Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Igor Grobelny: Byliśmy liderem przez dłuższy czas i jeden mecz nas tego pozbawił

Igor Grobelny: Byliśmy liderem przez dłuższy czas i jeden mecz nas tego pozbawił

fot. plusliga.pl

Pomimo przedsezonowych zawirowań, związanych z wycofaniem się sponsora, warszawskiej drużynie udało się ostatecznie wystartować w PlusLidze. Verva Warszawa przez długi czas była liderem tabeli, jednak w końcówce rundy zasadniczej miała mały kryzys i ostatecznie ekstraklasę zakończyła na drugim miejscu. – Zostały dwa mecze do końca fazy zasadniczej i ten ostatni z ZAKSĄ mógł decydować, kto byłby pierwszy. Mogę żałować, że sezon skończył się bez medalu – przyznał Igor Grobelny.

Jesteś zawiedziony końcem sezonu w PlusLidze?



Igor Grobelny: – Szczerze mówiąc, nie wierzyłem w to, że będziemy dalej grać. Sytuacja w Polsce się nie poprawia, a kulminacyjny punkt epidemii w kraju dopiero się zaczyna. Słuszna była decyzja, żeby stosunkowo szybko odwołać większość imprez w kraju. Na początku większość myślała pewnie, że przeczekamy w domu dwa-trzy tygodnie i wszystko się uspokoi. A sportowcy wrócą do grania w lidze. Wyszło jak wyszło. Trochę przykro, że byliśmy na pierwszym miejscu przez dłuższy czas i jedno spotkanie spowodowało utratę pozycji lidera. Zostały dwa mecze do końca fazy zasadniczej i ten ostatni z ZAKSĄ mógł decydować, kto byłby pierwszy. Mogę żałować, że sezon skończył się bez medalu. Dla mnie to byłby pierwszy w klubowej karierze. Ciężko pracowaliśmy na to, żeby skończyć ligę nawet na tym drugim miejscu, nikt nam tego miejsca nie dał za darmo.

Jak oceniasz swoje sportowe wyniki?

– Jestem zadowolony. Przyznaję, był to dziwny sezon, od początku różne sytuacje nam się przytrafiały w klubie. A później, indywidualnie, też miałem okazje grać raz w ataku, a w kolejnym podejściu już jako nominalny przyjmujący. Zaczynając mecz nie wiedziałem, na jakiej pozycji przyjdzie mi skończyć spotkanie. Niektórzy mogą się dziwić dlaczego było tak, że zagrałem bardzo dobrze, po czym dwie następne kolejki kończyłem po epizodach, albo wcale nie dotknąłem piłki. Przed sezonem rozmawialiśmy z trenerem Anastasim. Andrea jasno przedstawił mi moją rolę w drużynie. Miałem być siatkarzem, który wchodzi w trudnych sytuacjach i stara się pomagać w powrocie gry na właściwie tory.

Zadaniowiec.

– Andrea ma zasady i jeśli wszyscy są zdrowi, to zaczyna sprawdzonym, wyjściowym ustawieniem. To jest oczywiste chyba dla każdego, kto choć trochę interesuje się siatkówką i obserwuje pracę Anastasiego. Wychodziło na to, z czego śmiali się koledzy, że byłem tajną bronią w sytuacji kryzysowej. Jeśli jest problem w przyjęciu, pojawiam się w roli przyjmującego. Zatkał się atak? Jestem na prawym skrzydle.

Lepiej być przyjmującym czy atakującym?

– Większą presję odczuwa przyjmujący. Ale to też większa jest satysfakcja, kiedy pomagasz drużynie w kolejnym elemencie, dlatego wolę być przyjmującym. W rolę atakującego musiałem wcielić się z marszu. Tylko w młodzieżowej siatkówce miałem okazję, żeby sprawdzać się na tej pozycji, a to już ładny kawałek czasu temu. Jak Andrea wystawiał na mnie w ataku, to robiłem tyle, ile mogłem. Trzymałem kierunki, kombinowałem nad siatką, starałem się zapunktować czymś innym, niż typowy atakujący. Mając 193 cm wzrostu nie można też sobie na wszystko pozwolić, dlatego było trochę rzeźbienia.

* Cała rozmowa Macieja Piaseckiego dostępna na portalu TVP Sport

źródło: TVP Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-04-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved