Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Igor Grobelny: Długo marzyłem o graniu w Polsce

Igor Grobelny: Długo marzyłem o graniu w Polsce

fot. Katarzyna Antczak

Śmiało można powiedzieć, że zespół z Radomia jest tegorocznym „czarnym koniem” rozgrywek PlusLigi. Podopieczni Raula Lozano po jedenastu kolejkach z dorobkiem 23 punktów zajmują trzecie miejsce w tabeli. Przed sezonem nikt nie przypuszczał, że siatkarze z Mazowsza będą pretendentami do gry o medale, jednak przy zachowaniu obecnej formy mają oni duże szanse na podium. – Bardzo się cieszę, że tak fajnie nam się wszystko układa, ale trzeba pamiętać, że to jest zasługa ciężkiej pracy – komentuje Igor Grobelny, przyjmujący Cerrad Czarnych.

Z okazji świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku dostaliście kilka dni wolnego. Czy w trakcie tej przerwy zdążyłeś zregenerować siły?



Igor Grobelny: Na pewno tak, dzięki temu, że dostaliśmy parę dni wolnego, każdy z nas mógł sobie odpocząć, spędzić czas z rodziną i naładować baterie na nadchodzące kilka miesięcy, które z całą pewnością będą bardzo pracowite.

Myślę, że śmiało można powiedzieć, że Cerrad Czarni Radom są rewelacją tego sezonu. Chyba nikt nie przypuszczał, że na półmetku fazy zasadniczej będziecie zajmować wysoką, trzecią lokatę. Co jest kluczem do waszego sukcesu?

– Bardzo się cieszę, że tak fajnie nam się wszystko układa, ale trzeba pamiętać, że to jest zasługa ciężkiej pracy. Nie każdy zespół trenuje już od 8:30 do 12:00, więc łatwo na pewno nie jest, ale jak widać po rezultatach ten wysiłek się opłaca.

Do kolejnego spotkania ligowego pozostały jeszcze prawie dwa tygodnie. Jak wykorzystacie ten czas?

– Na pewno będziemy zacięcie pracować, trenujemy coraz częściej i dłużej. Również ciężary na siłowni z dnia na dzień są większe, ale to wszystko po to, aby się dobrze przygotować się do ciężkich miesięcy, które nas teraz czekają.

Trener Raul Lozano na jednej z konferencji prasowych powiedział o tobie, że w innej drużynie grałbyś w wyjściowej szóstce. Czy w związku z tym nie czujesz pewnego niedosytu, że w Cerrad Czarnych wchodzisz głównie na zmiany?

– Wiadomo, że chciałbym więcej grać, ale i tak bardzo się cieszę, że trener Lozano daje mi dużo możliwości na pokazanie się. Myślę, że rola pierwszego wchodzącego jest równie ciężka jak rola podstawowego gracza, bo jak coś nie idzie zgodnie z planem, to trener wprowadza na boisko zmiennika, który ma przed sobą niełatwe zadanie, a mianowicie pomoc kolegom w wyjściu z trudnej sytuacji.

Z drużyną z Radomia związałeś się aż na trzy lata. To dość odważny krok, długo zastanawiałeś się nad ofertą złożoną przez Cerrad Czarnych? Czy fakt, że twój tata również bronił barw tego zespołu, miał wpływ na twoją decyzję?

– Długo marzyłem o graniu w Polsce, więc nie była to dla mnie trudna decyzja. Poziom polskiej ligi jest bardzo wysoki, więc trzy lata to idealny czas, by się rozwinąć i dostosować. A fakt, że mój tata dzięki swojemu doświadczeniu mógł mi opowiedzieć o Radomiu, był dla mnie dodatkowym wsparciem.

Swoją karierę z profesjonalną siatkówką zaczynałeś w Belgii. Jak możesz porównać poziom tamtejszej ligi z polską? Nie da się ukryć, że spore różnice widać już nawet w częstotliwości rozgrywanych spotkań.

Faktycznie, w Belgii w najwyższej lidze gra około 9-10 drużyn, więc tych meczów jest zdecydowanie mniej. Dodatkowo nie da się ukryć, że poziom siatkówki w Polsce jest zdecydowanie wyższy. Tutejsza liga jest jedną z najmocniejszych na świecie, o czym świadczy chociażby fakt, że wielu bardzo dobrych zawodników chce w niej grać.

Twoja rodzina ma bogatą siatkarską tradycję, czy w związku z tym można powiedzieć, że byłeś w pewien sposób skazany na siatkówkę?

Już jako dziecko bardzo chciałem grać w siatkówkę. Zawsze podziwiałem tatę na boisku, a po meczach odbijaliśmy razem piłkę. Prawdę mówiąc, nikt mnie nigdy do grania nie zmuszał, sam wiedziałem, że chcę to robić. Jednak zdarzały się również i trudne chwile, kilka razy, kiedy wyjątkowo mi nie szło, zastanawiałem się nad rezygnacją, wtedy z pomocą przychodzili rodzice, którzy zawsze mnie wspierali i motywowali, dzięki nim zrozumiałem, że mimo słabszych momentów nie warto odpuszczać czegoś, czemu poświęciło się nie tylko tak dużo czasu, ale również serca i siły. I właśnie za to bardzo im dzisiaj dziękuję.

Na początku swojej kariery grałeś jako rozgrywający, teraz pełnisz rolę przyjmującego. Czy na tej pozycji lepiej się odnajdujesz?

Zdecydowanie tak! Jako rozgrywający grałem na początku mojej przygody z siatkówką, ponieważ wtedy nie byłem nawet w stanie przebić piłki palcami z sześciu metrów. (śmiech) Jednak jako że zawsze byłem mały i szybki, to z czasem zacząłem trenować jako libero, a w wieku szesnastu lat zmieniłem pozycję na przyjmującego i muszę przyznać, że bardzo się z tego cieszę.

Otrzymałeś propozycję gry w reprezentacji Belgii, co z całą pewnością jest marzeniem wielu twoich kolegów, jednak ty odrzuciłeś złożoną ofertę. Czy to świadczy o tym, że bardziej identyfikujesz się z biało-czerwonymi barwami?

Dokładnie tak. Urodziłem się w Polsce i w stu procentach czuję się Polakiem, więc mam nadzieję, że kiedyś dostanę również szansę gry w reprezentacji z orłem na piersi.

Rok 2015 dobiegł końca, jak mógłbyś go podsumować pod kątem sportowym?

Myślę, że był to dla mnie bardzo ciężki i wymagający rok. Nie dość, że dużo trenowałem, to jeszcze musiałem zaaklimatyzować się w Polsce. Jednak muszę zauważyć, że z trenerem Lozano zrobiłem bardzo duży postęp. W związku z tym cieszę się, że wszystko tak się potoczyło i ten rok z całą pewnością zaliczam do udanych.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-01-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved