Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Iga Piątek: Nabrałam większego doświadczenia

Iga Piątek: Nabrałam większego doświadczenia

fot. azs.gliwice.pl

Dla Igi Piątek był to już drugi sezon w barwach AZS Politechniki Śląskiej Gliwice. Libero może być z niego zadowolona. Omijały ją kontuzje i często można było  zobaczyć ją na boisku.   – Cieszę się przede wszystkim z tego, że mogłam tak często występować, bo grałam o wiele więcej niż w poprzednim sezonie. Nabrałam większego doświadczenia i mam nadzieję, że będzie to w niedalekiej przyszłości procentować – przyznaje Piątek.

Wychowanka MKS-u Dąbrowa Górnicza w pierwszym swoim sezonie w AZS PŚ Gliwice nie miała zbyt wielu okazji do gry, gdyż musiała rywalizować z dużo bardziej doświadczoną Michaliną Jagodzińską. W zakończonej w marcu kampanii trenerzy dawali szanse występów zarówno Piątek jak i Oli Elko. W pierwszej fazie grałyśmy na zmianę – jeden mecz „Elo” drugi ja. Potem było tak, że zmieniałyśmy się na boisku, więc żadna z nas nie czuła się pokrzywdzona. Bardzo mi się fajnie z nią grało, nie było chorej rywalizacji. Trzymałyśmy za siebie kciuki i dopingowałyśmy nawzajem. Każdemu życzę takiego „rywala” boiskowego – zaznacza 21-latka



Pozycję libero w siatkówce można porównać do bramkarza w piłce nożnej. Choć w kadrze jest ich niewielu, to na boisku może przebywać tylko jedna zawodniczka. – Jak się nie gra, to chce się wejść i pokazać co się potrafi, ale jak komuś dobrze idzie, to nie można mieć do nikogo pretensji że na niego trener w danym momencie stawia. Jak któraś ma  słabszy dzień, to się ją zastępują – tak to już jest – wyjaśnia zawodniczka.

To był trochę zwariowany sezon. Przez długi czas na czele tabeli były zespoły z Dąbrowy Górniczej i Wieliczki, ale w play-off najlepsza okazała się drużyna Jokera Świecie. – Poziom był bardzo wyrównany. Do końca nie było wiadomo, kto wygra  a i tak skończyło się niespodzianką. W tamtym sezonie Wisła Warszawa i Kalisz było poza zasięgiem. A w tym, przynajmniej  te z pierwszej ósemki, to każdy mógł wygrać z każdym – analizuje Iga Piątek. Akademiczki sezon zakończyły na ósmym miejscu, ale na początku, przez kilka kolejek były nawet w ścisłej czołówce. – W naszym przypadku było tak, że w tamtym sezonie całą drużyna doszłyśmy do końca sezonu. A w tym w zasadzie po każdym meczu któraś wypadała. Myślę, że właśnie kontuzje miały na to wpływ –  zauważa.

Największym mankamentem Akademiczek była nierówna gra. Wahania formy i nieoczekiwane zwroty akcji przydarzały się nawet w tym samym secie. – Tę drugą część sezonu grałyśmy praktycznie najmłodszymi zawodniczkami i czasami tej chłodnej głowy i koncentracji brakowało w końcówkach czy to setów czy spotkań. Falowałyśmy we wszystkim. Jak fajnie szło przyjęcie, to psułyśmy zagrywkę, w kolejnym secie było na odwrót i to przekładało się na wyniki – tłumaczy Iga Piątek. Mimo problemów, podopieczne Wojciecha Czapli zagrały w play-off, nie musiały więc drżeć o utrzymanie. – Fajny miałyśmy zespół, ale te ósme miejsce to było wszystko co mogłyśmy w tym sezonie ugrać – podsumowuje libero.

Na końcowy wynik mogło też mieć wpływ to, że w drugiej części sezonu na parkiecie przeważały zawodniczki-studentki. – Rzeczywiście nie jest łatwo łączyć naukę z grę na takim poziomie. Cały dzień spędzamy na uczelni, potem trening, a jeszcze jest inne życie. Wychodzi się po treningu z sali i zaczyna się myśleć, że jutro jest kolos, Jakiś jednak złoty środek trzeba znaleźć i myślę, że nam się to udaje – podkreśla na koniec Iga Piątek.

źródło: azs.gliwice.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-05-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved