Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > I. Mazur: Przed Resovią największe wyzwanie w sezonie

I. Mazur: Przed Resovią największe wyzwanie w sezonie

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Na 10 spotkań pewnie ośmiokrotnie stawiałbym w półfinale na Zenit Kazań, ale Asseco Resovia nie jest bez szans. Mistrzowie Polski muszą wznieść się jednak na wyżyny swoich umiejętności – stwierdził Ireneusz Mazur. Według byłego szkoleniowca reprezentacji Polski rzeszowianie mają realne szanse na brązowe medale, byłoby to zrealizowaniem celu.

Włosko-rosyjska dominacja w Lidze Mistrzów trwa już od ośmiu lat. Tym razem w Krakowie wystąpi trzech przedstawicieli tych lig. Uważa pan, że Asseco Resovię stać na to, żeby pokrzyżować plany europejskim potentatom? Najtrudniejsze zadanie gospodarzy czeka chyba już na początek, w półfinale.



Ireneusz Mazur:Zdecydowanie tak. Zenit Kazań jest przecież absolutnym faworytem turnieju w Krakowie. To drużyna, która dysponuje siatkarzami z najwyższej półki. Oprócz doskonałych obcokrajowców: Wilfredo Leona i Matthew Andersona ma w swoich szeregach przecież pół reprezentacji Rosji. To zespół zbudowany pod kątem wygrania Ligi Mistrzów, ale tak jak każda drużyna ma swoje słabe strony.

Jakie?

Rosyjskie drużyny zwykle nie lubią grać pod presją. Zenit z pewnością jest jedną z nich. PGE Skra Bełchatów udowodniła, że jeśli ekipa z Kazania czuje silny opór ze strony rywala, to często sama zaczyna popełniać proste błędy. Sami zawodnicy z Bełchatowa po dwumeczu z mistrzami Rosji podkreślali, że raz drużynę z Kazania można zaskoczyć. Im jedno zwycięstwo nie wystarczyło, ale Conte i spółka pokazali, że z Zenitem da się grać.

Jak więc z nimi zagrać, żeby wygrać?

– Z elementów czysto siatkarskich szans na zaskoczenie rywali szukałbym w zagrywce. Przyjmujący mistrzów Rosji to zawodnicy wybitni, ale w odbiorze zagrywki zdarza im się popełniać błędy. Trzeba więc zagrać trudną, agresywną zagrywką i próbować neutralizować ich atuty w postaci wysokich skrzydłowych. Asseco Resovia musi wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, ale uważam, że jest to możliwe.

Porównując zawodników na konkretnych pozycjach, widzi pan gdzieś przewagę mistrzów Polski?

Myślę, że atakujący Bartosz Kurek to z pewnością przynajmniej ta sama półka co rosyjski bombardier Maksim Michajłow. Można się spierać, który z nich to zawodnik większego formatu, ale Kurka na pewno stać na to, żeby „zrobić różnicę”. W ogóle uważam, że jedyną pozycją, na której widać wyraźną różnicę na korzyść Rosjan, jest przyjęcie. Na to jednak nic nie poradzimy, że raz na jakiś czas rodzą się na świecie tacy siatkarze jak Anderson i Leon. W innych formacjach „na papierze” te porównania wypadają według mnie bardzo podobnie. Obie ekipy mają w swoich szeregach znakomitych siatkarzy. Mam przeczucie, że zwycięzca tego meczu wygra też mecz finałowy.

A tam rywalem będzie Cucine Lube Civitanova bądź Trentino Diatec. Zaskoczył pana awans do finału w Krakowie którejś z tych włoskich ekip?

– Włosi od lat należą do europejskiej czołówki, więc wielkiego zaskoczenia tutaj być nie mogło. W ubiegłym roku to my mogliśmy cieszyć się z polskiego półfinału, teraz taki sukces przypadł Włochom. Przyznam się, że po cichu liczyłem na awans Halkbanku Ankara z Michałem Kubiakiem w składzie. Po wspaniałym dwumeczu Turcy jednak odpadli, a ich pogromców stawiam w roli faworytów włoskiego starcia.

Myśli pan, że podopieczni Andrzeja Kowala wrócą do Rzeszowa z medalami na szyi? A jeśli tak, to z jakiego kruszcu?

– Według mnie brązowe medale są jak najbardziej realne. Serce chciałoby, żeby rzeszowianie zagrali w finale, ale rozum podpowiada, że znajdą się tam jednak Rosjanie, którzy w ostatnim meczu turnieju pokonają Cucine Lube. W starciu o trzecie miejsce z Trentino stawiałbym już na mistrzów Polski.

*rozmawiał Kamil Gorlicki (sport.pl)
*więcej w serwisie sport.pl

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved