Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I Liga M: Niespodzianka w Kętach, lider tabeli bez punktów

I Liga M: Niespodzianka w Kętach, lider tabeli bez punktów

fot. archiwum

Do sporej niespodzianki doszło w Kętach, gdzie miejscowy zespół pokonał lidera tabeli GKS Katowice 3:1. Mecz był bardzo emocjonujący, a o końcowym zwycięstwie jednej z drużyn musiała decydować gra na przewagi. Ekipa z Kęt lepiej wytrzymałą tę wojnę nerwów i zapisała na swoje konto cenne trzy punkty.

Gospodarze do meczu z GKS-em Katowice przystąpili w bojowych nastrojach. Przez dłuższy czas prowadzili goście, których gra załamała się przy stanie 19:16. Wówczas o przerwę na żądanie poprosił miejscowy szkoleniowiec i był to przełomowy moment tego seta. Podopieczni Marka Błasiaka przegrywali 17:19 po autowym serwisie Błońskiego. Kęczanin dzielnie walczył i doprowadził do remisu 19:19, o rozmowę ze swoimi zawodnikami poprosił trener Grzegorz Słaby, ale ruch szkoleniowca GKS-u na nic się zdał. Zbicia Bieguna i Szpyrki sprawiły, że gospodarze prowadzili 21:19, lider tabeli miał problemy ze skończeniem ataków z pierwszego uderzenia i z przyjęciem. Punktową serię gospodarzy przerwał Sobański i było 21:20. W końcówce przy prowadzeniu 24:21 tym razem dwukrotnie zapunktowali przyjezdni, zbicie Mateusza Błasiaka przyczyniło się do wygranej gospodarzy w stosunku 25:23.



Podrażnieni porażką w premierowej odsłonie na początku ton wydarzeniom na boisku nadawali goście. Gospodarze przegrywali 0:4 i mieli duże problemy z przyjęciem, przerwa na żądanie wzięta przez trenera Błasiaka pobudziła jego zawodników do lepszej gry i zmniejszyli oni straty do jednego punktu (3:4). Od tego momentu trwała wyrównana gra obu ekip, po tym jak pomylił się w polu zagrywki Biegun, było 7:5 dla ekipy z Kęt, wkrótce potem był remis 7:7 i rywalizacja na boisku była wyrównana. Z każdą akcją gospodarze napędzali swoją grę i lepiej spisywali się w obronie, dzięki czemu wyprowadzali kontrataki. Siatkarze z Kęt dobrze grali w bloku i dzięki temu elementowi prowadzili 14:12. Trener GKS-u desygnował do gry Przystała i dzięki niemu na tablicy wyników ponownie był remis 14:14. Mecz nabrał rumieńców i obie ekipy nie dawały za wygraną, po ataku Bogusa było 18:17, ten sam zawodnik popisał się mocnymi zagrywkami i było 22:18 dla miejscowej ekipy. Trener Słaby rotował składem, brał przerwy na żądanie, lecz zabiegi te na nic się zdały, katowiczanie pojedynczymi akcjami próbowali odwrócić losy tego seta, ale nie byli w stanie przeciwstawić się swoim rywalom. Seta udanym atakiem zakończył Lewandowski i Kęczanin wygrał 25:19 i w meczu prowadził 2:0.

Po przegranych dwóch partiach katowiczanie byli na deskach, musieli wygrać seta numer trzy. Miejscowi siatkarze rozpoczęli od prowadzenia 2:0, przyjezdni po trzech zbiciach Sobańskiego mieli jeden punkt więcej (3:2). Ważnym ogniwem w ekipie Kęczanina okazał się być Bogus, popisał się serią mocnych zagrywek i miejscowi siatkarze mieli trzypunktową przewagę (6:3). Katowiczanie po czasie wziętym przez trenera Słabego odrobili straty i był remis 6:6, wkrótce potem sytuacja na boisku zupełnie się odwróciła i na pierwszej przerwie technicznej GKS prowadził 8:6. Ciężar gry wziął na siebie Kalembka, popisał się dwoma asami serwisowymi i było 12:8 dla GKS-u, w ekipie z Kęt nie funkcjonowało przyjęcie, gospodarze byli w odwrocie i przegrywali 9:14. Był to przełomowy moment tego seta, niemal z każdą akcją rosła przewaga ekipy gości i na drugiej przerwie technicznej wynosiła ona sześć punktów (16:10). Po niej miejscowi siatkarze częściowo odrobili straty i przegrywali 13:16, chwilę potem drużyna Kęczanina przegrywała 16:18. Ciężar gry w ekipie GKS-u wziął na siebie Butryn i po asie serwisowym było 21:16, podłamani gospodarze nie podjęli już walki i przegrali tego seta 19:25, a punktowym blokiem popisał się Błoński.

Przyjezdni po raz kolejny narzucili swój styl gry i po zagrywkach Butryna prowadzili 3:1, dwupunktowa przewaga gości utrzymała się do stanu 7:5. Bardzo dobrze w ataku Kęczanina spisywał się Biegun, ale nie znalazł on wsparcia wśród swoich kolegów. Rozpędzeni goście stopniowo powiększali swoją przewagę i prowadzili 12:7, dlatego o rozmowę ze swoimi zawodnikami poprosił trener Błasiak, jego podopieczni poderwali się do skutecznej gry i po serii zagrywek Bogusa doprowadzili do remisu 12:12. Po raz kolejny w ekipie GKS-u szwankowało przyjęcie, a podbudowani gospodarze zwietrzyli swoją szansę i prowadzili wyrównaną grę z wyżej notowanym rywalem. Obie drużyny po raz kolejny grały punkt za punkt i kończyły swoje akcje z pierwszego tempa, gości na dwupunktową przewagę wyprowadził Butryn (17:15). Drużyna z Górnego Śląska na skutek błędów własnych remisowała 18:18, potem ponownie GKS miał dwa punkty więcej (20:18), po punktowym bloku. Zmobilizowani gospodarze zagrali bardzo dobrze w bloku oraz obronie i dzięki tym elementom prowadzili 21:20, prowadzenie przechodziło z jednej strony na drugą. O zwycięstwie jednej z drużyn musiała decydować gra na przewagi przy stanie 24:23, piłki setowej nie wykorzystali goście, potem piłki meczowe mieli zawodnicy z Kęt i też ich nie wykorzystali. Asem serwisowym przy stanie 26:26 popisał się Kalembka i katowiczanie po raz kolejny mieli piłkę setową, po ataku Błasiaka kolejną piłkę meczową mieli gospodarze i jej nie wykorzystali. O zwycięstwie Kęczanina zadecydowała zagrywka Chmielowskiego, przyjezdni mieli problem z przyjęciem i przegrali po zaciętym spotkaniu 2:3.

Kęczanin Kęty – GKS Katowice 3:1
(25:23, 25:19, 19:25, 32:30)

Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-02-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved