Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Helena Horka: Zwątpiłyśmy, że potrafimy grać w siatkówkę

Helena Horka: Zwątpiłyśmy, że potrafimy grać w siatkówkę

fot. archiwum

Po trzech porażkach z rzędu z niżej notowanymi rywalami (w tym w Pucharze Polski z pierwszoligowym ŁKS-em Łódź) bialanki w niedzielę podejmowały na swoim terenie mistrzynie Polski, siatkarki Chemika Police. Chociaż wielu jeszcze przed pierwszym gwizdkiem zapowiadało porażkę podopiecznych Mariusza Wiktorowicza, to rychło przekonali się, że skreślili zawodniczki ze stolicy Podbeskidzia zbyt szybko. Miejscowe wygrały 3:0, skutecznie poprawiając sobie humory przed kolejnymi ligowymi bojami. – Było tak słabo, że już nie wiedziałyśmy, co mamy robić – całe szczęście, że w końcu przyszło przełamanie – powiedziała atakująca gospodyń, Helena Horka.

Chyba nikt po takim meczu jak ten z Chemikiem Police nie wie, co powiedzieć. Nad wami było widmo trzech porażek z rzędu, w tym tej z ŁKS-em, która została nazwana kompromitującą, jednak w kilka dni znalazłyście w sobie siłę, aby powstać z kolan i pokonać mistrzynie Polski za trzy punkty. Co się w was zmieniło, że tego dokonałyście?



Helena Horka: – Przyznam szczerze, że ja naprawdę nie mam pojęcia, jak to się stało. Muszę także głośno powiedzieć, że nie oczekiwałam takiego wyniku rywalizacji z Chemikiem Police. Rezultat ten chyba wynikał z tego, że grałyśmy kompletnie bez żadnego stresu i całej presji, więc jakoś nam się udało pokonać ligową potęgę. Mimo wszystko jestem w takim szoku, że kompletnie nie wiem, co mam powiedzieć.

Może to była kwestia tego, że to ten moment w sezonie, kiedy zostały cztery pojedynki do końca rundy zasadniczej i faktycznie nie było już nic, co mogłyście stracić w związku z 8. pozycją, którą zajmujecie w tabeli Orlen Ligi?

– Może tak było, ale chyba bardziej podpisałabym się pod tym, że de facto od początku sezonu, cały czas nie mamy nic do stracenia. W tej chwili jedyne, co nam pozostało, to walka o miejsca 5-8, nie liczę nawet, że będziemy w stanie wyjść z tej ósmej pozycji. Już dłuższą chwilę gramy bez jakichkolwiek oczekiwań, wchodząc na parkiet i nie nastawiając się zbytnio na konkretny wynik, gdyż wiemy, że gramy bardzo nieprzewidywalną siatkówkę. Przez większość rozgrywek znajdowałyśmy się na boisku i wiedziałyśmy, że sobie nie radzimy, natomiast w niedzielnym meczu z policzankami udało nam się poukładać naszą grę i uspokoić się, ale zobaczymy, jak długo to wytrzyma.

Mówi się, że kiedy pokonuje się mistrza Polski, to jest się na podobnym poziomie jak on. To prawda?

– Nie powiedziałabym. Nic się nie zmienia. Po prostu w końcu coś wygrałyśmy i szczerze powiedziawszy, jest obojętne, z kim to się przytrafiło. Musimy jednak pamiętać o tym, że Chemik Police miał prawo mieć słabszy dzień, ponieważ dziewczyny naprawdę grają bardzo dużo pojedynków, a w takich warunkach bardzo trudno jest utrzymać poziom. Pamiętam, jak w czasie mojej gry w BKS-ie też były takie momenty i wiem, co podopieczne Giuseppe Cuccariniego muszą w tej chwili czuć. Nawet w tym sezonie miałyśmy sytuację, kiedy mierzyłyśmy się z teoretycznie słabszymi przeciwniczkami i powinnyśmy te spotkania wygrać, lecz tak się nie działo, a nawet doszło do tego, że potrafiłyśmy przegrać z drużyną z I ligi kobiet. To się po prostu zdarza.

Czyli sprawdziło się powiedzenie, że gra się tak, jak pozwala na to przeciwnik?

Chyba na sto procent. (śmiech) Trzeba to głośno powiedzieć – policzanki nie były w niedzielę u szczytu formy, co my wykorzystałyśmy.

Jeśli ta wygrana z Chemikiem będzie początkiem poprawy w waszych szeregach, to będzie można powiedzieć, że sezon do końca nie będzie stracony?

Na razie przede wszystkim byłabym bardzo daleka od jakichkolwiek podsumowań. To dopiero wygrana w jednym pojedynku na kilka przegranych blamaży w naszym wykonaniu. Jeśli uda nam się zwyciężyć jeszcze dwa, trzy razy i uda nam się wywalczyć piątą lokatę w Orlen Lidze, to wtedy będzie można o tym porozmawiać. To jest wyłącznie jedno udane spotkanie z mistrzyniami Polski, więc byłabym daleka od hurraoptymizmu i powstrzymałabym się od słów o wielkiej zmianie.

Co nie zmienia faktu, że bez ciężaru porażek chyba łatwiej będzie grać kolejne mecze.

– Można tak powiedzieć, ale z drugiej strony zastanowiłabym się, czy my jeszcze mamy jakiekolwiek ciężary? W pewnym momencie wszystkie zwątpiłyśmy nawet, czy potrafimy grać w siatkówkę. Było tak słabo, że już nie wiedziałyśmy, co mamy robić – całe szczęście, że w końcu przyszło przełamanie.

To co zrobić, żeby przestać myśleć o momencie, w którym stwierdziło się, że się nie potrafi grać w siatkówkę?

Może to zwycięstwo doda nam choć trochę pewności siebie? Nie wiem. Teraz czekają na nas trzy trudne pojedynki i może stać się tak, że znów zaczniemy przegrywać. Najważniejsze w tym momencie chyba robią się dla nas gry w play-off, które mogą pokazać, że jednak nasz zespół jest coś wart i potrafi trzymać pewien narzucony poziom.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-02-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved