Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > II liga M: Dwa zwycięstwa sanoczan z Błękitnymi

II liga M: Dwa zwycięstwa sanoczan z Błękitnymi

Sanoccy siatkarze dwukrotnie pokonali Błękitnych Ropczyce i potrzebują jednej wygranej, aby awansować do półfinałowych rozgrywek w II lidze. Błękitni pomimo dwóch porażek postawili ciężkie warunki gry podopiecznym trenera Piotra Podpory.

W pierwszym secie pierwszego meczu na początku sanoczanie dominowali i po asie serwisowym Rusina prowadzili 5:2, przyjezdni nie pozostali dłużni i po trudnych zagrywkach Kotyli przegrywali jednym punktem (5:6). Gospodarze nie pokazali w pełni swoich umiejętności, wprawdzie po ataku Józefackiego prowadzili 12:9, ale kilka chwil później Błękitni zbliżyli się do swoich rywali na jeden punkt (11:12). Od tego momentu obie ekipy grały punkt za punkt, sanoccy siatkarze mieli problem z przyjęciem i nie potrafili zbudować przewagi punktowej. Dwa błędy własne podopiecznych trenera Jana Włodarczyka sprawiły, że to TSV prowadził 20:18. Ciężar gry wziął na siebie Pachliński, zawodnik ten popisał się serią trudnych zagrywek i dzięki niemu przyjezdni prowadzili 22:21. W końcówce seta prowadzenie przechodziło z jednej strony na drugą, przy stanie 24:23 piłkę setową mieli gospodarze i nie wykorzystali tej szansy, następnie ekipa z Ropczyc mogła zakończyć tego seta na swoją korzyść i prowadziła 25:24. Ostatecznie miejscowi siatkarze wygrali po nerwowej końcówce i objęli prowadzenie w meczu 1:0.



W drugiej partii spotkania nadal trwała wyrównana gra, obie ekipy kończyły swoje akcje z pierwszego uderzenia i przez dłuższy czas na tablicy wyników był remis. W ekipie TSV doszło do dwóch zmian: na przyjęciu Kośka zastąpił Przystaś, a na przyjęciu za Łabę pojawił się Jakubek. Zarówno Błękitni, jak i TSV nie potrafili wypracować sobie znaczącej przewagi, sanoczanie dobrze zagrali w bloku, ale to wszystko było za mało na dobrze dysponowanych tego dnia ropczyczan. Podopieczni trenera Podpory po dwóch zbiciach Gnatka prowadzili 19:17, ale nie zdołali utrzymać wypracowanej przewagi i na skutek ataków Włodarczyka doszło do remisu 22:22. Ważnym elementem, który zadecydował o wygranej Błękitnych w tym secie, był blok, dobrze spisał się Pękala, mocną zagrywką popisał się Goryl i przyjezdni wygrali drugiego seta w stosunku 25:23.

Sanoczanie w dalszym ciągu powoli się rozkręcali i grali zbyt ospale, sygnał do ataku dali Gąsior z Rusinem i poderwali oni swoich kolegów do skutecznej gry. Błękitni prowadzili 7:5 i od tego momentu zaznaczyła się przewaga miejscowej drużyny, Jakubek mocnymi atakami ze skrzydła zdobył kilka cennych punktów, popisał się mocną zagrywką i TSV prowadził 15:11. Błękitni pomimo niekorzystnego wyniku nadal walczyli i byli równorzędnym rywalem dla sanoczan. Zadowoleni kilkupunktową przewagą gospodarze po asie serwisowym Kotyli mieli zaledwie dwa punkty zapasu (21:19). Przerwa wzięta przez trenera Podporę była dobrym ruchem, serią dobrych zagrywek popisał się Gnatek, a seta atakiem ze skrzydła zakończył Jakubek i w meczu było 2:1 dla TSV.

Pomimo niekorzystnego obrotu sprawy na boisku Błękitni nie zamierzali się poddawać i na początku po serii błędów własnych sanoczan prowadzili 7:4. Podrażnieni takim obrotem sprawy gospodarze szybko wyciągnęli wnioski ze swojej słabszej postawy, Przystaś skutecznie gubił blok swoich rywali, wykonał serię trudnych zagrywek i miejscowi siatkarze prowadzili 14:9. Był to przełomowy moment tego seta, ekipa gości próbowała jeszcze nawiązać wyrównaną grę, zniwelowała straty do dwóch punktów (17:19) po błędzie własnym gospodarzy, jednak na więcej nie było stać przyjezdnych. Sanoczanie popisali się bardzo dobrą grą w bloku i w efekcie wygrali tego seta 25:18.

Odmienne nastroje panowały w obu ekipach po zakończonym pierwszym spotkaniu. Trener sanoczan był zadowolony tylko z wyniku w tym meczu, ale z postawy już nie. – W pierwszym meczu większość zawodników nie zagrała na maksimum swoich możliwości, nie wiem, czy zaprezentowali się chociaż w 50% dobrze. Należy się jednak z tego cieszyć, ponieważ w tej drużynie tkwi duży potencjał, natomiast sam przebieg gry i jej jakość nie była na najwyższym poziomie. Popełniliśmy wiele błędów w zagrywce oraz błędów bezpośrednich w przyjęciu. Mając na uwadze cały przepracowany tydzień, mieliśmy problem z wykorzystaniem kontrataków. Z czego to wynikało, to nie wiem, myślę, że miało to związek ze stresem, jaki towarzyszył całej drużynie. W tej ekipie jest dobra atmosfera, ale sportowo przez cały czas musimy się dogrywać i mam nadzieję, że w kolejnym meczu przeciwko Błękitnym zagramy jeszcze lepiej – podsumował mecz trener Piotr Podpora. – Błękitni Ropczyce bardzo dobrze zagrali w polu zagrywki i w tym elemencie zrobili nam dużo krzywdy, wiele piłek oddawaliśmy bezpośrednio na drugą stronę, Błękitni wykorzystali kontry i stąd brały się nasze problemy. Zależało nam na tym, żeby dobrze otworzyć ten mecz i to nam się udało, z czego się bardzo cieszymy. Swoją siłę opieramy na całej dwunastce zawodników, zdajemy sobie sprawę, że przed nami sporo meczów i każdy z nas musi być gotowy do gry – stwierdził atakujący sanoczan, Tomasz Józefacki.

Pomimo poniesionej porażki z postawy swoich podopiecznych był zadowolony trener Jan Włodarczyk. – Zagraliśmy zdecydowanie lepiej niż w dwóch pierwszych meczach sezonu zasadniczego, gdzie przegraliśmy dwukrotnie po 0:3, jestem zadowolony z postawy swoich zawodników. Podeszliśmy trochę za nerwowo do tego meczu, co było szczególnie widoczne w pierwszym secie, gdzie nie wykorzystaliśmy piłki setowej. Poza ostatnim setem pierwsze trzy były bardzo wyrównane, zrealizowaliśmy zakładane przedmeczowe założenia i z tego bardzo się cieszymy – zakończył opiekun Błękitnych.

TSV Sanok – Błękitni Ropczyce 3:1
(27:25, 23:25, 25:20, 25:18)

Składy zespołów:
TSV: Kosiek, Józefacki, Rusin, Łaba, Gnatek, Kusior, Dembiec (libero) oraz Przystaś, Gąsior, Soja i Jakubek
Błękitni: Białorudzki, Włodarczyk, Pachliński, Kotyla, Goryl, Pękala, Waszczuk (libero) oraz Grendysa, Cebula i Kalandyk


 

W drugim meczu niemający nic do stracenia podopieczni grającego trenera Jana Włodarczyka od początku meczu narzucili swój styl gry i po licznych błędach własnych sanoczan prowadzili 10:7. Podobnie jak miało to miejsce w pierwszym spotkaniu gospodarze nie potrafili złapać swojego stylu gry i po punktowym bloku Białorudzkiego i Goryla na Jakubku przegrywali 11:15. Przełamanie gospodarzy nastąpiło po dwóch atakach Józefackiego i miejscowi siatkarze przegrywali 18:19. Ekipa Błękitnych nie kończyła ataków z pierwszego uderzenia, co skrupulatnie wykorzystali gospodarze i po ataku Gnatka ze środka prowadzili 23:22. Ten sam zawodnik zakończył seta udanym atakiem i TSV prowadził w meczu 1:0.

Przyjezdni w dalszym ciągu toczyli wyrównaną grę z wyżej notowanym rywalem, liderem w ich ekipie był Pachliński, który raz za razem punktował i wyprowadził swoją ekipę na dwupunktowe prowadzenie (7:5). Sanoczanie za sprawą Pawła Rusina szybko odpowiedzieli i był remis 9:9. Do stanu 12:12 obie drużyny grały punkt za punkt, po czym po błędzie własnym Kotyli i ataku Kusiora TSV prowadził 15:13. Miejscowi siatkarze dobrze spisywali się  w ataku oraz obronie, dzięki czemu ich przewaga po ataku Rusina wzrosła do trzech punktów (22:19). Końcówkę seta lepiej rozegrali podopieczni trenera Podpory i po punktowym zbiciu Jakubka wygrali seta w stosunku 25:21.

Trzeci set był ostatnią szansą na przedłużenie rywalizacji przez ekipę Błękitnych. Na początku przyjezdni dobrze zagrali w bloku, Włodarczyk zdobył kilka cennych punktów i był remis 7:7. Drużynę z grodu Grzegorza na prowadzenie 11:8 wyprowadził niezawodny tego dnia Rusin, ekipa z Ropczyc przez dłuższy czas nie potrafiła odrobić strat punktowych i tylko pojedynczymi akcajmi w wykonaniu Grendysy i Pękali Błękitni próbowali nawiązać wyrównaną grę. Zadowoleni prowadzeniem miejscowi siatkarze stracili całą przewagę i po ataku Kotyli był remis 20:20. Wydawało się wówczas, że ekipa gości znalazła sposób na swoich rywali, tak się jednak nie stało. Reprymenda udzielona przez trenera Podporę podziałała na jego zawodników niczym kubeł zimnej wody. Za sprawą Józefackiego i Rusina gospodarze prowadzili 24:22, odpowiedział jeszcze w ataku ze środka Goryl i Błękitni tracili jeden punkt (23:24). Ten sam zawodnik pomylił się w polu zagrywki i druga wygrana sanoczan w fazie play-off stała się faktem.

Miejscowi siatkarze pomimo dwóch wygranych meczów docenili klasę rywala. – Oba mecze były bardzo podobne do siebie, zostawiliśmy wiele zdrowia na boisku, ale nie był to łatwiejszy mecz niż pierwsze spotkanie. Popełniliśmy mniej błędów w zagrywce, a w ekipie Błękitnych w tym elemencie ryzykował Tomasz Kotyla. Dobrze też zagraliśmy na przyjęciu i dobrze też wyglądała gra środkiem. Kolejne mecze na pewno nie będą łatwe, będziemy się musieli do nich dobrze przygotować i będziemy walczyć – ocenił rozgrywający TSV Paweł Przystaś. W podobnym tonie wypowiedział się środkowy TSV Tomasz Kusior.Zdecydowanie poprawiliśmy przyjęcie w porównaniu do pierwszego meczu, przez co nasi rozgrywający mogli prowadzić bardziej urozmaiconą grę. Powrót po kontuzji jednego przyjmującego w ekipie Błękitnych oraz bardzo dobre przyjęcie sprawiło, że mieliśmy problem z atakami ze skrzydeł drużyny przeciwnej – podsumował dwa mecze zawodnik.

Siatkarze Błękitnych postawili ciężkie warunki gry ekipie z Sanoka i w obu meczach zagrali bardzo dobrze. – Pomimo dwóch poniesionych porażek zagraliśmy dwa dobre mecze. O naszych porażkach zadecydowały końcówki setów oraz popsute przez nas zagrywki. Sanoczanie zagrali dobrze w przyjęciu oraz skutecznie grali w pierwszej akcji, kończyli dużo kontrataków i to zadecydowało o ich zwycięstwie. Na pewno nie poddamy się i jeszcze bardziej przeciwstawimy się ekipie sanockiej – stwierdził Tomasz Kotyla. Inny zawodnik Błękitnych docenił klasę sanoczan. Jednocześnie zapowiedział, że w meczu w Ropczycach sanocka drużyna będzie musiała zostawić sporo zdrowia na boisku. – Dla nas wynik tych spotkań jest niezadowalający, po cichu liczyliśmy, że w pierwszym meczu uda nam się doprowadzić do tie-breaka i uda nam się odnieść zwycięstwo. Doskonale zdajemy sobie, na jakim etapie i na jakim poziomie są obie drużyny, znamy swoje miejsce w szeregu. Pokazaliśmy się w tych meczach z dobrej strony, zaprezentowaliśmy wolę walki, walczyliśmy i mam nadzieję, że kibicom podobały się te dwa mecze. Postawimy wysoko poprzeczkę naszym rywalom i sanoczanie będą musieli się mocno natrudzić, żeby wywieźć zwycięstwo z Ropczyc – zakończył Krystian Pachliński.

TSV Sanok – Błękitni Ropczyce 3:0
(25:23, 25:21, 25:23)

Stan rywalizacji w play-off: 2:0 dla TSV

Składy zespołów:
TSV: Przystaś, Józefacki, Rusin, Jakubek, Gnatek, Kusior, Dembiec (libero) oraz J. Kalandyk i Soja
Błękitni: Białorudzki, Włodarczyk, Pachliński, Kotyla, Goryl, Pękala, Waszczuk (libero) oraz Grendysa i K Kalandyk

Zobacz również:
Wyniki fazy play-off w II lidze mężczyzn, grupa VI

źródło: esanok.pl, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved