Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Henryk Walentas: Chciałbym zostawić trzon drużyny

Henryk Walentas: Chciałbym zostawić trzon drużyny

fot. http://victoria.pwsz.com.pl/

– Mamy jako zarząd sporo pretensji też do siebie, bo mogliśmy zareagować znacznie wcześniej. Cały czas jednak liczyliśmy na poprawę, a wyszło tak, że znaleźliśmy się poza ósemką. Ale szat drzeć nie będziemy. Wyciągniemy z tego wnioski – mówi prezes Victorii PWSZ Wałbrzych, Henryk Walentas po tym, jak drużyna po rundzie zasadniczej zakończyła rozgrywki.

Odczuwa pan niedosyt po tym, jak Victorii nie udało się awansować do fazy play-off? 

Henryk Walentas: – Niedosyt to za mało powiedziane. Jestem bardzo rozczarowany osiągniętym wynikiem. Tytuł mistrza I ligi zdobyty przed rokiem do czegoś zobowiązywał. Przed rozpoczęciem obecnego sezonu spotkałem się w Borowicach z zawodnikami i sztabem szkoleniowym i powiedziałem, że spoczywa na zespole wielki obowiązek i odpowiedzialność, bo my jako zarząd nakreśliliśmy mu cel, którym miało być znalezienie się w czwórce na koniec rozgrywek. Stało się inaczej. Teraz już nic na to się nie poradzi. Mamy jako zarząd sporo pretensji też do siebie, bo mogliśmy zareagować znacznie wcześniej. Cały czas jednak liczyliśmy na poprawę, a wyszło tak, że znaleźliśmy się poza ósemką. Ale szat drzeć nie będziemy. Wyciągniemy z tego wnioski. Wprawdzie od ośmiu lat prezesuję klubowi, ale człowiek uczy się przez całe życie. Mam nadzieję, że przyszły sezon będzie dla nas zdecydowanie lepszy.



W takim razie czego według pana zabrakło zespołowi, by znalazł się w play-off?

– W tym sezonie każdy z każdym mógł zarówno wygrać, jak i przegrać. Gdybyśmy weszli do play-off, to być może zajęlibyśmy jedno z lepszych miejsc. W pierwszej części rozgrywek zdecydowanie zabrakło nam dobrego rozegrania. Zbyt dużą odpowiedzialnością obłożyliśmy Sebastiana Matulę, a Michał Superlak zupełnie nie sprawdził się na tej pozycji. Jak tylko zorientowałem się, że nie będziemy mieli z niego pożytku, to podjąłem decyzję o ściągnięciu Piotra Lipińskiego.

Ale nawet kiedy pojawił się doświadczony rozgrywający, wciąż gra Victorii falowała. Wszak w drugiej rundzie rozegrała mnóstwo tie-breaków…

– W siatkówce 60% sukcesu stanowi głowa i odpowiednie nastawienie do meczu, niepoddawanie się tak szybko. Chłopcy potrafili rewelacyjnie zagrać jednego seta, a chwilę później przegrać drugiego do 15. Brakowało im trochę charyzmy i zadziorności. Mówiłem im, że mnie by szlag trafiał, jakby rywal raz mnie oszukał, raz bym go nie zablokował, ale za trzecim razem bym go już tak upilnował, żeby go zablokować. Przed każdym meczem rywale byli bardzo dobrze rozpracowani. Ale i tak czegoś zabrakło między kadrą trenerską a zawodnikami, żeby jeszcze bardziej zdopingować chłopaków do lepszej gry. Być może trenerowi Janczakowi zabrakło jeszcze doświadczenia. Na razie nie potrafię tego ocenić. Jestem trochę zawiedziony, że pięciu chłopaków w ogóle nie zaliczyło pierwszego semestru na uczelni. Widocznie trochę sobie odpuścili. Jest to dla mnie porażka, bo wcześniej zawodnicy porobili przynajmniej licencjat, co mnie bardzo cieszyło.

A jakby miał pan szukać jakichś plusów po tym sezonie, to by je pan znalazł?

– Często byłem gościem na treningach oraz obserwowałem mecze. Pocieszające jest to, że ci zawodnicy zrobili olbrzymi postęp w swoim rzemiośle siatkarskim. Choćby dwaj nasi wychowankowie – Paweł Olszewski i Sebastian Zieliński zrobili znaczny krok do przodu, choć marne to pocieszenie dla mnie jako prezesa, bo odpowiedniego wyniku nie udało się osiągnąć.

Co dalej z przyszłością Victorii?

– Chciałbym zostawić trzon drużyny, ale nie wiem, jak zakończą się rozmowy. Jeden zawodnik już chce odejść do PlusLigi, drugi też z niej dostał ofertę. Na pewno nie będę im stał na drodze do rozwoju. Każdy klub rządzi się swoim budżetem. Chciałbym, aby ten kierowany przeze mnie rozliczył się do końca kwietnia. Liczymy, że będziemy mieli dwóch, trzech doświadczonych zawodników. Od kiedy przyszedł do nas Piotrek Lipiński, to odżył też Sebastian Matula. Nawet kiedy wchodził on na zmiany, prezentował się znacznie lepiej. Jest to młody człowiek, który zrobił duże postępy, ale niepotrzebnie obciążyliśmy go aż tak dużą odpowiedzialnością na początku rozgrywek. Po świętach będziemy prowadzili rozmowy i wtedy dopiero okaże się, jak duże zmiany będą w zespole.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved