Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Po 23. kolejce zachowany status quo

I liga M: Po 23. kolejce zachowany status quo

W miniony weekend na I-ligowych parkietach obyło się bez niespodzianek. Zwyciężali faworyci, a wśród nich Ślepsk Suwałki, Espadon Szczecin, Krispol Września i Aluron Virtu Warta Zawiercie. Szansy na włączenie się do walki o bezpośrednie utrzymanie w lidze nie wykorzystał KPS Kęty, który przegrał we własnej hali z Victorią PWSZ Wałbrzych. 

Wciąż na czele stawki znajduje się Ślepsk Suwałki, który już dawno zapomniał o słabszym fragmencie sezonu w styczniu i na koniec lutego wywiózł komplet punktów z Siedlec. Szczególnie w drugiej odsłonie widoczna była różnica klas pomiędzy oboma zespołami. Dwie pozostałe były znacznie bardziej wyrównane, a w trzeciej partii gospodarze mieli okazję na przedłużenie meczu, lecz z niej nie skorzystali. – Zagraliśmy nierówno, ale w końcówkach pierwszego i trzeciego seta zagraliśmy swoją siatkówkę, pokazaliśmy większą odporność psychiczną i zasłużenie wygraliśmy – skomentował na łamach strony klubowej przyjmujący Ślepska, Jakub Urbanowicz. Dzięki wygranej suwałczanie zachowali jednopunktową przewagę nad Espadonem, choć szansę na ich wyprzedzenie ma też GKS Katowice, który ma do rozegrania dwa zaległe spotkania, za to kolejna porażka coraz bardziej komplikuje sytuację podopiecznych Witolda Chwastyniaka, którzy mają jeden punkt straty do ósmej Stali AZS PWSZ Nysa.



Espadon Szczecin zrewanżował się Camperowi za porażkę w Wyszkowie. Szczególnie dwie pierwsze odsłony toczyły się pod dyktando podopiecznych Milana Simojlovicia. W trzeciej partii w ich szeregi wkradło się lekkie rozluźnienie, a kilka błędów własnych pozwoliło gościom złapać wiatr w żagle. W nerwowej końcówce mieli nawet piłkę setową, ale ostatecznie udane zagrywki przechyliły szalę zwycięstwa na korzyść Espadonu. – Popsuliśmy trochę za dużo zagrywek, niepotrzebnie też w ataku mocno strzelaliśmy po autach, ale dobrze trzymaliśmy rywali blokiem i w przyjęciu nie wpadło nam zbyt dużo piłek, dzięki czemu udało nam się zatrzymać Campera – powiedział Adam Tołoczko, libero szczecińskiej ekipy, która ugruntowała swoją pozycję w czołówce. Za to Camper praktycznie stracił szansę na grę w play-off i na koniec rundy zasadniczej musi skupić się na walce o bezpośrednie utrzymanie się na I-ligowym szczeblu rozgrywkowym.

Bez niespodzianki obyło się też w Ostrołęce, gdzie miejscowa Energa Omis podejmowała APP Krispol Września. Gospodarze nie byli stawiani w roli faworyta, ale mieli okazję przynajmniej na urwanie seta wyżej notowanemu przeciwnikowi. W końcówce drugiej partii roztrwonili jednak trzypunktowe prowadzenie, a dwóch pozostałych odsłonach nie nawiązali już tak wyrównanej rywalizacji z podopiecznymi Sławomira Gerymskiego. Wciąż więc pozostają bez zwycięstwa w drugiej części rundy zasadniczej, a mecze, które pozostały do jej zakończenia, służą im do jak najlepszego przygotowania się do batalii w play-out. Za to drużyna z Wielkopolski ostatnimi czasy kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa. Awansowała nawet na czwarte miejsce w tabeli, choć piąta SMS ma do rozegrania zaległe spotkanie z GKS-em Katowice.

Z walki o czołową czwórkę nie rezygnuje też Aluron Virtu Warta Zawiercie, która w miniony weekend odprawiła z kwitkiem z własnego parkietu Stal AZS PWSZ Nysa. Podopieczni Janusza Bułkowskiego w tym sezonie słabiej spisują się na wyjazdach, co potwierdziło się także w sobotnim spotkaniu. Tylko w trzeciej partii znaleźli oni skuteczną receptę na zatrzymanie gospodarzy. W trzech pozostałych górą byli zawiercianie, którzy pokazali, że nie można ich skreślać, mimo że ostatnio pogubili sporo punktów. Za to niepowodzenie dla zespołu z Opolszczyzny może być brzemienne w skutkach, bowiem wciąż jego awans do play-off wisi na włosku i może ważyć się do końca rundy zasadniczej.

Wydaje się, że szansy na bezpośrednie utrzymanie się w I lidze nie wykorzystał KPS Kęty, który przegrał u siebie po tie-breaku z Victorią PWSZ Wałbrzych. Spotkanie było bardzo nierówne. Wprawdzie przyjezdni wysoko wygrywali pierwszą i trzecią partię, ale gracze znad Soły odrabiali straty, w efekcie czego pojedynek zakończył się podziałem punktów. Takie rozstrzygnięcie oznacza, że podopieczni Krzysztofa Janczaka praktycznie zapewnili już sobie utrzymanie w I lidze, a wciąż mają jeszcze teoretyczne szanse na awans do ósemki. Natomiast kęczanie tracą cztery oczka do Campera, który obecnie zajmuje ostatnie miejsce gwarantujące spokojny byt w I lidze. – Wobec braków kadrowych punkt pocieszenia przyjmujemy z pokorą, choć niewiele on nam już daje – skomentował na łamach Gazety Krakowskiej szkoleniowiec KPS-u, Marek Błasiak. 

Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2016-02-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved