Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Heike Beier: Cieszę się z tego 5. miejsca

Heike Beier: Cieszę się z tego 5. miejsca

fot. Bogusław Krośkiewicz

Siatkarki Budowlanych Łódź pokonały w Atlas Arenie „mineralne” 3:1. Było to już drugie zwycięstwo podopiecznych Jacka Pasińskiego nad muszyniankami. W efekcie Budowlane wywalczyły 5. miejsce w ligowej tabeli i zagrają w europejskich pucharach. – Odpowiadając na pytanie, czy jestem zadowolona z tego 5. miejsca, muszę powiedzieć, że tak, biorąc pod uwagę cały sezon, wszystkie trudności, jakie po drodze nas spotkały – mówi Heike Beier, przyjmująca Budowlanych Łódź.

Kończycie ten sezon chyba w dobrych nastrojach, zwycięstwem i wywalczeniem 5. miejsca w Orlen Lidze. Jaki to był sezon dla Budowlanych Łódź?



Heike Beier: – Odpowiadając na pytanie, czy jestem zadowolona z tego 5. miejsca, muszę powiedzieć, że tak, biorąc pod uwagę cały sezon, wszystkie trudności, jakie po drodze nas spotkały. Gdzieś w środku sezonu mieliśmy zgrupowania kadr narodowych, nie ominęły nas także kontuzje. Jestem szczęśliwa, że uzyskaliśmy awans do europejskich pucharów, choć oczywiście nie ukrywam, że bardzo chciałam, żebyśmy zagrały w półfinale Orlen Ligi.

Choć rywalizacja z muszyniankami zakończyła się w dwóch meczach, to emocji nie brakowało. Zwłaszcza w meczu wyjazdowym, jak opisałabyś to, co wydarzyło się w Muszynie?

To było coś niesamowitego. Muszynianki dosłownie „zmiażdżyły” nas zagrywką. Narzuciły ogromną presję tym elementem, czego zupełnie się nie spodziewałyśmy. Podczas poprzednich meczów zwykle miałyśmy opracowany taki system gry, który się sprawdzał, ale w tym meczu to realizacja taktyki była po stronie muszynianek. Po dwóch setach potrzebowałyśmy trochę czasu, trochę zmian i później zaczęłyśmy wygrywać. Jestem ogromnie dumna z mojej drużyny, bo przy wyniku 7:12 w tie-breaku nadal mogłyśmy się zebrać w sobie, uwierzyć w siebie, to było najważniejsze.

W tym sezonie ze starć z muszyniankami zawsze wychodziłyście zwycięsko. Co było tym decydującym elementem w ostatnim meczu sezonu?

Myślę, że zadecydowały końcówki setów. Na początku każdej z partii wynik był bardzo wyrównany, ale wydaje mi się, że później to my popełnialiśmy mniej błędów i dzięki temu miałyśmy tych kilka bezcennych punktów więcej. Myślę, że to był klucz do zwycięstwa w całym meczu.

W Pucharze Polski udało wam się awansować do Final Four. Myślisz, że stać was było na jeszcze lepszy wynik niż czołowa czwórka?

Grałyśmy z Chemikiem Police, gdyby udało nam się awansować do finału, to myślę, że byłoby to dla każdego ogromnym zaskoczeniem. Naszym celem było, by pokazać, co potrafimy. Na papierze ta różnica pomiędzy naszą drużyną a Chemikiem jest olbrzymia. Chcieliśmy wyjść na boisko i zagrać najlepszą siatkówkę, na jaką nas stać. To nie jest do końca kwestia wygranej czy przegranej, bo mimo gry na 100% z taką drużyną jak Chemik zawsze bardzo trudno wygrać.

Ostatnie spotkania w sezonie pokazały, że jesteście w bardzo dobrej dyspozycji. Aż szkoda, że ten sezon kończy się tak wcześnie, bo wydaje się, że ta forma przyszła do was właśnie teraz…

– Myślę, że to wszystko jest związane z budową drużyny, a nie bezpośrednio z formą. My byliśmy w dobrej formie od samego początku, kiedy dołączyłam do zespołu prosto z kadry, zobaczyłam, że wszystkie zawodniczki były już świetnie przygotowane. Wszystko to dzięki Tomkowi (Tomasz Nagórka – przyp. red.), naszemu trenerowi przygotowania fizycznego, który wykonał kawał dobrej roboty. Myślę, że na boisku dużo zależy od naszego wzajemnego zrozumienia. W zespole są różne charaktery, dziewczyny pochodzące często z różnych zakątków Europy. Musimy pracować razem, wspierać się, nie ma takiej możliwości, by to zadziało się już w czasie pierwszych dwóch tygodni sezonu. Każda z nas musi się poznać, wiedzieć, jak koleżanka reaguje na pewne sytuacje na boisku. Budowanie takiego zaufania trwa miesiące, ale w Muszynie w piątym secie pokazałyśmy, że nam się to udało.

W końcówkach nie zadrżała wam ręka. Fakt, że w zespole Budowlanych jest kilka doświadczonych zawodniczek, miał tutaj znaczenie dla przebiegu tego spotkania?

– Myślę, że w drużynie przeciwnej choćby Adela Helić jest doświadczoną zawodniczką. Także obie przyjmujące, które grają w reprezentacji Polski, też, mimo młodego wieku, mają już dużo tego doświadczenia. Powtórzę się, ale myślę, że nasza wygrana to właśnie zasługa wiary w siebie i więzi wzajemnego porozumienia, którą udało nam się zbudować.

Jak wygląda kwestia twojej przyszłości? Chciałabyś zostać w Polsce, być może dalej reprezentować klub z Łodzi?

– Na ten moment nie potrafię jeszcze udzielić odpowiedzi. Mogę jedynie powiedzieć, że cały czas jestem z klubem w kontakcie i dobrze się dogadujemy. Mam kilka ofert z Polski, bardzo lubię ten kraj, dlatego prawdopodobnie tutaj pozostanę, ale jeszcze nie podjęłam ostatecznej decyzji.

Jesteś typem osoby, która lubi zmieniać swoje otoczenie, środowisko?

– Jeśli spojrzy się na to, w jakich i ilu klubach grałam, to tak. (uśmiech) Przez długi czas grałam w Dresdner, później trzy lata spędziłam w klubie z Piacenzy. Później trafiłam do Polski, do Bielska-Białej…

Właśnie ze względu na to mecz w Bielsku-Białej musiał być dla ciebie wyjątkowy… Kibice pokazali, że również o tobie pamiętają.

– Nie spodziewałam się absolutnie, że kibice przygotują mi tak dużą niespodziankę. Przygotowali dla mnie pamiątkowy transparent, album, dla mnie to było coś wyjątkowego, bo naprawdę bardzo dobrze wspominam czas spędzony w BKS-ie. To bardzo mnie ujęło, bo z jednej strony oczywiście miałam moją drużynę, którą naprawdę uwielbiam, a po drugiej stronie stali kibice i część koleżanek z zespołu, w którym grałam przez ostatnie dwa lata. Dlatego to było dla mnie tak trudne spotkanie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved