Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Warta jak feniks z popiołów

I liga M: Warta jak feniks z popiołów

fot. Paweł Guzik

Powoli można mówić, że Victoria PWSZ Wałbrzych to drużyna tie-breaków. W ten weekend podopieczni Krzysztofa Janczaka również rozgrywali pięć setów. Tym razem prowadzili już 2:0 z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie, ale w żadnym z kolejnych setów nie zdołali postawić kropki nad i. Odrodzili się za to przyjezdni, którzy triumfowali 3:2.

Od początku spotkania do ataku ruszyli gospodarze, którzy dzięki dobrej zagrywce i szczelnemu blokowi wypracowali sobie trzypunktowe prowadzenie. Wprawdzie zawiercianie szybko próbowali zniwelować straty, ale popełniali sporo błędów w polu serwisowym, co znacząco utrudniało im zadanie. Dopiero punktowa zagrywka Łukasza Kaczorowskiego spowodowała, że na świetlnej tablicy pojawił się remis. Jednak chwilę później pięknym za nadobne oddał rywalom Bartosz Filipiak, a skuteczne ataki wałbrzyskich skrzydłowych sprawiły, że to Victoria miała niewielką przewagę na drugim czasie technicznym. Po nim udaną kiwką popisał się Piotr Lipiński, a kolejna trudna zagrywka gospodarzy pozwoliła im kontrolować boiskowe wydarzenia. W pewnym momencie różnica pomiędzy oboma zespołami wzrosła do pięciu oczek, ale Kaczorowski na spółkę z Grzegorzem Wójtowiczem poderwali jeszcze Wartę do walki. Zabrakło jej jednak czasu na całkowite odrobienie strat, a gospodarze triumfowali w premierowej odsłonie 25:23.



Porażka w pierwszym secie podrażniła podopiecznych trenera Kwapisiewicza, a drugą odsłonę rozpoczęli oni od mocnego uderzenia. Gospodarze próbowali odrabiać straty zagrywką, ale przyjezdni coraz lepiej spisywali się zarówno w ataku, jak i w bloku, co pozwalało im trzymać wałbrzyszan na dystans czterech punktów. Ale z biegiem czasu gra zaczęła się wyrównywać, a przy serwisie Karola Szczygielskiego Victorii udało się doprowadzić do remisu. W kolejnych minutach oba zespoły udane zagrania przeplatały błędnymi, a co rusz na świetlnej tablicy pojawiał się remis. Ryzyko w polu serwisowym nie zawsze się opłaciło, a niektóre ataki były blokowane przez przeciwników, choć wciąż żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć od drugiej na chociażby dwa oczka. Dopiero pomyłka w ataku Marcina Kantora sprawiła, że w decydującą część drugiego seta w korzystniejszej sytuacji weszli podopieczni trenera Janczaka. Lecz przyjezdni nie zamierzali się poddawać, a seria bloków pozwoliła im wrócić do gry. Na dodatek zbicie ze środka Tomasza Wasilewskiego dało im nawet piłkę setową, ale nie potrafili jej wykorzystać. Blok oraz skuteczna kontra spowodowały, że szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili wałbrzyszanie (26:24).

W trzecią odsłonę ponownie lepiej weszli zawiercianie, ale autowe zbicie Kaczorowskiego pozwoliło Victorii odrobić część strat. Jednak w kolejnych minutach popełniała ona sporo błędów w polu serwisowym, a dzięki temu wciąż inicjatywę na boisku posiadali przyjezdni. W dodatku w ataku zaczął mylić się też Filipiak, a gospodarze coraz częściej nadziewali się na blok rywali, przez co różnica punktowa pomiędzy oboma zespołami wzrosła do pięciu oczek. W tej fazie meczu odrabianie strat podopiecznym trenera Janczaka przychodziło z dużym trudem, a błędy w polu serwisowym nie ułatwiały im zadania. W dodatku nie potrafili zatrzymać w ataku Kaczorowskiego, przez co Warta pewnie zbliżała się do triumfu w tej części spotkania. Pojedyncze oczka zdobywane w polu serwisowym nie pozwoliły już gospodarzom na powrót do gry, a między innymi dobra postawa Łukasza Swodczyka na środku siatki dała zwycięstwo zawiercianom 25:19.

W czwartym secie postanowili oni pójść za ciosem, szybko wypracowując sobie trzypunktowe prowadzenie. Nie dość, że dalej w ataku dobrze spisywał się Kaczorowski, to dołączył do niego także Wójtowicz, zaś w szeregach dolnośląskiej ekipy trochę brakowało zawodnika, który wziąłby ciężar zdobywania punktów na swoje barki. Próbowała ona ratować się skuteczną grą w bloku, ale wciąż w korzystniejszej sytuacji byli zawodnicy Warty. Pomiędzy pierwszą a drugą przerwą techniczną stracili oni tylko dwa oczka, a sporo punktów zdobyli przy zagrywce Kaczorowskiego, pewnie zmierzając do tie-breaka. Victoria próbowała jeszcze odbudować swoją grę, ale pojedyncze zdobywane oczka nie pozwoliły jej już na nawiązanie wyrównanej walki w tej części spotkania. W końcówce popełniała sporo błędów, a goście skutecznie prezentowali się w ataku i bloku, ostatecznie wygrywając czwartą partię 25:13.

Na początku tie-breaka walka toczyła się cios za cios, ale gospodarze jako pierwsi zaczęli popełniać błędy, a punktowa zagrywka Swodczyka spowodowała, że dystans pomiędzy oboma zespołami wzrósł do trzech oczek. Jednak wałbrzyszanie nie zamierzali się poddawać, a po zmianie stron blok na Kantorze pozwolił im wrócić do gry. Ale w kluczowych momentach nie znaleźli recepty na powstrzymanie Kaczorowskiego, który poprowadził przyjezdnych do sukcesu. Ostatnia partia padła ich łupem 15:10.

Victoria PWSZ Wałbrzych – Aluron Virtu Warta Zawiercie 2:3 
(25:23, 26:24, 19:25, 13:25, 10:15)

Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-02-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved