprawił, że prowadzili 14:7. Miejscowi siatkarze nie byli w stanie odrobić straty punktowej do swoich rywali, a po ataku Soi przegrywali 10:19. Ostatecznie seta tego zakończył asem serwisowym Paweł Rusin i przyjezdni wygrali 25:13.

Grę w secie prawdy lepiej rozpoczęli sanoczanie i na samym początku prowadzili 4:1. Gospodarze nie pozostali dłużni, dobra gra Kąckiego w bloku i ataku dała nadzieję bochnianom na nawiązanie dobrej gry, było wówczas 4:3 dla TSV. Wkrótce po tym, jak zablokowany został Rusin, MOSiR remisował 6:6 i na boisku rozpoczęła się prawdziwa wymiana ciosów. Raz jedna, a raz druga drużyna zdobywała prowadzenie, po czym traciła je na rzecz swoich rywali. Ekipa z miasta soli prowadziła 9:8 po tym, jak atakiem ze skrzydła popisał się Samborski i w tym momencie dwa błędy własne ekipy z Bochni dały sanoczanom jednopunktowe prowadzenie 10:9. W końcówce seta bardzo dobrymi zagrywkami popisał się Bartosz Soja, gospodarze mieli problemy z przyjęciem i w efekcie tego przegrali tę partię meczu w stosunku 11:15.

Pomimo przegranego meczu z liderem z Sanoka ekipa z Bochni nie była tym faktem zasmucona. – Planem minimum w tym spotkaniu było zdobycie przez nas jednego punktu, zawsze jest to jakiś handicap w porównaniu z pozostałymi zespołami grającymi przeciwko ekipie z Sanoka. Mieliśmy ochotę na większą zdobycz punktową w tym meczu, co było widać z przebiegu tego spotkania, mogliśmy zdobyć co najmniej dwa punkty. W piątym secie przy stanie 8:8 przytrafiły się nam trzy błędy z rzędu i to zadecydowało o naszej porażce. Cieszy nas nasza dobra gra środkowych, pokazaliśmy się z bardzo dobrej strony w tym elemencie – powiedział trener MOSiR-u Robert Banaszak. W trzecim secie z bardzo dobrej strony pokazał się Konrad Stajer. – Nie było wśród nas presji na wynik, chcieliśmy zagrać tak, jak najlepiej potrafimy i to nam się udało. Wiadomo, że ekipa z Sanoka jest faworytem do awansu do I ligi, cieszy nas zdobycie jednego punktu w tym meczu – stwierdził siatkarz bocheńskiej ekipy.

Pomimo zwycięstwa 3:2 klasę rywala z Bochni docenił Tomasz Kusior. – Kilku zawodników z Bochni sprawiło nam wiele kłopotów w elemencie zagrywki. Wiązało się to potem z naszymi problemami na siatce i na skrzydłach. Ekipa z Bochni postawiła nam ciężkie warunki, co było widać w tym spotkaniu, to zdobyte doświadczenie będzie procentowało w kolejnych meczach, w których będziemy grali, mamy przed sobą jeszcze wiele spotkań. W okresie przygotowawczym graliśmy z MOSiR-em w turnieju towarzyskim i wiedzieliśmy, że oni dobrze grają w obronie i zagrywce i potwierdziło się to w tym meczu. Cieszymy się z tego zwycięstwa i ze zdobycia dwóch punktów w tym meczu – zakończył środkowy TSV.

MOSiR Bochnia – TSV Sanok 2:3
(19:25, 25:21, 25:17, 13:25, 11:15)

Składy zespołów:
MOSiR: Jarzyna, Konieczny, Samborski, Kącki, Zmarz, Stajer, Luks (libero) oraz Habel, Ściślak i Wysocki
TSV: Kosiek, Soja, Rusin, Łaba, Gnatek, Kusior, Dembiec (libero) oraz Jakubek, Przystaś, Gąsior i Kalandyk

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy 6 II ligi mężczyzn

źródło: esanok.pl, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-01-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved