Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Iga Piątek: Zabrakło nam opanowania

Iga Piątek: Zabrakło nam opanowania

fot. azs.gliwice.pl

Siatkarki AZS-u Politechniki Śląskiej Gliwice wciąż nie znajdują recepty na urwanie seta mistrzyniom I ligi. W Warszawie pokazały się jednak jako zespół waleczny i zapowiadają, że w starciu z rywalkami przewyższającymi ich doświadczeniem i warunkami fizycznymi broni nie złożą. – Dziewczyny wygrały, głównie przewyższając nas siłą. Ja sama bardzo to odczułam, bo gdy dostałam piłką w głowę, to na początku myślałam, że już ją straciłam. (uśmiech) Myślę jednak, że nie byłyśmy im dłużne, podbijałyśmy dużo piłek, czym mogłyśmy zdeprymować Wisłę, bo przedłużałyśmy kolejne akcje. Warszawianki nie dały się jednak uśpić i niestety ta nasza ofiarność na niewiele się zdała – relacjonowała „na gorąco” losy spotkania libero gliwiczanek, Iga Piątek.

Po raz pierwszy gliwiczanki zagroziły nieco gospodyniom pierwszych dwóch meczów ćwierćfinałowych w ostatnim secie sobotniego starcia. Tam jednak w decydującym momencie warszawianki pokazały swoje największe atuty i przewagę nad rywalkami z Górnego Śląska, posyłając piłkę na środek siatki oraz do niezawodnej serbskiej atakującej. W obu przypadkach przewaga siły i zasięgu była dla siatkarek AZS-u trudna do zniwelowania. W niedzielę podopieczne Wojciecha Czapli zagrały już bez respektu dla utytułowanych przeciwniczek po drugiej stronie siatki, pozwalając popełnić im błąd poprzez dobre ustawianie się w defensywie. Dwa wyrównane sety były jednak wszystkim, na co stać było tego dnia ambitne gliwiczanki postawione w roli Dawida. – Myślę, że rywalki wygrały przede wszystkim dzięki swojemu doświadczeniu, a nam zabrakło chłodnej głowy w końcówkach. Siatkarki Wisły cały czas grały bardzo spokojnie, a po nas widać było duże emocje. Wydaje mi się, że zabrakło nam opanowania – mówiła po meczu libero AZS-u Politechniki Śląskiej Gliwice, Iga Piątek.



W odróżnieniu od poprzedniego sezonu nie zamyka to jeszcze gliwiczankom szansy na grę nawet w półfinale. W sezonie zasadniczym siatkarki znad rzeki Kłodnicy na własnym parkiecie potrafiły pokonać Radomkę Radom, Jokera Świecie czy Energetyka Poznań. Jak szanse na przedłużenie rywalizacji w 1/8 ocenia 19-letnia libero z Gliwic? – Uważam, że jesteśmy w stanie powalczyć z faworytkami i ugrać tutaj przynajmniej seta. Jeżeli to się uda, to myślę, że jesteśmy w stanie pójść za ciosem i wygrać coś więcej. My wierzymy w to, że u siebie, przed własną publicznością będzie nam się grało zdecydowanie łatwiej i postawimy się bardziej utytułowanym rywalkom. Po prostu postaramy się stworzyć lepsze widowisko i taki jest nasz cel – zapowiedziała Piątek.

Przyjezdne często musiały powtarzać swoje akcje, wykazać się dużą cierpliwością i zostawić na boisku dużo sił, aby zapracować sobie na jeden punkt. Warszawianki swoją przewagę budowały, kończąc akcje niezwykle efektownie, co na własnej skórze odczuła w pierwszym secie właśnie mierząca 176 cm libero drużyny z Gliwic. Całe zdarzenie wyglądało dość groźnie, ale młoda zawodniczka dość szybko się pozbierała i kontynuowała spotkanie. Podobną „cenę” za ustawienie się w linii strzału Bergendorff zapłaciła Paulina Brzoska, skończyło się jednak tylko na strachu. – Dziewczyny wygrały. głównie przewyższając nas siłą. Ja sama bardzo to odczułam, bo gdy dostałam piłką w głowę, to na początku myślałam, że już ją straciłam. (uśmiech) Myślę jednak, że nie byłyśmy im dłużne, podbijałyśmy dużo piłek, czym mogłyśmy zdeprymować Wisłę, bo przedłużałyśmy kolejne akcje. Warszawianki nie dały się jednak uśpić i niestety ta nasza ofiarność na niewiele się zdała – przyznała dobrze spisująca się w obronie Piątek, a sam incydent nie zachwiał jej pewności siebie. – Przez moment był taki szok, bo nie wiedziałam, co się dzieje. Potem jednak zupełnie wyrzuciłam to z pamięci i nie myślałam o tej całej sytuacji – dodała zawodniczka.

Pierwsze dwie kolejki rundy play-off przyniosły wiele zaskakujących wyników, takich jak chociażby dwie porażki Radomki Radom czy potknięcie kaliszanek. – Mam nadzieję, że też dołączymy do grona zespołów, które sprawiają niespodzianki. Nie ma zespołu, którego nie da się pokonać, to siedzi tylko w naszych głowach. Jeżeli same uwierzymy, że jesteśmy w składzie wygrać. Najpierw jednak musimy poukładać sobie wszystko same i dopiero potem będziemy mogły zagrozić Wiśle.

Iga Piątek jest wychowanką MKS-u Dąbrowa Górnicza i w zeszłym sezonie występowała jeszcze na parkietach Młodej Ligi Kobiet, właśnie broniąc barw tej drużyny. – To jest właściwie pierwszy mój sezon w seniorkach i jestem bardzo szczęśliwa, że mam szansę pograć i nabierać boiskowego doświadczenia. Zwłaszcza mecze przeciwko takim drużynom jak Wisła Warszawa mogą zaowocować w przyszłości. Cieszę się, że mam okazję zmierzyć się z takimi zawodniczkami – mówiła po meczu z warszawskimi syrenami pierwsza libero gliwiczanek.

Siatkarki z Gliwic zakończyły rundę zasadniczą na ostatnim niezagrożonym spadkiem, 8. miejscu w tabeli, dziesięciokrotnie schodząc z parkietu z tarczą. Czy cel minimum został zdaniem Piątek zrealizowany? – Założenia były oczywiście wyższe. Chciałyśmy być w czwórce… i wszystko jest jeszcze możliwe! Tylko musimy w pierwszej kolejności pokazać u siebie, że potrafimy grać dobrą siatkówkę. Jesteśmy zadowolone z utrzymania, ale chyba każda z nas liczy na coś więcej. Każda ma bardzo duże ambicje i chce osiągnąć jak najlepszy rezultat – zapewniła jedna z najbardziej zapracowanych na boisku siatkarek gliwickiego klubu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-03-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved