Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga kobiet > II liga K: Zespoły z Mielca i Warszawy o krok bliżej upragnionego awansu

II liga K: Zespoły z Mielca i Warszawy o krok bliżej upragnionego awansu

We Włocławku rozpoczął się turniej finałowy o awans do I ligi kobiet. Pierwsze dwa spotkania zakończyły się w trzech setach, a górą były zespoły Szóstki Mielec i Bluesoft Mazovii Warszawa. Już jutro we Włocławku kolejny dzień zmagań, których stawką są dwa miejsca na zapleczu ekstraklasy.

W pierwszym meczu gospodynie zawodów siatkarki WTS-u Włocławek zmierzyły się z mielczankami. Miejscowe siatkarki nie rozpoczęły tego starcia najlepiej, zablokowana została Daria Pik, w ataku ze środka za linię 9. metra piłkę wyrzuciła Patrycja Forma. Na nic zdawały się znakomite obrony Alicji Walczak, bo jej koleżanki raz za razem „zrywały” swoje ataki. Już przy stanie 0:4 o czas zmuszony był poprosić trener Marek Zacharek. Siatkarki Szóstki Mielec znakomicie spisywały się w bloku, podwyższając przewagę do sześciu oczek po ataku swojej kapitan, Natalii Murdzy. Pierwsze przejście włocławianki zrobiły dopiero po ataku z lewego skrzydła Pik. Dobrze w obronie radziła sobie także Wiktoria Murdza i drużyna gości utrzymywała wysoką zaliczkę wypracowaną już w pierwszej fazie seta. Dość duży wkład w taki rozwój sytuacji miała także Dominika Mikołajewska, której włocławianki również nie były w stanie zatrzymać. Na parkiecie pojawiła się Izabela Wasiak, było już jednak za późno na odrabianie strat w tym secie (8:16). Mielczanki pewnie wygrały premierową odsłonę spotkania (25:10).



Kolejny set rozpoczął się podobnie. Tym razem przy pozytywnym przyjęciu Aleksandra Wyczałkowska starała się uruchomić swoje środkowe, ale wyregulować celownik musiała Aneta Pietrzyńska i potrzebowała na to nieco więcej czasu. Alternatywą było posyłanie piłek na lewe skrzydło do Cecylii Pietruszki, ale i ten wariant zawiódł (0:4). Na szczęście dla gospodyń małe niedokładności zaczęły wkradać się też w poczynania podopiecznych Romana Murdzy, które prowadząc tak wyraźnie nieco się rozluźniły. Mielczanki opanowały sytuację, niezwykle swobodnie poczynając sobie w polu zagrywki, a Agnieszka Cur bez trudu wykorzystywała bezpańskie piłki na siatce i o czas po raz kolejny poprosił trener Zacharek (8:15). Im bliżej było jednak końca tej partii, tym lepiej grały gospodynie i po ataku Pietruszki mogły uwierzyć w to, że uda im się odwrócić jej losy (16:19). Włocławianki ambitnie goniły wynik, obroniły kilka piłek setowych, ale w decydującym momencie w siatkę zagrywkę posłała rozgrywająca gospodyń i było już 2:0 (23:25).

Pierwszy punkt w secie ostatniej szansy dla włocławianek zdobyła Natalia Bielińska. Ona i Daria Pich starały się poderwać koleżanki do walki skutecznymi akcjami (2:0). Takie otwarcie było pewnego rodzaju nowością w tym spotkaniu, ale mielczanki bynajmniej nie składały broni. Mogły liczyć zresztą na dużą liczbę prezentów ze strony gospodyń, chociaż po tym jak Pietruszka i Pietrzyńska ustawiły szczelny blok, wciąż włocławianki były na prowadzeniu (6:4). Niewiele czasu potrzebowały zawodniczki Szóstki, by wyjść na prowadzenie. Siatkarki WTS-u grały zbyt nerwowo i podejmowały pochopne decyzje, jedną z nich było przełożenie rąk na drugą stronę siatki przez Wyczałkowską, przedłużające się akcje padały łupem zawodniczek grających w niebieskich strojach. Receptą na problemy w ofensywie gospodyń miała być Gaudencia Makokha, ale ona również nie sforsowała bloku mielczanek. Choć zawodniczki WTS-u dość długo utrzymywały wynik w okolicach remisu, końcówka należała do zwyciężczyń turnieju półfinałowego w Nowym Dworze, a Sylwia Kusik mocnym atakiem zakończyła całe spotkanie (18:25).

WTS Włocławek – Szóstka Mielec 0:3
(10:25, 23:25, 18:25)

W drugim piątkowym meczu siatkarki Polonii Świdnica zmierzyły się z warszawiankami. Podobnie jak w pierwszym spotkaniu widać było, że obie ekipy grają nerwowo, nie wystrzegając się błędów. Przy stanie 8:8 kontuzji doznała Joanna Prokop, którą zastąpiła Gabriela Mazur. Pomimo tej przykrej sytuacji to stołeczne siatkarki zdołały szybciej opanować emocje (16:11), prym w ataku wiodła Oliwia Sieradzka i to ona w dużej mierze przyczyniła się do zwycięstwie Mazovii w tej odsłonie (19:25).

Druga partia zdawała się być odbiciem lustrzanym pierwszego seta, bowiem to siatkarki ze Świdnicy dominowały (17:12). Później udana seria zagrań siatkarek z Mazowsza i chwila dekoncentracji obróciły sytuację o 180 stopni i w końcówce obie ekipy grały punkt za punkt (18:18). Warszawianki wykorzystały nadarzającą się okazję do wygrania partii i okazały się lepsze po walce na przewagi (25:27).

W trzeciej odsłonie świdniczanki po raz kolejny były godnymi rywalkami dla warszawianek, ale też nie pierwszy raz w tym spotkaniu drogo zapłaciły za moment słabości w ofensywie. Dobrze spisała się Marta Piekut, to dzięki jej blokom warszawianki zbudowały przewagę w decydującym fragmencie seta. Dodatkowo źle po jednym z ataków wylądowała Patrycja Telega, co pociągnęło za sobą drugą poważnie wyglądającą kontuzję w tym meczu. Świdniczanki nie podniosły się już i przegrały całe spotkanie dość wyraźnie (19:25).

MKS Polonia Świdnica – Bluesoft Mazovia Warszawa 0:3
(19:25, 25:27, 19:25)

Zobacz również:
Wyniki i tabela turnieju finałowego II ligi kobiet

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, II liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-05-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved