Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Kęczanie zrobili pierwszy krok ku utrzymaniu

I liga M: Kęczanie zrobili pierwszy krok ku utrzymaniu

W sobotnie popołudnie zainaugurowana została rywalizacja o utrzymanie w I lidze pomiędzy KPS-em Kęty a Energą Omis Ostrołęka. Pierwszą bitwę wygrali podopieczni Marka Błasiaka, którzy pokonali rywali 3:1. Mogli nawet nie oddać przeciwnikom seta, ale chwila dekoncentracji kosztowała ich porażkę w drugiej odsłonie. W niedzielę rozegrane zostanie już drugie spotkanie.

Początek spotkania był bardzo wyrównany, ale jednocześnie nerwowy po obu stronach siatki. Jako pierwsi na dwupunktowe prowadzenie – po udanej kontrze Bartłomieja Klutha – wyszli gospodarze, ale w kolejnych minutach mieli oni duże problemy z przyjęciem zagrywki Rafała Faryny. Na dodatek ostrołęczanie dobrze poczynali sobie w bloku, a zbicie z krótkiej w wykonaniu Daniela Szaniawskiego dało Enerdze Omis trzypunktowe prowadzenie na pierwszym czasie technicznym. Z biegiem czasu gra zaczęła się wyrównywać, a duża w tym zasługa szczęśliwej zagrywki kęczan. Gołym okiem było też widać, że Tomczak zdecydowanie częściej uruchamiał swoich środkowych niż Nowosielski. Na dodatek obie drużyny popełniały sporo prostych błędów, a wynik oscylował wokół remisu. Jednak im bliżej końca premierowej odsłony, tym inicjatywę na boisku zaczęli przejmować gracze KPS-u, którzy po udanej kontrze Klutha wypracowali sobie czteropunktowe prowadzenie. Do walki ostrołęczan próbował poderwać Ernest Plizga, ale jego koledzy popełniali zbyt dużo prostych błędów, żeby wrócić jeszcze do gry. Ostatecznie premierowa odsłona padła łupem podopiecznych trenera Błasiaka po popsutej zagrywce Plizgi (25:20).



W drugim secie kęczanie nie zamierzali zwalniać tempa, a goście nie potrafili odnaleźć się na boisku. Znacznie lepiej w ataku prezentowali się gospodarze, zaś ich rywale mieli spore problemy ze zdobywaniem punktów. W dodatku KPS popisał się dwoma blokami i wydawało się, że będzie on kontrolował boiskowe wydarzenia. Ale sam utrudnił sobie zadanie, popełniając kilka prostych błędów. Na dodatek asem serwisowym popisał się Szaniawski, dzięki czemu gracze znad Narwi odrobili część strat. Popsute zagrywki kęczan w połączeniu z technicznym zagraniem Piotra Cichockiego spowodowały, że na świetlnej tablicy pojawił się remis. Jednak Enerdze Omis nie udało się przełamać przeciwników. Udane zagranie na środku Jakuba Lewandowskiego oraz pomyłka w ataku Faryny spowodowała, że ponownie boiskowe wydarzenia zaczęli kontrolować gospodarze. Gra punkt za punkt przybliżała ich do sukcesu w drugiej odsłonie. Nie dość, że do gry po ich stronie włączył się Jakub Czubiński, to jeszcze dużą przewagę kęczanie mieli na środku siatki. Jednak im bliżej końca seta, tym KPS zaczął znowu popełniać błędy, a wynik zaczął się wyrównywać. Szczególnie zawodny był Kluth, który miał być liderem gospodarzy. Dość niespodziewanie as serwisowy Faryny dał nawet przyjezdnym piłkę setową, którą obronił udany atak Mateusza Błasiaka. Wojnę nerwów w końcówce lepiej wytrzymali podopieczni trenera Dudźca, którzy po zbiciu Faryny triumfowali 28:26.

Pierwsze minuty trzeciej partii upłynęły pod znakiem walki cios za cios. Prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie, a oba zespoły udane zagrania przeplatały błędami. Dopiero szczęśliwa zagrywka graczy znad Soły w połączeniu z błędem Łukasza Zimonia dała dwupunktowe prowadzenie kęczanom. W tej fazie meczu na lidera ostrołęczan wyrósł Plizga, ale nieskuteczny był Faryna. Z kolei po drugiej stronie siatki zaczął przebudzać się Kluth, po zbiciu którego różnica pomiędzy oboma ekipami wzrosła do trzech oczek. Na dodatek na środku złapany blokiem został Rafał Obermeler, a sytuacja Energi Omis robiła się coraz trudniejsza. Im bliżej końca seta, tym gospodarze mieli coraz większą przewagę. Podopieczni trenera Dudźca słabo prezentowali się w przyjęciu, co przekładało się też na fatalną dyspozycję w ataku. Niewiele dały też roszady w składzie gości, bowiem na fali byli gracze KPS-u, w których szeregach szczególnie dobrze prezentował się Błasiak. Zadanie ułatwiali im też rywale, którzy popełniali błędy nawet w polu serwisowym. W końcówce asem serwisowym popisał się jeszcze Damian Zygmunt, a gospodarze pewnie wygrali tę część pojedynku 25:14.

Czwartego seta kęczanie rozpoczęli od prowadzenia 3:0, a duża w tym zasługa błędów w ataku Faryny. Do walki ostrołęczan próbował poderwać Patryk Szwaradzki, ale jego koledzy nadal popełniali sporo prostych błędów. Szansy na odskoczenie od nich nie wykorzystali gospodarze, a ich proste błędy sprawiły, że wynik zaczął oscylować wokół remisu, a po plasie Zimonia na minimalnym prowadzeniu znaleźli się nawet gracze znad Narwi. Po pierwszym czasie technicznym sytuacja zaczęła się odwracać ponownie, a przy dobrych zagrywkach Błasiaka i błędzie Plizgi na dwupunktowe prowadzenie wysforowali się ponownie kęczanie. Im dalej w głąb seta, tym różnica punktowa zaczęła się zwiększać. Gospodarze coraz lepiej poczynali sobie w bloku, za to mnożyły się błędy w ataku po stronie rywali. W ich szeregach nie było żadnego zawodnika, który wziąłby ciężar zdobywania punktów na swoje barki. Pogubił się nawet Jakub Nowosielski, a coraz bliżej sukcesu byli gracze KPS-u. W decydujących momentach obraz gry nie uległ już zmianie, a siatkarze znad Soły rozbili rywali do 14.

KPS Kęty – Energa Omis Ostrołęka 3:1
(25:20, 26:28, 25:14, 25:14)

stan rywalizacji play-off: 1:0 dla KPS-u

Zobacz również:
Wyniki play-off I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved